Nasi salwatorianie znani za granicą - przelom.pl

Nasza Historia

Zamknij

Nasi salwatorianie znani za granicą

red 09:06, 24.04.2013 Aktualizacja: 10:41, 27.09.2025
Skomentuj Nasi salwatorianie znani za granicą Uroczystości religijne we francuskim mieście Barlin. Z lewej strony, z krzyżem na piersiach, ks. Michalik, salwatorianin z Trzebini, bliżej wejścia do kościoła ks. Małysiak z tego samego zgromadzenia

Salwatorianie starający się o godność Bazyliki Mniejszej dla kościoła w Trzebini nie musieli martwić się, że o ich zgromadzeniu i świątyni nikt za granicą nie słyszał. Szanowano ich i ceniono w Niemczech i we Francji, a trzebiński zakonnik ksiądz Czesław Małysiak znany był także wśród obcokrajowców z niezwykłego daru wygłaszania wzruszających kazań.

Salwatorianie starający się o godność Bazyliki Mniejszej dla kościoła w Trzebini nie musieli martwić się, że o ich zgromadzeniu i świątyni nikt za granicą nie słyszał. Szanowano ich i ceniono w Niemczech i we Francji, a trzebiński zakonnik ksiądz Czesław Małysiak znany był także wśród obcokrajowców z niezwykłego daru wygłaszania wzruszających kazań.

Od przybycia salwatorianów do Trzebini mija właśnie 110 lat. Początki funkcjonowania zgromadzenia w naszych stronach nie były łatwe. Najpierw mieszkańcy Trzebini mogli brać udział w nabożeństwach odprawianych przez zakonników w wynajętym domu przy ulicy Kolejowej. Po kilku latach salwatorianie kupili budynek po drugiej stronie torów, przy drodze prowadzącej do Chrzanowa. Rozbudowali go i urządzili w nim kaplicę. Cały czas gromadzili też fundusze z myślą o budowie dużej świątyni. Po kilku latach, na trzech hektarach ziemi, w sąsiedztwie dworca kolejowego rozpoczęli budowę kościoła i klasztoru.
Projekt wykonał jeden z najbardziej cenionych w owym czasie architektów Jan Sas-Zubrzycki, który był twórcą projektów kilkudziesięciu świątyń. Tworzył też budowle świeckie. W Jordanowie można obejrzeć stojące blisko siebie budynki kościoła i ratusza, postawione według jego projektu.

26 czerwca 1909 roku wmurowano kamień węgielny, a 8 grudnia 1911 roku zakończono pierwszy etap budowy. Stanęło wtedy prezbiterium, kaplica, zakrystia i oratorium. Drugi etap miał się rozpocząć w 1914 roku, ale plany zniweczył wybuch wojny światowej. W połowie lat dwudziestych ubiegłego wieku salwatorianie chcieli kontynuować budowę, ale ledwie udało się zwalczyć w kraju hiperinflację, to już rozpoczynał się światowy kryzys gospodarczy. Kościół czekał więc na lepsze czasy. Przyszły dopiero w 1954 roku.
Ponieważ Sas-Zubrzycki zmarł w 1935 roku, należało poszukać zastępcy. Zdecydowano się na poproszenie o pomoc kilku architektów: Zygmunta Gawlika i jego syna, Kazimierza Kądziołkę, Jana Gottwalda, Antoniego Ślusarczyka.

Nim budowlańcy zakończyli prace, to 20 kwietnia 1958 roku erygowana została w Trzebini parafia pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa. Kościół miał więc służyć zakonnikom, uczestnikom rekolekcji i parafianom. 8 października 1961 roku poświęcono ukończoną po półwieczu świątynię.

Zakonnicy z Trzebini nie tylko nadzorowali budowę kościoła. Prowadzili działalność misyjną i pracowali jako wikariusze w parafiach w Chrzanowie, Rudawie i Trzebini. Otaczali także opieką religijną emigrantów z Galicji pracujących na terenie Prus.
Salwatorianie często wyjeżdżali głosić rekolekcje wśród Polonii. W 1933 roku we francuskim mieście Barlin, w departamencie Pas-de-Calais świętowano jubileusz ćwierćwiecza osiedlenia się tam licznej grupy polskich górników. Około 6 tysięcy naszych rodaków stanowiło większość wśród mieszkańców tego miasteczka. Nie wszyscy oczywiście byli żarliwymi katolikami, a wielu górników związanych było z ruchem komunistycznym. Pewnie ze względu na nich sprowadzono księdza Czesława Małysiaka i prowincjała salwatorianów z Trzebini księdza Michalika.

Szczególną rolę przewidziano dla ks. Małysiaka. Przeprowadzał on rekolekcje, które spowodowały, że świątynia w Barlin była przepełniona, a wierni ustawiali się pod konfesjonałami od czwartej rano do dziesiątej w nocy.
Główne nabożeństwo trzeba było zorganizować na boisku sportowym przy polowym ołtarzu, bo w kościele zmieściłby się tylko niewielki procent chętnych.

Uroczystość, którą opisywał polski tygodnik ,,Dzwon Niedzielny" z 13 sierpnia 1933 roku wypadła niezwykle okazale, a salwatorianie z Trzebini stanowili obok biskupa Kubina z Częstochowy najbardziej honorowanych gości.
Zagraniczne kontakty zakonników z Trzebini przydawały się także, gdy to oni potrzebowali pomocy. W czasie budowy kościoła i klasztoru nie raz brakowało funduszy i wtedy salwatorianie pozyskiwali je m.in. w Niemczech i w Austrii. Zachowały się pamiątkowe obrazki z tekstem w języku niemieckim, które wręczano dobroczyńcom kościoła.

Po latach, tym razem z Watykanu, salwatorianie otrzymali kolejny dowód uznania: tytuł Bazyliki Mniejszej dla swojego kościoła. Oficjalnie przyznano go 31 stycznia 2013 roku.
(l)

Przełom nr 16 (1087) 17.04.2013

(red)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%