Nie masz konta? Zarejestruj się

Alwernia

Dzień Ojca po piłkarsku, czyli tata i syn w jednej drużynie

23.06.2022 09:00 | 0 komentarzy | 1 905 odsłona | Michał Koryczan

Mnóstwo jest przykładów, gdy syn poszedł w ślady ojca piłkarza. Niewiele jednak, gdy obaj zagrali w jednym zespole, w tym samym meczu. W naszym regionie takie sytuacje też miały miejsce.

0
Dzień Ojca po piłkarsku, czyli tata i syn w jednej drużynie
Piotr i Kamil Piątek po jednym z meczów w 2016 r.
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

W Świcie Krzeszowice

W sezonie 2016/2017 w rozgrywkach krakowskiej klasy okręgowej, w drużynie Świtu Krzeszowice występowali 45-letni wówczas Piotr Piątek i jego 17-letni syn Kamil.

- Jedną z motywacji, by wrócić na boisko po długiej przerwie, była chęć zagrania wspólnie z synem. Szkoda tylko, że był to dosyć krótki epizod. Co do Kamila, to oczywiście obwiązywały relacje rodzinne. Z pozostałymi chłopakami z drużyny byliśmy na ty. Nie miałem z tym jakichś problemów. Sam zresztą im to zaproponowałem. Niektórzy mieli opory, bo byłem przecież prezesem Świtu, ale powoli się przekonywali - opowiada Piotr Piątek.

Starszy z Piątków to żywa legenda Świtu. Z klubem tym świętował największe sukcesy w jego historii. Z powodzeniem grał w trzeciej lidze, jeszcze pod wodzą Adama Nawałki - obecnego selekcjonera piłkarskiej reprezentacji Polski.

- Miałem propozycję przejścia do Cracovii, jeszcze za czasów trenera Nawałki. Byłem nawet na rozmowach w Krakowie. Cracovia zajmowała wtedy ostatnie miejsce w drugiej lidze (Świt grał w trzeciej - dop. red). Zespół był w rozsypce, a u nas świetna atmosfera, dobrzy zawodnicy i szkoleniowiec. Zdecydowałem się zostać. Czasami tego żałuję, czasami nie. Tak naprawdę nie wiadomo, jak by się potoczyły moje losy - wspomina Piotr Piątek.

W SPRiN Regulice

W rywalizującej w chrzanowskiej A-klasie drużynie SPRiN Regulice występują Maciej Matusik i jego syn Paweł.

- Ktoś mi kiedyś powiedział, że największym szczęściem jest zagrać w drużynie razem ze swoim dzieckiem. Z jednej strony na pewno cieszę się z tego powodu, ale z drugiej nieco smucę. Życzyłbym sobie bowiem, żeby syn zrobił większą karierę ode mnie - przyznaje Maciej Matusik.

Ze SPRiN związany jest od 26 lat. Przyznaje, że miał już skończyć z regularną grą i wchodzić na boisko tylko sporadycznie, ale drużyna borykała się z plagą kontuzji.

- Miałem złamany bark i obojczyk oraz urazy kolana, ale poważniejsze, długotrwałe kontuzje na szczęście mnie omijały. Nasuwa się jednak refleksja, że może warto dać sobie spokój. Coraz mniej przyjemności jest z futbolu, bo jednak coraz częściej przegrywa się rywalizację z młodszymi przeciwnikami, za którymi już człowiek nie nadąża. Muszę stwierdzić, że starsi zawodnicy mają więcej serca do piłki. Młodzież chciałaby mieć wszystko podane na tacy. My dużo ciężej pracowaliśmy i w znacznie gorszych warunkach. Może organizmy są jednak dzięki temu silniejsze - mówi Maciej Matusik

W MKS Alwernia

Nie z jednym, ale z dwoma synami: Mateuszem (32 lata) i Arturem (18 lat) miał już okazję zagrać w jednym zespole 59-letni Sławomir Knapik, prezes i zawodnik MKS Alwernia, który w majowym meczu z Victorią Zalas zdobył nawet gola.

- Przyjemna sprawa zagrać w zespole z synami, choć umiejętnościami piłkarskimi trochę mi już uciekli. Co ciekawe razem z moim rówieśnikiem z drużyny - Januszem Wójcikiem, mamy jedną z wyższych frekwencji na treningach. Młodsi gracze tłumaczą zwykle, że nie mieli czasu przyjść na zajęcia. Nie rozumiem takiego tłumaczenia. Czasu to my z Januszem możemy nie mieć, bo prowadzimy swoje firmy. Trzeba sobie wszystko tak zorganizować, żeby znalazł się czas. Zwłaszcza, na coś, co się naprawdę kocha. A ja kocham piłkę od dziecka. Mogę tylko żałować, że czas biegnie tak szybko, bo chciałoby się grać wiecznie. W końcu przyjdzie moment, gdy trzeba będzie powiedzieć pas. Na razie daję radę, choć wchodzę na boisko tylko wtedy, gdy jest już pewny wynik. Pierwszeństwo w składzie zawsze mają młodsi zawodnicy. Chłopakom zawsze powtarzam, że na murawie nie ma prezesa czy oldboja. Daleki też jestem od tego, żeby krzyczeć na młodych, choć czasami nerwy puszczają - mówi Sławomir Knapik.


Czytaj również:

Trener może odejść z MKS Trzebinia

Wykopy pod wiaduktem kolejowym w Chrzanowie. Powstaje nowa jezdnia (WIDEO)

Niepewna przyszłość MKS Trzebinia. Możliwa likwidacja klubu

Są problemy z przebudową mostu na Wiśle w Jankowicach

W Czułej Stodole można było popracować i poleniuchować (WIDEO, ZDJĘCIA)

W gminie Babice działają już trzy koła chrzanowskiego oddziału PTT