Przy Dworze Zieleniewskich w sobotę można będzie upolować prawdziwe perełki - przelom.pl

Region

Zamknij

Przy Dworze Zieleniewskich w sobotę można będzie upolować prawdziwe perełki

Marek Oratowski Marek Oratowski 10:58, 03.07.2026 Aktualizacja: 10:59, 03.07.2026
1 Przy Dworze Zieleniewskich w sobotę można będzie upolować perełki Zbigniew Anioł prezentuje klientom swój towar

Jedni przyszli sprzedać rodzinne skarby, inni zapolować na wyjątkową filiżankę, stary zegar czy monetę sprzed wieków. Targ staroci przy Dworze Zieleniewskich pokazał, że przedmioty z historią wciąż mają swoich wiernych miłośników. I że równie ważne jak zakupy są tu rozmowy oraz wspomnienia.

Wśród porcelany i antyków

Czerwcowa sobota przy Dworze Zieleniewskich w Trzebini. Już przed murem okalającym historyczny budynek rozłożone są stragany z antykami. Baner wiszący nad jednym z nich, tuż przy wejściu, z dużym napisem „Targ staroci”, tłumaczy wszystko. Kolekcjonerzy rozstawili się przy głównych alejkach – jedni w cieniu wysokich drzew i murów dworku, inni w pełnym słońcu.

Jeden z wystawców pod swoim namiotem zgromadził mnóstwo porcelany.

– Czysto, przyjemnie, jest dostępny parking. Przyszło sporo ludzi. Przez lata zgromadziłem mnóstwo porcelany – angielskiej, francuskiej i niemieckiej, od secesyjnej po współczesną. Dla mnie liczy się piękno i niepowtarzalność – zdobienia, kształty, fasony. To tylko część mojej kolekcji. Mam dziś na przykład piękny komplet z połowy XIX wieku – mówi kolekcjoner przedstawiający się jako Robert z Jaworzna, wskazując na środek stołu.

Na jego stoisku można znaleźć zestawy stołowe, karafki i kieliszki. Ceny zaczynają się od 30 zł. Część zbiorów trzyma w domu, wiele rzeczy trafiło jednak do jego magazynu. Lubi targi staroci, bo oprócz sprzedaży jest też na nich czas na rozmowy z ludźmi.

Co chwilę w parku pojawiają się nowe osoby, rozglądające się w poszukiwaniu interesujących przedmiotów.

Pasja, która zaczęła się od filiżanki

Po sąsiedzku na klientów czeka Dagmara Kuć z Trzebini, oferująca szkło, porcelanę i różne bibeloty.

– Jeździłam bardzo często z mężem do Gliwic na giełdę. On oglądał samochody, a ja bibeloty. Było tam bardzo dużo rzeczy przywożonych z wystawek z Niemiec. Pierwszym moim zakupem były podstawki pod talerze z Rosenthala. Od tamtej pory kupuję rzeczy z duszą. Mam ich w domu bardzo dużo. Część trzymam na werandzie – opowiada.

Na co dzień używa tego, co kupiła, zwłaszcza filiżanek. Ma ich około 150 i stanowią dużą część kolekcji. Zdarza się, że codziennie pije kawę w innej. Niektóre miśnieńskie filiżanki kosztują od 500 do nawet 2000 zł.

– Ja takich nie mam. Dla mnie to już za wysoka półka cenowa. Kupuję na giełdach, zwykle w Bytomiu i Bielsku-Białej, to, co mi się podoba. Patrzę na kształt i formę. Bardzo lubię porcelanę z kwiatami. Przeważnie są to róże – precyzuje.

Obcowanie z pięknymi przedmiotami i robienie im zdjęć jest dla niej odskocznią od codzienności. Na co dzień pracuje w lokalnej firmie produkującej karetki pogotowia.

Powrót mody na starocie

Pod drzewem swoje stoisko rozłożyło małżeństwo z Trzebini, oferujące szkło i drobniejsze przedmioty, m.in. starą śląską porcelanę. Na co dzień używają porcelany z Chodzieży.

– Dawniej jeździłem na giełdy dalej od domu. Teraz wybieramy targi staroci w pobliżu – w Chrzanowie, Jaworznie, no i teraz w Trzebini. Gdy córka się przeprowadzała, część kolekcji trafiła do niej. Mam na myśli stare żelazka, patery, moździerze czy obrazy. Teraz zrobiła się moda na takie antyki i starocie. Dlatego coraz więcej miast organizuje podobne wydarzenia. Być może przyczynił się do tego program „Łowcy skarbów. Kto da więcej” emitowany w TV4 – mówi emerytowany zaopatrzeniowiec Bogdan Kuska.

Kilkanaście metrów dalej swoje przedmioty prezentuje Zbigniew Anioł.

– Kiedyś z żoną prowadziliśmy w Chrzanowie sklep z antykami. W czasie pandemii musieliśmy go zamknąć. Zostało nam sporo rzeczy, w tym zegary z okresu międzywojennego. Żona zmarła. Ja lubię takie wydarzenia, więc tym, co mam, chcę się podzielić z innymi – mówi.

Jak dodaje, najlepiej sprzedają się drobne bibeloty w cenie od 50 do 100 zł.

– Dużo osób przychodzi szukać okazji, głównie monet czy starej broni. Inni pojawiają się z ciekawości. Jest też grono takich, którzy po prostu lubią otaczać się pięknymi przedmiotami. Widać powrót do porcelany i kryształów – zauważa, chwaląc organizatorów za pomysł i organizację.

Obok niego na kupców czeka kolekcjoner monet z Trzebini. Ma nawet denary z XV wieku. Jak mówi, zainteresowanie jest spore.

Klimatyczne miejsce z potencjałem

A co o wydarzeniu sądzą odwiedzający?

– Często jeżdżę z mężem na takie targi. Jesteśmy z Olkusza, ale u nas nie jest tak fajnie jak tutaj. Na pewno będziemy wracać. Na wyjazd do Trzebini zdecydowaliśmy się w ostatniej chwili. Przy śniadaniu zobaczyłam na Facebooku plakat – opowiada jedna z klientek, trzymając reklamówkę pełną kupionych bibelotów.

Na pierwszej edycji, zorganizowanej podczas Trzebińskiej Majówki, pojawiło się 40 wystawców. Na drugiej, na początku czerwca, było ich ponad 30.

Stawiamy na antyki, starocie i rękodzieło. Pierwotnie chcieliśmy organizować wydarzenie w niedzielę, ale w Trzebini większy ruch jest w soboty. Wtedy ludzie jeżdżą choćby na targowisko miejskie. Dlatego przenieśliśmy targ staroci na pierwsze soboty miesiąca. Wystawcy nic nie płacą. Każdy dostaje kawę i herbatę. Odwiedzający mogą też kupić kiełbaskę, lody albo zjeść obiad w dworkowej restauracji – tłumaczy jeden z organizatorów, Rafał Szwajda, zajmujący się zawodowo skupem i sprzedażą staroci.

Pomagają mu Tadeusz Adamczak, przewodniczący Stowarzyszenia Wspólna Trzebinia oraz pracownicy Trzebińskiego Centrum Kultury.

Rafał Szwajda przypomina, że w mieście funkcjonował już pchli targ na targowisku miejskim, jednak chciał stworzyć wydarzenie na większą skalę. Liczy, że impreza będzie się rozwijać. Teren przy Dworze Zieleniewskich jest klimatyczny i stanowi świetną scenerię dla takiego wydarzenia. Park jest na tyle rozległy, że bez problemu pomieści kolejnych wystawców.

Jak dodaje, do Trzebini przyjeżdżają już kolekcjonerzy z odległych części kraju. Jedna z wystawczyń dotarła z Podkarpacia, a wystawca z Cieszyna przyjechał dzień wcześniej i nocował w namiocie.

Najbliższy, trzeci już targ staroci odbędzie się w sobotę 4 lipca od godz. 6 do 14. 

 

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarz (1)

Pan Romuald.Pan Romuald.

0 0

Szukam wycieraczek do Zaporożca 968 A i kineskopu do telewizora Rubin.

12:15, 03.07.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%