Stefanię Kubinę z Nowej Góry kiedyś by pewnie nazwano czarownicą, bo ze zbieranych z łąki ziół potrafi wyczarować… - przelom.pl

Do poczytania

Zamknij

Stefanię Kubinę z Nowej Góry kiedyś by pewnie nazwano czarownicą, bo ze zbieranych z łąki ziół potrafi wyczarować…

Ewa Solak 14:00, 08.10.2021 Aktualizacja: 19:40, 26.10.2025
1  Stefanię Kubinę z Nowej Góry kiedyś by pewnie nazwano czarownicą, bo… Stefania Kubina z przygotowanymi przez siebie specjałami

Z ARCHIWUM TYGODNIKA "PRZEŁOM". Wszystkie mają prozdrowotne właściwości, a panie zamiast odwiedzać drogerie, często przyjeżdżają do niej po słoiczek z wyciągiem z roślin.

Pani Stefania to osoba wyjątkowa. Emerytowana nauczycielka, pasjonatka biologii, tryska energią, obdzielając nią wszystkich wokoło. O roślinach rosnących w okolicy wie chyba wszystko, ale niczym zawodowy naukowiec stale zgłębia tajniki przyrody. W sklepie z kosmetykami nie była od lat, podobnie, jak jej najbliższa rodzina. Wszystkie robi sama, bo wierzy, że natura ma wielką moc.

- W ten sposób ograniczamy chemię w naszym życiu! - przekonuje pani Stefania.

Ze złotą odznaką LOP
W Nowej Górze nie znalazła się całkiem przypadkiem. Jej rodzina pochodzi znad Buga, gdzie rolniczych terenów było w bród. To chyba stamtąd wyniosła miłość do natury. Poznała męża i ruszyła w świat, aż pod Zieloną Górę. Ktoś szepnął młodym, że pod Krakowem są piękne, księże pola do zagospodarowania. Nie wahali się ani chwili.
- Jesteśmy tu od 1989 r. Mąż został kierownikiem kółka rolniczego, a ja nauczycielką w szkole. Skończyłam Akademię Rolniczą, Akademię Pedagogiczną, zrobiłam mnóstwo kursów i tak się zakorzeniliśmy - opowiada pani Stefania.
Od razu dała się poznać jako miłośniczka roślin. Przez 25 lat, aż do emerytury, była opiekunem szkolnej Ligii Ochrony Przyrody, a w 2005 r. dostała nawet jej złotą odznakę.

Maceraty, nalewki, octy
W gospodarstwie Kubinów jest wszystko: zwierzęta i sporo pól. W tych polach i łąkach uwielbia buszować pani Stefania. Zbiera zioła, a pasja sprawiła, że zaczęła prowadzić warsztaty zielarskie. Bo coraz więcej pań jest zainteresowanych produkcją naturalnych kosmetyków, preparatów do sprzątania czy podnoszących odporność mikstur.

Część jej królestwa mieści się w suterenie, gdzie przechowuje słoiczki, butelki i inne pojemniki z kolorowymi płynami. Wszystkie są ziołowe, wszystkie na bazie jej przepisów, opartych na naukowych opracowaniach. Maceraty, nalewki, octy - jest tego tyle, że mieni się w oczach. O swoich produktach opowiada na FB Ziołowefascynacje, gdzie podaje przepisy na różne swoje mikstury. Pani Stefania lubi też gotować. W Ranczu Artemidy w Nowej Górze prowadzi warsztaty z tzw. dzikiej kuchni, mieszając w kotle nad ogniem przyprawione ziołami potrawy. Hitem jest zupa z pokrzywy.
- Zwykle właśnie na takich spotkaniach uczestnicy uświadamiają sobie, że natura ma wielką moc, a jej produkty to samo zdrowie - przekonuje pani Stefania.

Archiwum Przełomu nr 41/2020

(Ewa Solak)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarz (1)

ZeaZea

0 0

No przecież widać, że odmładzające.

15:11, 08.10.2021
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%