STANISŁAW GARLICKI. Jedyne takie muzeum na ziemi chrzanowskiej - przelom.pl

Do poczytania

Zamknij

STANISŁAW GARLICKI. Jedyne takie muzeum na ziemi chrzanowskiej

Łukasz Dulowski 11:05, 18.05.2017 Aktualizacja: 10:03, 27.10.2025
Skomentuj STANISŁAW GARLICKI. Jedyne takie muzeum na ziemi chrzanowskiej Stanisław Garlicki w kuchni z lat 50.

Dom przy ul. Sobieskiego 38 w Płazie nieszczególnie się wyróżnia. W środku jednak funkcjonuje wyjątkowe Muzeum Życia Codziennego 1939-1959. W rolę przewodnika wciela się Stanisław Garlicki.

- Poszczególne pomieszczenia są tak zaaranżowane, żeby oddawały wygląd zwykłego domu robotniczego z lat 40., 50. i 60. zeszłego wieku. Gdy wspólnie z żoną zaczynaliśmy to urządzać lat temu jedenaście, stwierdziliśmy, że w Polsce jest mnóstwo skansenów z budownictwem chłopskim. Są też wnętrza mieszczańskie i szlacheckie. Brakuje natomiast robotniczych. Takich, w jakich ludzie mieszkali, przykładowo, w naszym Wapienniku - opowiada.

O Kocotach
Dom, w którym działa muzeum, zbudował po wojnie dziadek Stanisława Garlickiego - Julian Kocot.
- Z zawodu był stolarzem, całe życie pracował w Wapienniku. Babcia Józefa była gospodynią domową, choć przed wojną pracowała u Baty w Chełmku - wtrąca pan Stanisław.

W korytarzu czujemy się tak, jakbyśmy się cofnęli do lat 50. Jest warsztat szewski z kopytem i pozostałymi przedmiotami do naprawy butów. Oczywiście, wszystko to należało do Juliana Kocota. Podobnie, jak oparte o ścianę narty.

- Dziadek sam je zrobił na wzór nart armii polskiej z 1939 roku. Konkretnie - Kompanii Podhalańskiej, w której służył - wyjaśnia nasz przewodnik.

Obok rower Olimpia z lat 60. z zakładu MESKO w Skarżysku-Kamiennej. Prawie nieużywany. Fabryczny lakier lśni jak nowy.

Zagadki dla młodzieży
- Jesteśmy w typowym przedpokoju z lat 50. Farba na ścianach i wałki są oryginalne. Wstawię tutaj jeszcze pralkę Franię - mówi pan Stanisław. - Gdy przychodzi młodzież, to daję całą masę zagadek. Przykładowo, pokazuję wałki na ścianę. Oni kompletnie nie mają pojęcia, do czego to służyło - uśmiecha się.

Z przedpokoju wchodzimy do pokoju dziennego.
- W rodzinie robotniczej dziecko nie miało swojego pokoju, co najwyżej wydzielony kącik. Chwilowo mogło tutaj usiąść przy stole, zrobić zadanie. Ten pokój dzienny posiadał charakter reprezentacyjny. Tak, jak "izba biała" w chatach chłopskich. Jedno pomieszczenie musiało być ładne, czyste. Połowa mebli pochodzi jeszcze sprzed wojny. Są różne stare płyty. Oprowadzając wycieczki, opowiadam przy okazji o historii radia i fonografii. Prezentuję działanie pierwszego adapteru. Pokazuję również elementarz Falskiego w wersji PRL-owskiej - opowiada Stanisław Garlicki.

Dom Stalina
Wśród szkolnych pamiątek z lat 50. można zobaczyć m.in. zeszyty mamy pana Stanisława. Zajrzyjmy do środka. Jeden z tematów brzmi: "Opisz dom rodzinny Stalina na podstawie czytanki". Uczennica kaligrafuje zdania o następującej treści: "Przy wąskiej uliczce znajdował się dom Stalina. Był on drewniany, podmurowanie miał z cegły. Wewnątrz domu znajdował się stół, stołki i tapczan. Obok stołu stał kufer, w którym znajdowało się ubranie. Ojciec Stalina był szewcem, a matka robiła w domu co mogła. A Stalin chodził do szkoły i najlepiej się uczył wśród kolegów.".

- Ponadto pokazuję "Misie", "Płomyczki", Świerszczyki". Niesamowita propaganda, jak się człowiek w to wszystko wgłębi - komentuje pan Stanisław.

Jeden z pierwszych "Klejnotów"
Wchodzimy do sypialni z lat 50. Porządne, solidne meble. Przywiezione z Wielkopolski. Stylizowane na lata przedwojenne. Ponadto, wśród wyposażenia bardzo ciekawe radio, bo z napisem stacji "Stalinogród", zamiast "Katowice". Oryginalne lekarstwa z tamtych czasów, m.in. drażetki przeczyszczające.

- Myślę, że bardzo przeczyszczające... - wtrąca Stanisław Garlicki.

Pod ścianą, naprzeciwko obszernego łóżka, jeden z pierwszych polskich telewizorów o nazwie "Klejnot". Na nim szklana ryba-karafka.

Na ścianie czarno-białe zdjęcie wykonane przed nieistniejącym obecnie pałacem w Kościelcu. Jest hrabina Starzeńska, są miejscowi księża, wreszcie - panie z Sodalicji Mariańskiej. Jeszcze rzut okiem na kobiecą toaletkę i siadamy w kuchni.

Nowa wystawa
Pan Stanisław nalewa do filiżanek kawę zbożową.

- Jak przychodzi młodzież, to w kuchni robię lekcję o życiu codziennym. Odgadują, co do czego służyło. Zawsze mają różne zagwozdki - pokazuje pasek ze skóry w wersji luksusowej. Co na nim ostrzono? Oczywiście, brzytwę.

W tym roku chce otworzyć nowe pomieszczenia, w których będą eksponowane pamiątki związane z zakładem wapienniczym w Płazie.

- Stanie się to prawdopodobnie w czerwcu - zapowiada.

Zwiedzanie Muzeum Życia Codziennego 1939-1959 jest darmowe. Trzeba się tylko wcześniej umówić ze Stanisławem Garlickim (szczegóły na www.muzeumplaza.pl).


Przełom nr 16 (1291) 19 IV 2017

 

(Łukasz Dulowski)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%