Obiady u Baty - przelom.pl

Nasza Historia

Zamknij

Obiady u Baty

red 13:07, 13.02.2013
Skomentuj Obiady u Baty Budynek stołówki w stanie z 1934 roku. Fotografia z tygodnika ,,Echo Chełmka”

Zbudowana w Chełmku fabryka butów wyróżniała się na tle innych zakładów ziemi chrzanowskiej podejściem do pracowników. Ci, którzy potrafili sprostać wymaganiom Baty, mogli liczyć na dodatkowe świadczenia. Choćby możliwość skorzystania ze stołówki.

Zbudowana w Chełmku fabryka butów wyróżniała się na tle innych zakładów ziemi chrzanowskiej podejściem do pracowników. Ci, którzy potrafili sprostać wymaganiom Baty, mogli liczyć na dodatkowe świadczenia. Choćby możliwość skorzystania ze stołówki.

Fabryczna jadalnia oferowała obiady za złotówkę albo za 50 groszy. Menu z tygodniowym wyprzedzeniem drukowało zakładowe czasopismo ,,Echo Chełmka". W ofercie tańszych obiadów przewidziane były posiłki dwudaniowe, bez możliwości wyboru potrawy. Proponowany zestaw to np. jarzynowa, gulasz z ziemniakami i ogórek a w inny dzień: barszcz, pieczeń wieprzowa, ziemniaki i kapusta. Ci, którzy mogli wydać na obiad złotówkę mogli liczyć także na deser i mieli możliwość wyboru dania z dwóch oferowanych każdego dnia. Zestawy oferowane zimą 1938 roku to np.: rosół z ryżem albo kapuśniak; polędwica na śmietanie z buraczkami lub cielęcina po wiedeńsku z marchewką, a na deser kompot. Brzmi nieźle, zwłaszcza jeśli założyć, że porcje były przyzwoite. A skąd robotnicy mieli brać pieniądze na taką ofertę? W fabryce istniał system premiowania, który kilkudziesięciu robotnikom dawał szansę comiesięcznego otrzymania dodatkowych dziesięciu czy piętnastu złotych. W sam raz na obiady...

Chętnych do korzystania ze stołówki pewnie trochę było, bo w 1938 roku kierownictwo fabryki zdecydowało się na jej rozbudowę. Po wykonaniu prac mieściło się w niej około pięciuset konsumentów. W podwyższonym o półtora metra budynku urządzono nawet scenę i dobudowano salę zebrań dla działających w firmie organizacji. Dopracowano także wykończenie wnętrza. Na podłodze ułożony został pariet, a sufit zdobiły kolorowe płytki. Dyrekcja fabryki liczyła zapewne, że stołówka może przynosić dochody, bo jej usługi oferowano nie tylko pracownikom, ale także kontrahentom odwiedzającym Chełmek.
(l)

PRZEŁOM nr 6 (1076) 6 II 2013

(red)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%