Czerwcowa sobota przy Dworze Zieleniewskich w Trzebini. Już przed murem okalającym historyczny budynek rozłożone są stragany z antykami. Baner wiszący nad jednym z nich, tuż przy wejściu, z dużym napisem „Targ staroci”, tłumaczy wszystko. Kolekcjonerzy rozstawili się przy głównych alejkach – jedni w cieniu wysokich drzew i murów dworku, inni w pełnym słońcu.

Jeden z wystawców pod swoim namiotem zgromadził mnóstwo porcelany.
– Czysto, przyjemnie, jest dostępny parking. Przyszło sporo ludzi. Przez lata zgromadziłem mnóstwo porcelany – angielskiej, francuskiej i niemieckiej, od secesyjnej po współczesną. Dla mnie liczy się piękno i niepowtarzalność – zdobienia, kształty, fasony. To tylko część mojej kolekcji. Mam dziś na przykład piękny komplet z połowy XIX wieku – mówi kolekcjoner przedstawiający się jako Robert z Jaworzna, wskazując na środek stołu.
Na jego stoisku można znaleźć zestawy stołowe, karafki i kieliszki. Ceny zaczynają się od 30 zł. Część zbiorów trzyma w domu, wiele rzeczy trafiło jednak do jego magazynu. Lubi targi staroci, bo oprócz sprzedaży jest też na nich czas na rozmowy z ludźmi.
Co chwilę w parku pojawiają się nowe osoby, rozglądające się w poszukiwaniu interesujących przedmiotów.
Po sąsiedzku na klientów czeka Dagmara Kuć z Trzebini, oferująca szkło, porcelanę i różne bibeloty.
– Jeździłam bardzo często z mężem do Gliwic na giełdę. On oglądał samochody, a ja bibeloty. Było tam bardzo dużo rzeczy przywożonych z wystawek z Niemiec. Pierwszym moim zakupem były podstawki pod talerze z Rosenthala. Od tamtej pory kupuję rzeczy z duszą. Mam ich w domu bardzo dużo. Część trzymam na werandzie – opowiada.
Na co dzień używa tego, co kupiła, zwłaszcza filiżanek. Ma ich około 150 i stanowią dużą część kolekcji. Zdarza się, że codziennie pije kawę w innej. Niektóre miśnieńskie filiżanki kosztują od 500 do nawet 2000 zł.

– Ja takich nie mam. Dla mnie to już za wysoka półka cenowa. Kupuję na giełdach, zwykle w Bytomiu i Bielsku-Białej, to, co mi się podoba. Patrzę na kształt i formę. Bardzo lubię porcelanę z kwiatami. Przeważnie są to róże – precyzuje.
Obcowanie z pięknymi przedmiotami i robienie im zdjęć jest dla niej odskocznią od codzienności. Na co dzień pracuje w lokalnej firmie produkującej karetki pogotowia.
Pod drzewem swoje stoisko rozłożyło małżeństwo z Trzebini, oferujące szkło i drobniejsze przedmioty, m.in. starą śląską porcelanę. Na co dzień używają porcelany z Chodzieży.
– Dawniej jeździłem na giełdy dalej od domu. Teraz wybieramy targi staroci w pobliżu – w Chrzanowie, Jaworznie, no i teraz w Trzebini. Gdy córka się przeprowadzała, część kolekcji trafiła do niej. Mam na myśli stare żelazka, patery, moździerze czy obrazy. Teraz zrobiła się moda na takie antyki i starocie. Dlatego coraz więcej miast organizuje podobne wydarzenia. Być może przyczynił się do tego program „Łowcy skarbów. Kto da więcej” emitowany w TV4 – mówi emerytowany zaopatrzeniowiec Bogdan Kuska.
Kilkanaście metrów dalej swoje przedmioty prezentuje Zbigniew Anioł.
– Kiedyś z żoną prowadziliśmy w Chrzanowie sklep z antykami. W czasie pandemii musieliśmy go zamknąć. Zostało nam sporo rzeczy, w tym zegary z okresu międzywojennego. Żona zmarła. Ja lubię takie wydarzenia, więc tym, co mam, chcę się podzielić z innymi – mówi.
Jak dodaje, najlepiej sprzedają się drobne bibeloty w cenie od 50 do 100 zł.
– Dużo osób przychodzi szukać okazji, głównie monet czy starej broni. Inni pojawiają się z ciekawości. Jest też grono takich, którzy po prostu lubią otaczać się pięknymi przedmiotami. Widać powrót do porcelany i kryształów – zauważa, chwaląc organizatorów za pomysł i organizację.
Obok niego na kupców czeka kolekcjoner monet z Trzebini. Ma nawet denary z XV wieku. Jak mówi, zainteresowanie jest spore.
A co o wydarzeniu sądzą odwiedzający?
– Często jeżdżę z mężem na takie targi. Jesteśmy z Olkusza, ale u nas nie jest tak fajnie jak tutaj. Na pewno będziemy wracać. Na wyjazd do Trzebini zdecydowaliśmy się w ostatniej chwili. Przy śniadaniu zobaczyłam na Facebooku plakat – opowiada jedna z klientek, trzymając reklamówkę pełną kupionych bibelotów.
Na pierwszej edycji, zorganizowanej podczas Trzebińskiej Majówki, pojawiło się 40 wystawców. Na drugiej, na początku czerwca, było ich ponad 30.
– Stawiamy na antyki, starocie i rękodzieło. Pierwotnie chcieliśmy organizować wydarzenie w niedzielę, ale w Trzebini większy ruch jest w soboty. Wtedy ludzie jeżdżą choćby na targowisko miejskie. Dlatego przenieśliśmy targ staroci na pierwsze soboty miesiąca. Wystawcy nic nie płacą. Każdy dostaje kawę i herbatę. Odwiedzający mogą też kupić kiełbaskę, lody albo zjeść obiad w dworkowej restauracji – tłumaczy jeden z organizatorów, Rafał Szwajda, zajmujący się zawodowo skupem i sprzedażą staroci.
Pomagają mu Tadeusz Adamczak, przewodniczący Stowarzyszenia Wspólna Trzebinia oraz pracownicy Trzebińskiego Centrum Kultury.

Rafał Szwajda przypomina, że w mieście funkcjonował już pchli targ na targowisku miejskim, jednak chciał stworzyć wydarzenie na większą skalę. Liczy, że impreza będzie się rozwijać. Teren przy Dworze Zieleniewskich jest klimatyczny i stanowi świetną scenerię dla takiego wydarzenia. Park jest na tyle rozległy, że bez problemu pomieści kolejnych wystawców.
Jak dodaje, do Trzebini przyjeżdżają już kolekcjonerzy z odległych części kraju. Jedna z wystawczyń dotarła z Podkarpacia, a wystawca z Cieszyna przyjechał dzień wcześniej i nocował w namiocie.
Najbliższy, trzeci już targ staroci odbędzie się w sobotę 4 lipca od godz. 6 do 14.
Pan Romuald.12:15, 03.07.2026
Szukam wycieraczek do Zaporożca 968 A i kineskopu do telewizora Rubin.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Kozi Bród wysycha
Stary Zgredzie, sprawa jest prosta. Bobry budują tamy, a w tych tamach po kryjomu są wykonywane odwierty, przez które spływa woda do podziemnych cieków wodnych. Kozibród ma wyschnąć, aby nie przeszkadzał w budowie myślachowickiego magazynu energii. Oczywiście razem z bobrami.
Krze
13:04, 2026-07-03
Przy Dworze Zieleniewskich można upolować perełki
Szukam wycieraczek do Zaporożca 968 A i kineskopu do telewizora Rubin.
Pan Romuald.
12:15, 2026-07-03
Pierwszy kierowca bez prawa jazdy. Nowe przepisy nie po
Kierowcy już za rok wybory mamy okazję się wypowiedzieć.
Hipek
11:34, 2026-07-03
Kozi Bród wysycha
Brakuje mi najistotniejszej części; informacji, gdzie ta woda odpływa, bo przecież gdzieś chyba płynie dalej. Bobry jej raczej nie wypijają.
stary zgred
11:22, 2026-07-03