Fragment strony z fotoreportażem. W prawym górnym rogu maszynista i palacz pociągu jadącego z Wiednia, w lewym dolnym rogu Artur Potocki (pierwszy z lewej) i inż. Wołkanowski
W numerze 41 tygodnika ,,Światowid” z 6 października 1934 roku ukazał się reportaż z miejsca katastrofy kolejowej w Krzeszowicach. Wstrząsające zdjęcie zamieszczone na okładce czasopisma pokazywało księdza udzielającego ostatniej pociechy religijnej ofiarom tragedii. Media żyły tym wydarzeniem aż do zakończenia procesu oskarżonych o spowodowanie katastrofy, czyli do maja 1935 roku.
W numerze 41 tygodnika ,,Światowid" z 6 października 1934 roku ukazał się reportaż z miejsca katastrofy kolejowej w
Krzeszowicach. Wstrząsające zdjęcie zamieszczone na okładce czasopisma pokazywało księdza udzielającego ostatniej
pociechy religijnej ofiarom tragedii. Media żyły tym wydarzeniem aż do zakończenia procesu oskarżonych o spowodowanie katastrofy, czyli do maja 1935 roku.
Jak doszło do jednej z największych katastrof w historii polskiego kolejnictwa? 2 października 1934 roku w
Krzeszowicach, na stojący przy semaforze przed stacją pociąg pospieszny nr 7 z Gdyni, najechał pociąg pospieszny nr 107
z Wiednia. W wyniku katastrofy śmierć poniosło 11 osób, a kilkanaście zostało rannych. Dwa wagony klasy 2 zostały
doszczętnie zniszczone. Tak donosiły ówczesne gazety, ale nie oddawało to ogromu katastrofy. Dopiero zdjęcia dopełniały
obrazu. J. Zieleżnik, maszynista pociągu jadącego z Wiednia, opowiadał, że we mgle, w odległości około 250 metrów
zobaczył nagle stojący przed semaforem pociąg i natychmiast uruchomił hamulce i kontraparę (parę wpuszczoną z odwrotnej
strony tłoka dla zahamowania jego ruchu). Jego zdaniem, zabrakło około 15 metrów, aby uniknąć zderzenia. Pociąg może
udałoby się zatrzymać, ale koła ślizgały się po wilgotnych szynach. Drugi bezpośredni świadek zdarzenia, palacz parowozu
Stanisław Bryś, nic nowego nie wniósł do śledztwa, bo był cały czas zajęty przy obsłudze kotła i nie zauważył
zagrożenia.
Na miejscu katastrofy szybko pojawili się ludzie niosący pomoc i gapie. Przybył hrabia Artur Potocki z żoną Marią, który
udostępnił pokoje w swoim pałacu dla rannych i lekarzy. Przyjechał także ówczesny dyrektor krakowskiej kolei inż.
Wołkanowski. W pierwszym rzędzie usiłował ustalić przebieg zdarzeń i kierować akcją ratowniczą. Licznym rannym pomagali
lekarze i personel uzdrowiskowy oraz medycy ściągnięci z Krakowa. Kiedy zajęto się już poszkodowanymi pasażerami,
przyszła pora na usuwanie pozostałych skutków zderzenia. Przywracanie ruchu kolejowego na linii krakowskiej trwało do
wieczora tego feralnego dnia.
Policjanci prowadzili działania śledcze jeszcze w czasie trwania działań ratowniczych. Pierwszym podejrzanym stał się
maszynista pociągu jadącego z Wiednia. Zdecydowano nawet o jego aresztowaniu, ale okazało się jednak, że to nie on
spowodował katastrofę.
Na wyjaśnienie przyczyn katastrofy w Krzeszowicach trzeba było czekać do maja 1935 roku. Sąd uznał, że winnymi tragedii
byli Antoni D., który wyprawił pociąg wiedeński do Krzeszowic po tym samym torze, na którym stał jeszcze pociąg z Gdyni
i Gabriel N., który swoim zaniedbaniem przy wydawaniu polecenia służbowego przyczynił się do błędnej decyzji Antoniego
D. Obaj oskarżeni otrzymali kary więzienia w zawieszeniu. Antoniego D. skazano na półtora roku więzienia, a Gabriela N.
na rok. Dwaj inni oskarżeni, Bartłomiej Z. i Antoni K. zostali uniewinnieni.
Z artykułu o ogłoszeniu wyroku zamieszczonego w popołudniówce ,,Tempo Dnia" wynikało, że wyrok nie był oczywisty.
Adwokaci oskarżonych zapowiadali apelacje, a cała sprawa, mimo że od tragedii minęło już pół roku, nadal budziła emocje.
(l)
Przełom nr 47 (1017) 23.11.2011

20.04.2026
OSŁONY okienne na wymiar, Tel. 731-496-146.

18.04.2026
OFERUJĘ budowę indywidualnie dostosowanych domków ...

25.03.2026
MALOWANIE, gładź bezpyłowa, regipsy, panele podłog...
“Przełom” to moje ukochane dziecko
odloty molendowej..... nie dość, że komentujesz sama swoje artykuły to jeszcze przeprowadzasz wywiady sama ze sobą, przecież remsak nie jest w stanie zadać samodzielnie żadnego pytania. 🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣
bążur
10:35, 2026-05-21
Nocne oczekiwanie na diagnostykę
umieralnią w chrzanowie siedlisku komuchów i POwskich *%#)!& kieruje funkcjonariusz Baranowski oraz Gęba sędzia piłkarski. obaj reprezentują nurt głębokiego zidiocenia PO
bążur
10:31, 2026-05-21
Mieszkańcy dostali ostrzeżenie. Chodzi o próby włamań d
Ciekawe jakby się tak ktoś włamał i zastał osobę w środku. Przecież można zawału dostać na widok włamywacza. Co z tego, że ktoś zachowa ostrożność będąc w zamkniętym mieszkaniu jak nic nie zrobi gdy się ktoś włamie. Może wyjściem byłaby kamerka nad drzwiami. Mogłaby odstraszyć delikwenta, a poza tym w razie czego nagrać. Chyba innej opcji by się zabezpieczyć nie ma.
Janka
10:22, 2026-05-21
Komu burmistrz Alwerni umorzyła podatek za ubiegły rok
rolnikom to nigdy nie dogodzi a to za cieplo i susza a to za zimno i omrozi a to za mokro i zgnije i tylko doplaty odszkodowania i umazania podatku
@hotin
09:59, 2026-05-21
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz