Postacie dyrektorów i naczelnych inżynierów kopalni Siersza były szeroko znane nie tylko pracownikom. Mówiło się o nich przy piwie ze znajomymi czy na uroczystościach rodzinnych. Na dźwięk niektórych nazwisk górnicy, delikatnie mówiąc, wyrażali brak sympatii, a inne wymawiano z szacunkiem. Do tych ostatnich należał Franciszek Halota.
W przeciwieństwie do większości poprzednich dyrektorów, był na długo przed objęciem kierownictwa kopalni związany z ziemią chrzanowską. Urodził się w 1914 roku na Zaolziu, ale od 1922 roku mieszkał w Trzebini. Był harcerzem - luzarczykiem. W latach trzydziestych ukończył słynną Sztygarkę w Dąbrowie Górniczej, a po wojnie studiował na Akademii Górniczo-Hutniczej. W 1956 roku został wybrany dyrektorem kopalni Siersza. W tym czasie wiele się w zakładzie zmieniało. Od drobnych na pozór rzeczy, poprawiających warunki pracy, po poważne inwestycje, jak budowa nowego zakładu przeróbczego. Wprowadzenie osobistych lamp elektrycznych dla górników wymagało zbudowania nowej lampiarni, ale bardzo się opłaciło, bo zwiększało bezpieczeństwo i ułatwiało pracę. Tak się jakoś składało, że inwestycjom technicznym towarzyszyły te o charakterze socjalnym. W 1960 roku podjęto próby podziemnego zgazowania węgla. Halota nie bał się takich eksperymentów, bo już kilka lat wcześniej zaangażował się w prace nad urabianiem węgla za pomocą strumienia wody pod dużym ciśnieniem. Kiedy nowe metody nie przynosiły oczekiwanych rezultatów, rozwijano w Sierszy sprawdzone sposoby eksploatacji. W 1961 roku trwało głębienie szybu wydobywczego Artur 4, a w 1964 roku ruszyło w nim urządzenie wyciągowe. Na dole kopalni uruchomiano nową komorę pomp, urządzenie podsadzkowe, przebudowano kopalniany dworzec kolejowy, a na powierzchni powstał nowy budynek magazynu głównego, wybudowano plac do składowania drewna i nową łaźnię.
W tym samym okresie oddano do dyspozycji górników Dom Kultury w Myślachowicach, utworzono Zasadniczą Szkołę Górniczą, a potem Technikum Górnicze w Sierszy. W Krzeszowicach uruchomiono z myślą o górnikach oddział rehabilitacyjny. Pracownicy, którzy zdecydowali się zamieszkać w pobliżu kopalni, mieli szanse na przydział jednego z kilkuset mieszkań wybudowanych na osiedlu Gaj. Kopalnia posiadała wtedy spore możliwości, bo osiągnęła w listopadzie 1966 roku największą wydajność w polskim przemyśle węglowym. W przeliczeniu na jedną przepracowaną dniówkę robotnika przypadały trzy tony wydobytego węgla.
W 1969 roku Franciszek Halota przeszedł na emeryturę. Zmarł
w 1990 roku.
(LS)
Przełom nr 48 (1211) 2.12.2015

20.04.2026
OSŁONY okienne na wymiar, Tel. 731-496-146.

18.04.2026
OFERUJĘ budowę indywidualnie dostosowanych domków ...

25.03.2026
MALOWANIE, gładź bezpyłowa, regipsy, panele podłog...
2080 mieszkańców zawalczyło o wakacje marzeń
A gdzie były informacje o tej loterii 🤔
Barbara
21:31, 2026-05-21
Najpierw urzędnicy, potem PSZOK
trzeba szybko otworzyć bo butelkomaty to nie wypał, a tak to podstawią hasioka i gitara
kiki
21:19, 2026-05-21
2080 mieszkańców zawalczyło o wakacje marzeń
W Libiążu nie było loterii. Cała pula poszła do biznesmena, który wygrał nową drogę do jego biznesu. Finito.
Rybka_z_Helu
19:59, 2026-05-21
Spór o mieszkania SIM w Chrzanowie
Od samego początku to śmierdziało i śmierdzi właśnie mamy pimy pierwsze efekty. W Babicach się połapali i szybko się z tego wycofali, a pozostali brnęli, bo pewnie mieli mieć z tego w przyszłości "owoce"...
Tubylec
19:57, 2026-05-21
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz