Z ARCHIWUM TYGODNIKA "PRZEŁOM".Agnieszka Pałka, Monika Ostrzywilk i Joanna Łądka - jak wielu Polaków - w połowie marca musiały przestawić się na pracę zdalną. W praktyce najczęściej oznacza to jednoczesne dbanie o dom, dzieci i obowiązki zawodowe. Nie jest łatwo, zwłaszcza, gdy po mieszkaniu biegają kilkulatki, a te trochę starsze co rusz potrzebują pomocy w zdalnej nauce. Ale można przywyknąć.
Wszystkie trzy mieszkają w Chrzanowie. Wszystkie - przed pandemią koronawirusa - wychodziły z domu i pracowały w siedzibach firm. Monika Ostrzywilk to HR Business Partner w firmie Dan Cake Polonia w Chrzanowie. Agnieszka Pałka zatrudniona jest w Consorfrut Polska z siedzibą w Krakowie. Joanna Łądka pracuje w dziale finansów w jednej z krakowskich korporacji.Pół na pół
- Praca zdalna była dla mnie nie lada wyzwaniem. Z czasem nauczyłam się jednak, że niektóre spotkania i rekrutacje można poprowadzić przez telefon, a codzienne obowiązki może i zajmują więcej czasu, ale dobry plan działania pomaga efektywnie je wykonywać - podkreśla Monika Ostrzywilk. Jej praca dzieli się teraz na dni, kiedy wykonuje ją z domu oraz na te, w których musi być fizycznie w firmie.
Opieką nad 6-letnim Tymkiem dzielą się z mężem pół na pół. Gdy Monika jest w domu, Tymek uczy się przy niej. Kiedy musi iść do firmy, mąż bierze urlop, bo nie może pracować z domu.
- Są momenty kiedy jest ciężko, bo syn chce pobawić się ze mną. Wtedy liczę się z tym, że część pracy będę musiała wykonać po powrocie męża do domu - wyjaśnia.
Przesłane przez wychowawczynie z przedszkola prace starają się robić popołudniami, już po zakończeniu obowiązków zawodowych.
Na początku był chaos
Agnieszka Pałka i jej mąż od połowy marca również pracują z domu.
- Zaczynamy o ósmej. W tym momencie nasz syn Bartłomiej, uczeń 5. klasy, ma lekcje i odrabia zadania. Jeżeli z czymś sobie nie radzi albo nie do końca rozumie dany temat, sprawdza, czy możemy mu pomóc. Jeżeli oboje jesteśmy zajęci - musi poczekać - opowiada Agnieszka. - W przypadku 5-letniej Hani, wszystkie zajęcia i karty pracy przesłane do wykonania w domu, robimy dopiero, gdy zakończy się nasz dzień pracy. Kto pierwszy jest wolny, ten pomaga w nauce i sprawdza zadania dzieci - dodaje.
Jak przyznaje, na początku był chaos. Uważa, że nauczyciele przesadzali z ilością materiału do przerobienia i zadaniami domowymi. Teraz jakoś się to unormowało. Dzieci też już przyzwyczaiły się do takiego sposobu nauczania.
Przed epidemią Agnieszka mogła wykonywać swoje zadania zawodowe zdalnie dwa dni w miesiącu. Teraz pracuje tylko w trybie online.
- Praca kupca opiera się głównie na kontakcie telefonicznym, mailowym oraz whatsappowym z producentem, więc wystarczy mieć dobrze działający internet - tłumaczy.
Dodaje, że różnica między pracą zdalną dawniej a dziś jest taka, że przed epidemią dzieci były w szkole i przedszkolu, i w domu był spokój.
Pomoc dziadków - nieoceniona
Joanna Łądka wcześniej nie miała możliwości pracować zdalnie. Funkcjonowała w tzw. zamkniętym dziale z ograniczonym wstępem dla pozostałych pracowników firmy oraz zakazem wnoszenia sprzętów elektronicznych takich jak np. telefon komórkowy.
- Sytuacja spowodowana koronawirusem sprawiła, że zniesiono zakazy i pracownicy wykonują swoje obowiązki w domu - mówi.
Mąż Joanny codziennie jeździ do pracy. Mają pod opieką 2-letnią Oliwkę. Są w trakcie budowy domu, więc tymczasowo mieszkają z rodzicami - emerytami.
- To ogromne ułatwienie, ponieważ cały dzień pomagają nam w opiece nad córką - podkreśla Joanna.
Ogródek - przedmiot pożądania
Wszystkie trzy rodziny mają przy domu mniejsze lub większe ogródki. Jeszcze nigdy tak jak teraz ich nie doceniali.
- Mamy w ogródku tzw. "małpi gaj": huśtawki, liny do wspinania się, drabinki, więc dzieciaki miały gdzie się wyszaleć w momencie największych restrykcji związanych z zakazem wychodzenia na zewnątrz - opowiada Agnieszka Pałka.
Przed epidemią, z powodu codziennych dojazdów do pracy do Krakowa, nigdy nie miała czasu zająć się przydomowym zieleńcem.
- Teraz praca w ogródku jest świetną odskocznią od obowiązków zawodowych. Przekopywanie, sadzenie, podlewanie, nawet dla dzieci było fajną zabawą. W tym roku pierwszy raz posialiśmy ulubione warzywa - mówi Agnieszka.
Monika Ostrzywilk również w wolnych chwilach zajęła się doskonaleniem ogródka. Wraz z mężem i synem przygotowali specjalne miejsca dla kwiatów oraz warzyw, np. pomidorów. Stanęły w nim też nowe donice.
Z kolei Joanna Łądka, po wprowadzeniu zakazu wchodzenia na place zabaw, wraz z mężem urządzili taki córce na przydomowej działce:
- Zorganizowaliśmy piaskownicę i huśtawkę, aby choć trochę urozmaicić dziecku pobyt na świeżym powietrzu - opowiada Joanna.
Komplikacja - izolacja
Efektywne i atrakcyjne zorganizowanie czasu 6-letniemu Tymkowi to dla Moniki Ostrzywilk najtrudniejsze zadanie w okresie izolacji.
- Pracując zdalnie nie mogę poświęcić mu pełnej uwagi, tak jak robiły to panie w przedszkolu. Dodatkowo sytuację komplikuje fakt, że dzieci nie mogą się razem spotykać - zauważa.
Zwraca na to też uwagę Agnieszka Pałka, której 5-letniej Hani trudno było zrozumieć dlaczego z dnia na dzień nie może bawić się z koleżanką z sąsiedniego domu.
- Dla Bartka będą to najtrudniejsze wakacje w życiu - jak już mi zdążył zakomunikować - ze względu na brak możliwości wyjazdu na obóz sportowy, na wakacje z rodziną i przyjaciółmi do Włoch. Ma cichą nadzieje, że chociaż do dziadków z kuzynostwem będzie mógł pojechać - mówi Agnieszka.
Dla Joanny Łądki, która z mężem jest w trakcie wykańczania domu, sporą komplikacją był utrudniony dostęp do sklepów meblowych, a także do urzędów. To spowodowało spore opóźnienia w pracach.
Czas na wagę złota
Pandemia przyniosła jednak ze sobą i coś dobrego. Podarowała dodatkowy czas, na przykład ten tracony na stanie w korkach. To swego rodzaju bonus w tej całej przykrej, pandemicznej rzeczywistości.
Agnieszce Pałce codzienny dojazd do pracy do Krakowa zajmował około 45 minut w jedną stronę.
- To, że nie muszę tracić czasu na jazdę autem, jest dla mnie czymś nowym i bardzo mnie cieszy - przyznaje Agnieszka, bo przed koronawirusem tego czasu dla męża i dzieci bardzo jej brakowało.
