Nie masz konta? Zarejestruj się

Blogi

Ukraińcy to nasza szansa

17.04.2019 08:20 | 18 komentarzy | 5 578 odsłon | Alicja Molenda

Skokowy wzrost legalnego zatrudniania obcokrajowców to dobre wiadomości dla mieszkańców naszych miasteczek oraz lokalnych przedsiębiorców - pisze Tomasz Żołądź.

18
Ukraińcy to nasza szansa
Tomasz Żołądź
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

W lutym tego roku ponad 4 tysiące cudzoziemców było zatrudnionych legalnie w naszych okolicach, w tym prawie 3,5 tysiąca osób to Ukraińcy - czytam w ostatnim „Przełomie". Jeszcze dekadę temu nikt nie przypuszczał, że po fali emigracji rodaków na Zachód, to Polska stanie się celem zarobkowej destynacji obcokrajowców. Mamy przecież, jako naród, tendencje do ciągłego malkontenctwa, narzekania i nie doceniania własnych możliwości, a tymczasem... nasz rynek pracy jest atrakcyjny, a poziom życia na tyle wysoki, że setki tysięcy Ukraińców to w Polsce szuka swojego „miejsca na ziemi". A to prawdopodobnie dopiero początek zarobkowej emigracji do Polski, bo z kraju „rozwijającego się", staliśmy się krajem rozwiniętym, a w wielu dziedzinach śmiało konkurujemy z Zachodem. Dlatego - niezależnie od codziennych problemów, z którymi borykamy się wszyscy - zawsze już będziemy postrzegani jako dobrze zorganizowany, dostatni kraj ze świetnymi drogami. I każdy, kto chociaż kilka dni spędził w którymkolwiek z państw za naszą wschodnią lub południową granicą wie, o ile długości prześcignęliśmy sąsiadów niemal pod każdym względem.

Dzięki Ukraińcom wszyscy będziemy bogatsi

Na emigracji zarobkowej ze Wschodu wzbogacamy się wszyscy. Przedsiębiorcy zyskują sumiennych i zaangażowanych pracowników na niezwykle trudnym rynku pracy. Bez zaangażowania cudzoziemców ze Wschodu większość polskich firm (także tych lokalnych: chrzanowskich, trzebińskich i libiąskich) byłaby sparaliżowana, a całe branże: budownictwa czy przetwórstwa, de facto przestałyby funkcjonować. Dziś doskonała większość firm dzięki Ukraińcom może się nadal rozwijać, co skutkuje bezpośrednio nowymi inwestycjami w gminach. Nie jest przecież żadną tajemnicą, że to z pieniędzy odprowadzanych co miesiąc przez przedsiębiorców w ramach dziesiątek danin i podatków, politycy mogą pozwolić sobie na kolejne, mniej czy bardziej uzasadnione, wydatki.
Jednak równie ważnym aspektem jest wzbogacanie się naszego społeczeństwa pozamaterialnie. Uczymy się tolerancji wobec innych zwyczajów, religii, języków. Symbolicznie wracamy do czasów Polski Jagiellońskiej, gdy siłą i dumą naszego państwa nie było potrząsanie szabelką, ale właśnie wielokulturowość, przenikanie się zwyczajów, kultur, języków. Polska powoli wraca do najlepszych tradycji tolerancji, „jedności w różnorodności" - hasła, które kilkaset lat później stanowiło podwaliny do budowy wspólnej Europy dobrobytu, kontynentu bez wojen.

Poznajmy się, bo łączy nas wiele
I choć przyzwyczajanie się do nowej rzeczywistości, szczególnie w małych miastach, musi potrwać, to jednak sami Ukraińcy podkreślają, że dobrze się u nas czują. A ja dobrze czuje się z ich obecnością w Polsce i mam większe poczucie bezpieczeństwa, gdy wiem, że za kilka lat w szpitalach spotkam nadal świetnie wykwalifikowaną kadrę lekarzy, nikt nie pozamyka lokalnych szkół z powodu braku uczniów, a system emerytalno-rentowy nie zawali się przez brak rąk do pracy.
I nie ma dla mnie większego znaczenia, czy wśród lekarzy, uczniów czy pracowników fizycznych za kilka lat 5%, 10% czy 15% będzie, poza językiem polskim, znało także język ukraiński. Bo na różnorodności i pracowitości możemy tylko wygrać. Sam planuję sięgnąć po twórczość Tarasa Szewczenki, aby mieć o czym porozmawiać z moimi sąsiadami i partnerami biznesowymi z Ukrainy. Bo łączą nas nie tylko „interesy", ale przede wszystkim wspólnota kultur.
Tomasz Żołądź

Autor to przedsiębiorca, menadżer, pasjonat wina. Twórca takich marek jak: TiM Kominki, DlaWina.pl, Granpa. Wiceprezes Chrzanowskiej Izby Gospodarczej, a także dyrektor regionalny i członek zarządu duńskiej firmy Skamol Eastern Europe - światowego lidera rynku materiałów izolacyjnych. Mieszkaniec Trzebini.