Jeszcze kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu szkolna wycieczka miała przede wszystkim integrować klasę. Jechało się w Tatry, żeby wspólnie przemoknąć na szlaku, zjeść śniadanie w schronisku, nauczyć się odpowiedzialności za innych, zarwać nocy na pogaduchach. Albo do Warszawy – zobaczyć stolicę, zwiedzić zabytki, pójść do teatru, wrócić z plecakiem pełnym wspomnień i poczuciem, że klasa naprawdę stała się grupą. Tak było.
Dziś coraz częściej słyszymy o szkolnych wyjazdach do Dubaju, Stanów Zjednoczonych czy europejskich stolic. Biura podróży prześcigają się w ofertach, a szkoły kuszone są „niezapomnianymi doświadczeniami” i możliwością poszerzenia horyzontów edukacyjnych, a zwłaszcza kulturowych dla uczniów. Problem w tym, że takie wycieczki przestają być klasowe. Stają się wyjazdami dla wybranych – tych, których rodziców stać na kilka czy kilkanaście tysięcy złotych.
Nie mam nic przeciwko podróżowaniu. Wręcz przeciwnie – poznawanie świata rozwija, otwiera głowę, uczy tolerancji. Ale sądzę, że szkoła publiczna powinna szczególnie uważać, by nikogo z tego procesu nie wykluczać. Jeśli część klasy zostaje w domu, bo rodziców nie stać na egzotyczny wyjazd, to trudno mówić o integracji.
Dzieci doskonale widzą różnice majątkowe i bardzo boleśnie je przeżywają. Dla jednych Dubaj stanie się piękną przygodą, dla innych – lekcją wstydu i poczucia gorszości, bo te miejsca są po prostu poza ich zasięgiem.
Mam wrażenie, że coraz częściej mylimy edukację z turystycznym prestiżem. Tymczasem najcenniejsze wspomnienia nie zawsze rodzą się w luksusowych hotelach i przy selfie pod palmami. Często zostają z nami właśnie te chwile z prostych wyjazdów – wspólne śpiewanie w autokarze, herbata w schronisku, pierwszy zdobyty szczyt czy nocne rozmowy o życiu i relacjach.
Szkolna wycieczka nie powinna być pokazem statusu materialnego rodziców, ani powodem do zaciągania kredytu. Powinna być doświadczeniem wspólnym – takim, z którego nikt nie czuje się wykluczony.
Czy ja się bardzo mylę myśląc w ten sposób?
(Na temat szkolnych wycieczek zagranicznych piszemy w bieżącym wydaniu tygodnika "Przełom")
Leszek Morawiecki12:34, 14.05.2026
Nie myli się Pani. Jesteśmy pokoleniem "fartuszkowym", chodzącym do szkoły w bluzach uszytych z lśniącej granatowej podszewki z białym, wymiennym kołnierzykiem i tarczą na rękawie, co ma wpływ opinię. Dbano aby nikt nie wyróżniał się ubiorem w szkole, nie było podziałów na lepszych i gorszych za wyjątkiem wyników w nauce. Wyjazdy na wycieczki do Wieliczki, Krakowa, Planetarium i Parku w Chorzowie były darmowe - jechali wszyscy. Komu to przeszkadzało?
Łukasz 12:40, 14.05.2026
A to już nie ma problemu z płatnością za nadgodziny w czasie wycieczki do Dubaju?
K09:24, 15.05.2026
Hahahaha w punkt :D
Pozostałe komentarze
Józef K. 11:13, 14.05.2026
To temat trafiający w samo sedno zainteresowań czytelników lokalnej gazetki o zasięgu miejsko-wiejskim. Inspiracją zapewne takie media jak Newsweek lub Gazeta Wyborcza.
lk12:08, 14.05.2026
To nie jest wydumany problem i dotyczy też lokalnego podwórka. Część grona pedagogicznego zachowuje się jak sprzedawcy biur podróży.
JK21:29, 14.05.2026
Jeżeli jest taka część lokalnego grona pedagogicznego, która zachowuje się jak agenci biur podróży, to jak na to reagują dyrektorzy szkół? To dyrektorzy są przełożonymi tych pedagogów z bożej łaski i mają obowiązek sprawowania nad nimi nadzoru. A dyrektorzy mają się rozliczać przed samorządami. Zatem trzeb pytać Samorządów, jak one na to reagują.
lk01:10, 15.05.2026
Nie jest to przecież zabronione. To raczej kwestia empatii lub raczej jej braku. Zrezygnowano z wycieczek gdy wiązało się to z finansową stratą nauczycieli. Kryzys minął i wszystko wróciło do normy. Może Dubaj, Nowy Jork czy Japonia to skrajności ale "europejskie okazje" to już raczej standard.
JK09:27, 15.05.2026
Proszę zatem lk o konkretne informacje, jaka jest ta norma. W których to szkołach ktoś (kto?) chciałby uprawiać dubajskie lub europejskie podróże za pieniądze rodziców uczniów lub choćby tylko tylko za fundusze gmin?
lk11:34, 15.05.2026
Znam sytuację z chrzanowskiego liceum, sprzed kilku lat. Wyjazdów było sporo, zwykle część klasy rezygnowała i szukano chętnych w innych. Czasami nie udawano, że wycieczka jest klasowa. Młodzieżą na atrakcyjniejszych wyjazdach opiekowała się ta sama grupa nauczycieli, raczej nie trzeba było ich zmuszać. Nie może to być nietypowe bo biuro które się tym zajmowało, INDEX ma całą ofertę wycieczek szkolnych "na bogato".
@hotin12:00, 14.05.2026
Bo jaka ministra edukacji to i takie lewackie podejscie do problemu. A najlepiej to-,,Róbta co chceta".
Czombe16:37, 14.05.2026
Raczej typowo prawackie.
Chrzanowianka07:46, 16.05.2026
A ci lewacy są teraz z tobą w pokoju? Zagraniczne wycieczki były organizowane w moim gimnazjum już jakieś 20 lat temu.
Yoop12:16, 14.05.2026
No bo to jest wymiana . Wzeszłym roku byłem w zakopanem to arabów więcej niż Polaków myślałem że jestem w innym kraju tylko ze oni mają hajs . Wożą się wynajmowanymi busami najdroższe hotele . Itp.
Nika12:28, 14.05.2026
Rodzice mają przecież na dzieci, młodzież 800+, dawniej tego nie było. Można odłożyć na wycieczkę lub uzbierać wcześniej. W Polsce jest pięknie, a z drugiej strony taki wyjazd za granicę jeszcze do Dubaju to szansa dla dzieci, które nigdy tam nie pojadą z rodzicami. Może nawet jako już dorośli.
Rodzic15:21, 14.05.2026
Mam wrażenie, że dla niektórych 800+ to worek bez dna. "Rodzice mają 800+, więc mogą ...."
-wysyłać na wycieczkę szkolną za 5000
- na kolonie za kilka tysięcy
- odłożyć pieniądze dziecku, żeby miało łatwiejszy start
- na wszelkiego rodzaju zajęcia dodatkowe za kilkaset złotych na miesiąc
- na weekendowe wyjścia
- na urodziny w salach zabaw czy innych miejscach
Na co jeszcze ma wystarczyć 800+?!
To nauczyciele wymyślają wycieczki do miejsc, które sami chcą zobaczyć, a dzięki temu, że jadą z klasą to mają za darmo. Ba, jeszcze im za to płacą.
Nika19:47, 14.05.2026
Dawniej nie było 800+ i rodzice mając z reguły mniej pieniędzy, bo dochód był najniższy mniej niż pół tego co teraz. Wszystko się da jak się chce.
Do Rodzica20:20, 14.05.2026
Napiszę brutalnie: było się nie rozmnażać. Dzieci to wydatki. I każdy o tym wie. Więc - nie narzekaj.
Rodzicu21:01, 14.05.2026
Idąc twoim tokiem rozumowania - jak wcześniej nie było 800 plu to dzieci nic z wymienionych przez ciebie rzeczy nie miały? Z żoną wychowaliśmy 3 dzieci, bez plusów. Ba, nawet bez rodzinnego (bo przekraczał dochód). Każde z dzieci po studiach. Dziennych - Kraków, Gdańsk i Warszawa. Każde miało swoje zajęcia dodatkowe, kolonie, obozy, ferie itp. Z naszych pensji. A dziś w pracy opowiada mi mój kolega, że nie stać go na obóz dla syna, bo drogo. Ale koleś najnowszego Iphona ma. Na obóz syna nie stać, na telefon za kilka tysięcy - stać. Gdzie te priorytety?
Rodzic22:20, 14.05.2026
Widzę, że wiele osób nie zrozumiało- nie chodzi o stać/ nie stać, tylko, że cały czas jest narracja, że masz 800+, więc możesz za to zapłacić dziecku za tę wycieczkę, kolonie, wyjazd, odłożyć na przyszłość.... Czasy się zmieniły, ceny też. Teraz 3000 to minimum na kolonie. Ba, półkolonie (sic!) to koszt ok. 1000 zł na tydzień. Bo wszystko musi być przesycone atrakcjami ( żeby rodzice wiedzieli za co płacą). Ja też chodziłam za dzieciaka na półkolonie, ale darmowe w domu kultury. Nie porównujemy.
Rodzicu22:24, 14.05.2026
Powołaś na świat potomstwo to i zapewniaj mu obóz za 3 tys. To była twoja bardziej lub mniej świadoma decyzja. Licz się więc z kosztami. I nie porównuj swojego dzieciństwa do współczesnego. To nie pójdzie nigdy w parze.
Też rodzic21:33, 15.05.2026
A ja myślałam, że chodzi głównie o to, żeby swojemu dziecku zapewnić normalne życie i dać dużo miłości. A tu jednak "trzeba" wysłać go na wyjazd za 3000. Bo jak nie, to co? Lepiej wysyłać na obozy, płacić za zajęcia dodatkowe, kupować markowe ciuchy i nie spędzać z dzieckiem czasu czy może jednak dziecko bardziej potrzebuje ciepła i miłości?
Do też rodzic:21:41, 15.05.2026
Dziecko jak każdy - potrzebuje równowagi we wszystkim. Wysłanie dziecka na obóz we wakacje za 3000 zł nie jest jednoznaczne z brakiem miłości oraz brakiem spędzania czasu. Nic nie zrozumiałaś z wpisów. Nic.
Pani Redaktor,13:16, 14.05.2026
Jakaś statystyka? Ile szkół w powiecie chrzanowskim wybrało Dubaj? Sześć? A może 12? A może żadna? Serio?
słabe13:46, 14.05.2026
Chodzi o klikbajty a nie prawdę bo o Londynie nikt by nie czytał
Mehmet16:40, 14.05.2026
Sprawdzilem w kuratorium - więcej, aż 32.
Igor17:02, 14.05.2026
Nieprawda. Wycieczki tegoroczne z mojej szkoły: Tatry, Bieszczady, ewentualnie bliskie stolice. Na jednym przykładzie się nie uogólnia...
Przemek 18:28, 14.05.2026
Szkoła przede wszystkim powinna wyrównywać szansę a nie je pogłębiać .
Nie wszystkich stać ,albo nie wszyscy chcą brać kredyt żeby wysłać dzieci na wycieczkę szkolną do Dubaju Japonii USA .
Niestety Nauczyciele dzięki temu mają zniżki na Własne Wakacje . ( Albo darmowe )
Ot cała prawda .
Zwyczajni ludzie też są potrzebni . ( Chyba )
ziomek22:34, 14.05.2026
Jasne, wielka przyjemność użerać się w swoim wolnym czasie z obcymi bachorami i odpowiadać za nich kryminałem 24/dobę w zamian za darmowy transport i nieprzespane noce. Powinno być zakazane organizowanie wycieczek przez szkołę. Niech roszczeniowy Sebuś z Karyną sami jeżdżą a nie podrzucają swoje bombelki innym bo tak wygodniej i taniej.
Leon T.21:38, 14.05.2026
Czytam tu nagłówek: "Szkoły wybierają Dubaj zamiast Tatr". Pytam zatem, w jaki sposób szkoła może coś wybierać? Wybiera ktoś konkretny, tj. osoba lub grupa osób, która jest uprawniona do kierowania daną szkołą. Proszę zatem o publiczne wskazanie osób z lokalnych szkół, które tak wybierają. Taka informacja jest tu konieczna.
abcd09:25, 15.05.2026
Do Dubaju to bym nie jechał nawet jakby mi dopłacili
AZ09:29, 15.05.2026
A czy w tym Dubaju jest coś wartościowe i zasługuje na oglądanie?
K10:02, 15.05.2026
Nie ma nic, ale stado lemingów tam jeździ bo ładne focie na insta można zrobić. A historycznie to by dalej była stajnia dla wielbłądów gdyby tam ktoś kiedyś czarnej mazi z ziemi nie wydobył na której opiera się funkcjonowanie świata
Gość 10:14, 15.05.2026
Z rodzicami zagranicą typu Zanzibar,Turcja itd że szkołą Dubaj,nasza młodzież nie zna własnego kraju,to normalne?
Masz rację.10:23, 15.05.2026
To nie jest normalne, że młodzież nie zna własnego kraju. Ale ten kraj nic nie robi, aby młodzież go poznała. Jeśli tygodniowe wakacje w Turcji z opcją powiedzmy 2 wycieczek fakultatywnych jest tańsze niż tygodniowe wakacje w Polsce - to jak ma młodzież znać własny kraj?
Pela20:21, 15.05.2026
Też jestem tego zdania, wycieczka to wspolnie spędzone chwile całej klasy oraz czas na rozmowy i lepsze poznanie siebie, poza szkołą, jest wowczas więcej czasu aby lepiej się poznać w grupie
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Nowy skatepark i pumptrack coraz bliżej. Mieszkańcy nie
Super!!!
User11116783
21:29, 2026-07-05
Piłkarski alarm. Czas na plan ratunkowy
Na co Wam w klubach "finansowanie z centrali"? Żeby płacić kafla wzwyż miesięcznie za granie starych repów i rozpuszczonej gwiazdorskiej młodzieży na ostatnich 2 szczeblach rozgrywkowych? 🤣 Młodzież nie pali się do piłki, nawet jak jest uzdolniona, mają inne "zajęcia" nie mi to oceniać. Kluby przez wiele lat też mają swoje na sumieniu że zamiast dawać szansę własnej zdolnej czasem młodzieży w seniorach to woleli grać składem z podkrakowskich ligowych ogranych chłopów po 30tce odcinających kupony w wioskowych (dla nich) klubikach
K
21:08, 2026-07-05
Jagodowa uczta i noc pełna atrakcji! Tak wygląda biesia
Dorynek, bzdury piszesz, bo jedno wyklucza drugie. Na tej zasadzie sołectwem mogą być np. Stawiska
nickt
20:49, 2026-07-05
Groźny wypadek w Chrzanowie. Trzy osoby trafiły do szpi
Światła są i pewnie od Borowcowej pod most ktoś wymusił. Choć zdarza się pewnie, że i na czerwonym już wjeżdża ktoś na skrzyżowanie.
Nela
19:44, 2026-07-05