- Święta Wielkanocne też były w tym roku dziwne i inne, ale przy tym takie spokojne. Robiliśmy to, co w danej chwili chcieliśmy, a nie to, co trzeba było - wspomina.
Codzienna praca zdalna okazała się też nie lada niespodzianką dla Joanny Łądki.
- W moim przypadku możliwość pracy z domu przed pandemią nie wchodziła w grę. Teraz na samych dojazdach oszczędzam prawie 3 godziny - cieszy się Joanna.
Nie dajmy się zwariować
Jak sobie ułożyć życie w nowych warunkach, żeby wszystkim domownikom dobrze się mieszkało? Żeby wyzbyć się niepotrzebnych kłótni i nieporozumień?
- Przede wszystkim nie przejmować się bałaganem w domu, tym, że dziecko siedzi dłużej przed telewizorem lub też co chwilę odrywa nas od pracy. Nie jesteśmy w tym sami. Trzeba cieszyć się ze zdrowia i mieć nadzieję, że wkrótce wszystko będzie dobrze - radzi Joanna Łądka.
- Najpierw trzeba ustalić priorytety i tego pilnować. Pomagać sobie nawzajem, nie irytować się wszystkim. Pamiętać, że razem, jako rodzina gramy do jednej bramki i każdemu jest równie ciężko. Ale wiadomo, że praktyka czyni mistrza, więc prędzej czy później każdy wypracuje swój rytm dnia w czasie zarazy - to recepta Agnieszki Pałki.
Dla Moniki Ostrzywilk najważniejsze było przyzwyczajenie syna do tego, że mimo iż mama jest w domu, to nie może mu poświęcić pełnej uwagi, bo pracuje.
- Obowiązki domowe staram się wykonywać po skończeniu pracy, dlatego zaczynam ją odpowiednio wcześnie. Każdy musi znaleźć i wypracować sobie swoje rozwiązanie. Przede wszystkim jednak nie dajmy się zwariować - apeluje.
Archiwum Przełomu nr 17/2020

20.04.2026
OSŁONY okienne na wymiar, Tel. 731-496-146.

18.04.2026
OFERUJĘ budowę indywidualnie dostosowanych domków ...

25.03.2026
MALOWANIE, gładź bezpyłowa, regipsy, panele podłog...
“Przełom” to moje ukochane dziecko
odloty molendowej..... nie dość, że komentujesz sama swoje artykuły to jeszcze przeprowadzasz wywiady sama ze sobą, przecież remsak nie jest w stanie zadać samodzielnie żadnego pytania. 🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣
bążur
10:35, 2026-05-21
Nocne oczekiwanie na diagnostykę
umieralnią w chrzanowie siedlisku komuchów i POwskich *%#)!& kieruje funkcjonariusz Baranowski oraz Gęba sędzia piłkarski. obaj reprezentują nurt głębokiego zidiocenia PO
bążur
10:31, 2026-05-21
Mieszkańcy dostali ostrzeżenie. Chodzi o próby włamań d
Ciekawe jakby się tak ktoś włamał i zastał osobę w środku. Przecież można zawału dostać na widok włamywacza. Co z tego, że ktoś zachowa ostrożność będąc w zamkniętym mieszkaniu jak nic nie zrobi gdy się ktoś włamie. Może wyjściem byłaby kamerka nad drzwiami. Mogłaby odstraszyć delikwenta, a poza tym w razie czego nagrać. Chyba innej opcji by się zabezpieczyć nie ma.
Janka
10:22, 2026-05-21
Komu burmistrz Alwerni umorzyła podatek za ubiegły rok
rolnikom to nigdy nie dogodzi a to za cieplo i susza a to za zimno i omrozi a to za mokro i zgnije i tylko doplaty odszkodowania i umazania podatku
@hotin
09:59, 2026-05-21
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz