Krwawy finał politycznej nienawiści w Szczakowej - przelom.pl

Nasza Historia

Zamknij

Krwawy finał politycznej nienawiści

Tadeusz Jachnicki Tadeusz Jachnicki 12:00, 01.03.2026 Aktualizacja: 10:39, 01.03.2026
1 Krwawy finał politycznej nienawiści

Noc z 23 na 24 czerwca 1932 roku w Szczakowej nie zapowiadała tragedii. Dworcowy bufet jarzył się mętnym światłem, przyciągając spóźnionych podróżnych i stałych bywalców. Nad kuflami z piwem, choć nie w swoim towarzystwie, siedzieli Franciszek Mendyk i Karol Pocztowski. Łączyło ich jedno - nienawiść do Andrzeja Czumy, sekretarza Związku Robotników Chemicznych.

Około północy drzwi bufetu otwarły się i do środka wszedł On - wysoki i barczysty, postać w powiecie chrzanowskim tyleż znana, co kontrowersyjna. Czuma, ze względu na swoje polityczne wolty i związkową działalność, nigdzie nie mógł czuć się bezpiecznie. Wyzwiska i groźby towarzyszyły mu na każdym kroku, a do Szczakowej musiał nieraz przyjeżdżać w asyście „gwardii” kolegów.

Atmosfera - jak donosi Tajny Detektyw w nr 9 z 25 lutego 1933 roku - zgęstniała. Mendyk, dawny wróg Czumy, wskazał palcem na Pocztowskiego, pijącego samotnie przy ladzie, i szepnął: „To on namówił mnie, bym cię obił w grudniu”.

W Czumie coś pękło. Chwycił Pocztowskiego za rękaw i obrócił ku sobie. Padły ostre słowa, rozpoczęła się szarpanina. W pewnym momencie Czuma z potworną siłą wyprowadził cios. Pięść trafiła w głowę przeciwnika. Pocztowski zwalił się na kontuar, odbił od niego i padł nieprzytomny na twardą, betonową posadzkę.

Koledzy próbowali cucić rannego wodą i lemoniadą, ale gdy to nie skutkowało, do akcji wkroczył posterunkowy.

I tu wszyscy byli świadkami kolejnej sceny, która dzisiaj nie mieści się w głowie. „Tu nie jest szpital! Zabierzcie go stąd!” - ryknął mundurowy. Nieprzytomnego człowieka wyniesiono z budynku i porzucono na trawniku przed dworcem, gdzie dogorywał.

Karol Pocztowski zmarł dwa dni później w szpitalu, nie odzyskał przytomności. Sekcja wykazała krwotok mózgowy spowodowany urazem zadanym z ogromną siłą. Osierocił żonę i troje dzieci.

Proces Andrzeja Czumy odbył się przed sądem w Krakowie. Choć prokuratura żądała surowej kary, obrona zdołała przekonać sąd, że oskarżony działał w afekcie, sprowokowany „szczutkiem w nos” - co dzisiaj nazwalibyśmy prztyczkiem w nos - i polityczną nagonką. Wyrok: rok więzienia, z czego połowę darowano na mocy amnestii, a resztę zawieszono na trzy lata. Czuma opuścił salę sądową wolny.

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarz (1)

UżytkownikUżytkownik

Naruszono regulamin portalu lub zgłoszono nadużycie. Komentarz został zablokowany przez administratora portalu.



Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%