Tragedia na torach i jej echa w prasie - przelom.pl

Nasza Historia

Zamknij

Tragedia na torach i jej echa w prasie

red 13:01, 11.01.2012 Aktualizacja: 21:46, 23.10.2025
Skomentuj Tragedia na torach i jej echa w prasie Fragment strony z fotoreportażem. W prawym górnym rogu maszynista i palacz pociągu jadącego z Wiednia, w lewym dolnym rogu Artur Potocki (pierwszy z lewej) i inż. Wołkanowski

W numerze 41 tygodnika ,,Światowid” z 6 października 1934 roku ukazał się reportaż z miejsca katastrofy kolejowej w Krzeszowicach. Wstrząsające zdjęcie zamieszczone na okładce czasopisma pokazywało księdza udzielającego ostatniej pociechy religijnej ofiarom tragedii. Media żyły tym wydarzeniem aż do zakończenia procesu oskarżonych o spowodowanie katastrofy, czyli do maja 1935 roku.

W numerze 41 tygodnika ,,Światowid" z 6 października 1934 roku ukazał się reportaż z miejsca katastrofy kolejowej w
Krzeszowicach. Wstrząsające zdjęcie zamieszczone na okładce czasopisma pokazywało księdza udzielającego ostatniej
pociechy religijnej ofiarom tragedii. Media żyły tym wydarzeniem aż do zakończenia procesu oskarżonych o spowodowanie katastrofy, czyli do maja 1935 roku.

Jak doszło do jednej z największych katastrof w historii polskiego kolejnictwa? 2 października 1934 roku w
Krzeszowicach, na stojący przy semaforze przed stacją pociąg pospieszny nr 7 z Gdyni, najechał pociąg pospieszny nr 107
z Wiednia. W wyniku katastrofy śmierć poniosło 11 osób, a kilkanaście zostało rannych. Dwa wagony klasy 2 zostały
doszczętnie zniszczone. Tak donosiły ówczesne gazety, ale nie oddawało to ogromu katastrofy. Dopiero zdjęcia dopełniały
obrazu. J. Zieleżnik, maszynista pociągu jadącego z Wiednia, opowiadał, że we mgle, w odległości około 250 metrów
zobaczył nagle stojący przed semaforem pociąg i natychmiast uruchomił hamulce i kontraparę (parę wpuszczoną z odwrotnej
strony tłoka dla zahamowania jego ruchu). Jego zdaniem, zabrakło około 15 metrów, aby uniknąć zderzenia. Pociąg może
udałoby się zatrzymać, ale koła ślizgały się po wilgotnych szynach. Drugi bezpośredni świadek zdarzenia, palacz parowozu
Stanisław Bryś, nic nowego nie wniósł do śledztwa, bo był cały czas zajęty przy obsłudze kotła i nie zauważył
zagrożenia.

Na miejscu katastrofy szybko pojawili się ludzie niosący pomoc i gapie. Przybył hrabia Artur Potocki z żoną Marią, który
udostępnił pokoje w swoim pałacu dla rannych i lekarzy. Przyjechał także ówczesny dyrektor krakowskiej kolei inż.
Wołkanowski. W pierwszym rzędzie usiłował ustalić przebieg zdarzeń i kierować akcją ratowniczą. Licznym rannym pomagali
lekarze i personel uzdrowiskowy oraz medycy ściągnięci z Krakowa. Kiedy zajęto się już poszkodowanymi pasażerami,
przyszła pora na usuwanie pozostałych skutków zderzenia. Przywracanie ruchu kolejowego na linii krakowskiej trwało do
wieczora tego feralnego dnia.

Policjanci prowadzili działania śledcze jeszcze w czasie trwania działań ratowniczych. Pierwszym podejrzanym stał się
maszynista pociągu jadącego z Wiednia. Zdecydowano nawet o jego aresztowaniu, ale okazało się jednak, że to nie on
spowodował katastrofę.

Na wyjaśnienie przyczyn katastrofy w Krzeszowicach trzeba było czekać do maja 1935 roku. Sąd uznał, że winnymi tragedii
byli Antoni D., który wyprawił pociąg wiedeński do Krzeszowic po tym samym torze, na którym stał jeszcze pociąg z Gdyni
i Gabriel N., który swoim zaniedbaniem przy wydawaniu polecenia służbowego przyczynił się do błędnej decyzji Antoniego
D. Obaj oskarżeni otrzymali kary więzienia w zawieszeniu. Antoniego D. skazano na półtora roku więzienia, a Gabriela N.
na rok. Dwaj inni oskarżeni, Bartłomiej Z. i Antoni K. zostali uniewinnieni.

Z artykułu o ogłoszeniu wyroku zamieszczonego w popołudniówce ,,Tempo Dnia" wynikało, że wyrok nie był oczywisty.
Adwokaci oskarżonych zapowiadali apelacje, a cała sprawa, mimo że od tragedii minęło już pół roku, nadal budziła emocje.
(l)
Przełom nr 47 (1017) 23.11.2011

 

(red)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%