But jak część ciała - przelom.pl

Nasza Historia

Zamknij

But jak część ciała

red 14:49, 26.01.2012
Skomentuj But jak część ciała Zdjęcie rentgenowskie stopy w butach to jedna z licznych ilustracji w książce. Doskonale widać kości i gwoździe wzmacniające buty

Firma Bata jest znana na obuwniczych rynkach całego świata od wieku, ale nie każdy wie, że specjaliści pracujący na potrzeby tej spółki, to nie tylko fachowcy od produkcji i sprzedaży, ale także ortopedzi. Jeden z nich, doktor Franciszek Racansky napisał książkę, która miała być podręcznikiem dla sprzedawców w sklepach firmowych. Nie wystarczało jednak z tą pozycją się zapoznać. Trzeba było przyswoić zawarte w niej treści i w razie potrzeby zrobić klientowi pedicure na miejscu, w salonie obuwniczym.

Firma Bata jest znana na obuwniczych rynkach całego świata od wieku, ale nie każdy wie, że specjaliści pracujący na potrzeby tej spółki, to nie tylko fachowcy od produkcji i sprzedaży, ale także ortopedzi. Jeden z nich, doktor Franciszek Racansky napisał książkę, która miała być podręcznikiem dla sprzedawców w sklepach firmowych. Nie wystarczało jednak z tą pozycją się zapoznać. Trzeba było przyswoić zawarte w niej treści i w razie potrzeby zrobić klientowi pedicure na miejscu, w salonie obuwniczym.

Książka ,,Naukowa pielęgnacja nóg" została wydana w 1935 roku nakładem Polskiej Spółki Obuwia SA w Chełmku. Autor, Franciszek Racansky był lekarzem na oddziale ortopedycznym szpitala Baty w Zlinie. Z czeskiego na polski przetłumaczył pracę Franciszek Węglorz. Ponad sto stron treści i rysunków obrazujących szczegóły anatomiczne nogi, a szczególnie stopy, to nie była lektura łatwa i przyjemna. Zachętą do studiowania dzieła doktora Racanskiego był jednak wstęp podpisany przez Jana Batę, który u steru spółki zastąpił przyrodniego brata Tomasza, tragicznie zmarłego w wyniku katastrofy lotniczej w 1932 roku. Pracownicy firmy mogli przeczytać, że z ich punktu widzenia noga jest bezwzględnie najważniejszą częścią ciała, a but w zasadzie stanowi jego część. W takiej właśnie sytuacji musiał się odnaleźć sprzedawca o wiedzy równej ortopedzie. Dobry sprzedawca, zgodnie z oczekiwaniami Baty, musiał umieć rozpoznać choroby stóp i tam gdzie to było możliwe pomóc klientowi w powrocie do zdrowia dzięki właściwemu doborowi obuwia, albo przeprowadzanemu w sklepie, leczniczemu pedicure.

Handlowcy pracujący dla Baty musieli mieć poczucie misji. Szef apelował do nich: ,,Dopóki nie nauczycie się po mistrzowsku tej pracy, nie będziecie mieli nigdy dostatecznej ilości klientów u siebie. Praca ta będzie dla was jedną z najwznioślejszych ze wszystkich dotychczasowych. Dochody z pedikury pozostają w przeważnej części w rękach waszych. Pozatem pedikura dopomaga wam również do zwiększenia sprzedaży pończoch i obuwia oraz drobnego towaru."
Sposób nauki też wydawał się prosty: ,,Pedikury wyuczycie się w ten sposób, jeżeli w każdym dniu będziecie ją przeprowadzali. Tak jak kapłan rozpoczyna swoją pracę dzienną nabożeństwem, tak i wy musicie codziennie - osobiście - wykonywać pedikurę w imię dobrej służby dla klienta".
Dysponując przeszkoloną kadrą sprzedawców - pedicurzystów Bata zamierzał zrewolucjonizować system sprzedaży butów: ,,Postanowiłem, aby w miejsce dotychczasowych sklepów naszych, w których zostały wprowadzone pedikury, utworzyć Domy Służby, któreby miały za zadanie pielęgnację nóg, oraz sprzedaż obuwia, pończoch i innych przedmiotów." Trudno stwierdzić, ile takich placówek rzeczywiście powstało na terenie polski, ale Jan Bata przewidywał zatrudnienie w nich nawet pięciu tysięcy osób. Po lekturze ,,Naukowej pielęgnacji nóg" wiadomo, czego mogli się spodziewać odwiedzający Domy Służby. Ostatni fragment książki opisywał krok po kroku postępowanie pedicurzysty z klientem. Zabiegów na stopach nie robiło się oczywiście w sali głównej sklepu, tylko w wydzielonej kabinie. Tam klient był sadzany, sprzedawca ściągał mu buty i skarpetki, mył nogi, oceniał stan stóp i przeprowadzał pedicure albo zalecał zakup wkładek zdrowotnych do obuwia, czy specjalnych butów. Wszystko to oczywiście musiało być przeprowadzone fachowo. Według autora podręcznika, wprawę osiągało się po dwudziestu zabiegach, a każdy kolejny zwiększał biegłość.

Książka o pielęgnacji nóg nie była jedynym tego typu wydawnictwem fabryki w Chełmku. Dla pracowników fabryki przygotowano także podręcznik ,,Pończochy" autorstwa Aleksandra Cypisa, a dla sprzedawców wydawano specjalne czasopisma.
(l)

Przełom nr 1 (1022) 4.1.2012

(red)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%