Brzemię wstydu za brzemię gałęzi - przelom.pl

Nasza Historia

Zamknij

Brzemię wstydu za brzemię gałęzi

red 10:22, 02.10.2008 Aktualizacja: 01:15, 12.10.2025
Skomentuj Brzemię wstydu za brzemię gałęzi W tym budynku była siedziba Nadleśnictwa Płoki

W pierwszych latach po zakończeniu II wojny światowej leśnicy nie mieli łatwej pracy. Lasy były zniszczone, łatwo można w nich było trafić na miny czy niewypały, a mieszkańcy wsi sąsiadujących z lasami czasem z nich to i owo podkradali. Leśnictwo w Płokach nie odbiegało pod tym względem od sąsiednich miejscowości.

 

W pierwszych latach po zakończeniu II wojny światowej leśnicy nie mieli łatwej pracy. Lasy były zniszczone, łatwo można w nich było trafić na miny czy niewypały, a mieszkańcy wsi sąsiadujących z lasami czasem z nich to i owo podkradali. Leśnictwo w Płokach nie odbiegało pod tym względem od sąsiednich miejscowości.

Gospodarką w tamtejszych lasach, należących wcześniej do Potockich, zajmowało się utworzone w 1945 roku Nadleśnictwo Płoki, mające siedzibę w tamtejszym dworku Potockich. Jeszcze w tym samym roku podział zmieniono i wkrótce Płoki stały się leśnictwem należącym do Nadleśnictwa Trzebinia. Nadleśnictwem tym kierował przez pierwsze lata jego istnienia pochodzący z Chrzanowa inżynier Ferdynand Tschop.
W płockich lasach gospodarował leśniczy, a ochroną leśnego majątku zajmowali się głównie działający pod jego kierownictwem gajowi. Oni właśnie prowadzili Listę kradzieży i wykroczeń leśnych. Zachował się taki druk, zawierający wpisy z lat 1947 i 1948. Do prowadzenia listy wykorzystano gotowy druk niemieckiego dokumentu z lat okupacji. Zapewne zapas ich znaleziono w którejś z leśniczówek.
Lista kradzieży podzielona była na rubryki, w których wpisywano imię, nazwisko oraz miejsce zamieszkania i zatrudnienia defraudanta, datę i miejsce popełnionego wykroczenia, okoliczności zatrzymania (zatrzymanie na gorącym uczynku, na drodze, przy rewizji itp.). Kolejne rubryki należało zapełnić danymi leśnika, który ujawnił przewinienie, rodzajem wyrządzonej szkody oraz innymi okolicznościami wpływającymi na wymiar kary.
Wpisy w księdze pojawiały się co kilka dni. Najczęściej dotyczyły drobnych kradzieży gałęzi czy ścioły oraz nielegalnego wypasania bydła w lesie.
W maju 1947 roku gajowy zatrzymał mieszkańca Płok, który palił ognisko pod lasem. nie był to niefrasobliwy dzieciak, ale siedemdziesięcioletni staruszek. Od ukarania go odstąpiono, bo w rubryce ,,straty" nie poczyniono zapisu. Darowano także kobiecie, która zabrała z lasu żerdzie. Przy jej danych personalnych zaznaczono, że jest wdową i to zapewne było istotną okolicznością łagodzącą.
Straty leśnictwa, spowodowane kradzieżą brzemienia ścioły, szacowano na 90 złotych, szkody dokonane przy okazji wypasu bydła w lesie wyceniano na 200 do 400 złotych. Nie były to wielkie pieniądze i największą karą był wstyd związany z zatrzymaniem przez gajowego. Na Liście Kradzieży i Wykroczeń Leśnych w czasie dwóch lat znalazło się blisko 200 wpisów.
(l)

"Przełom" nr 39 (855) 24.09.2008

 

(red)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%