Praskie precle, włoskie sztućce, węgierskie rachunki i szwedzka pizza - wylicza Kamil Szyjka. - To kilka przykładów z naszych ostatnich wyjazdów - dodaje jego narzeczona, Magda Krawczyk. Wspólnie podróżują od 2012, może 2013 roku. Są z Gorzowa. Jeżdżą albo latają. Zasada prosta - ma być najtaniej.
Wielokrotnie udało im się wybrać gdzieś za darmo. Innym razem - za złotówkę, za 3, lub za 4 złote. W ciągu tych kilku lat Kamil miał okazję podróżować samolotami 71 razy. Jest na ich punkcie pozytywnie zakręcony. W powietrzu spędził przeszło osiem dni. Pokonał 70 tys. kilometrów, czyli prawie dwukrotnie obleciał kulę ziemską.
Darmowy poczęstunek słono kosztował
- Praskie precle? Poszliśmy do restauracji. Wszyscy chcieli napić się czeskiego piwa. W środku wisiały precle. Pomyśleliśmy: o fajnie, darmowy poczęstunek. Okazało się, że te cztery precle były droższe niż jedno piwo - opowiada Kamil. Postawny, mierzący dwa metry, kończący w czerwcu 28 lat.
- A nie było ich sześć? - dopytuje Magda.
- Nie. Cztery. Mam rachunek. W domu ci pokażę - zapewnia swoją ukochaną, młodszą od niego o trzy lata (skończy w kwietniu). Ostatecznie to ona jednak miała rację.
- Wybierając się z kolei do włoskiej restauracji, nieraz przeczytamy w karcie dań, że trzeba będzie zapłacić za to, że dostaniemy sztućce.
- To tak zwane nakrycie - precyzuje Madzia. - Bardzo często nawet Włosi chodzą do tych restauracji z własnymi łyżkami, nożami i widelcami.
- To czasami nawet dwa euro. Z kolei w węgierskich rachunkach chodzi o to, że jest do nich doliczany... - Kamilowi nagle brakło słowa.
- Tip.
- Tak, ale jak to jest po polsku?
- Napiwek.
- No właśnie. Doliczają sobie napiwek i można się zdziwić wysokością rachunku. A szwedzka pizza? Wchodząc do restauracji, zorientowaliśmy się, że jest najtańsza. Pomyślałem: pizzą to się najemy jak nie wiem. Ciasto było tak cienkie i przezroczyste, że było widać co się dzieje po jego drugiej stronie. W ogóle pierwszy raz w życiu widziałem, by ktoś kroił szynkę na tarce, jak ser - uśmiecha się Kamil.
- A wracając do napiwków, to w wielu zachodnich krajach tak to funkcjonuje. Zazwyczaj i tak je dajemy, ale co innego, jak człowiek jest na to przygotowany, a co innego, jak stanie niespodziewanie przed koniecznością zapłaty. W Budapeszcie byliśmy zaskoczeni. Wydaliśmy ostatnie pieniądze, by uregulować rachunek - przyznaje Magda. Mimo że wtedy było to zaskoczeniem, dzisiaj i ona, i on, traktują to jak dobre wspomnienie.
Spełniaj marzenia
Żyją zgodnie z dewizą "liczy się droga, nie cel".
- Ale cele też warto mieć. A pieniądze? By spełniać marzenia, naprawdę nie trzeba ich mieć wiele, bo brak luksusu to największy luksus
- ocenia dziewczyna i dodaje: - Marzenia same się nie spełniają. Je się spełnia.
- Pierwszy krok jest bardzo trudny. Przemóc się i wyjść, jak się to dzisiaj pięknie mówi, poza własną strefę komfortu. Niekiedy jest bardzo trudno, ale warto. Jak człowiek raz spróbuje, to mu się spodoba - przekonuje Kamil i wraca myślami do swoich początków. Jego marzenia o podróżach zrodziły się w latach 90. ubiegłego wieku, po obejrzeniu filmu o Marku Kamińskim "Dwa bieguny w jednym roku". Największego marzenia - wyprawy na biegun, jeszcze nie spełnił. - Ale pewne kroki już poczyniłem. Uda się. Po prostu trzeba zmienić podejście - mówi Kamil i przywołuje wspomnienia z okresu, gdy dorastał. Był przekonany, że zwiedzanie świata nie jest dla niego, głównie ze względu na brak pieniędzy. "Podróże są dla bogatych" - powtarzał sobie. W końcu się przełamał.
- Jest jeszcze druga strona medalu - zwraca uwagę Magda. - Sporo osób zachłystuje się wyjazdem. Owszem, można wiele zobaczyć, zwiedzić. Nie ma żadnych ograniczeń. Czasami warto jednak przystopować. Więcej z podróży wynieść, zrozumieć, nauczyć się... Przede wszystkim siebie. Poznać, jak reagujemy w różnych sytuacjach.
- Nie od razu Kolumb odkrył Amerykę - podsumowuje Kamil.
- Gdy myślimy o podróżach, do głowy wpadają: Boliwia, Kambodża, Honduras czy Biegun Północny, ale podróżą może być wyruszenie do sąsiedniego miasta. Kto z nas ostatnio odwiedził i zwiedził Kraków? Cały świat do niego przyjeżdża. My mamy go na wyciągnięcie ręki, a wielu z nas go nie zna. Nie chodzi o to, by być jak najdalej od domu, tylko jak najlepiej poznać miejsce, w którym się jest.
- Kiedy w ubiegłym roku byliśmy w Paryżu, chyba po raz 11, już mogłem odetchnąć tym miejscem. Nie musiałem się spieszyć; gonić od muzeum do muzeum. Po prostu je już widziałem. Kiedy Madzia z siostrą kolejny raz wędrowały po Luwrze, ja mogłem pospacerować i spojrzeć na najsłynniejsze miejsca tego miasta z innej strony - wzdycha Kamil.
I pomyśleć, że kiedyś miał zupełnie inne wyobrażenie o stolicy Francji. Nie ciągnęło go do niej, może nawet odpychało. Zupełnie odwrotnie niż Madzia. Po pierwszej wizycie ukochana nie musiała Kamila już namawiać, by wrócić nad Sekwanę.
Racjonalnie oceń zagrożenie
- Nie da się ukryć, że podróżowanie wiąże się z ryzykiem, ale wszędzie czyha na nas niebezpieczeństwo - mówi Magda. - Czy wchodząc do centrum Krakowa, myślę o tym, że może mi się coś stać? Absolutnie nie. Tak samo powinno być w podróży. Owszem, trzeba mieć świadomość, że może się coś zdarzyć i najzwyczajniej unikać miejsc niebezpiecznych, o których możemy się dowiedzieć na każdym forum i wielu stronach w internecie. Ale czy to powinno nas powstrzymać przed nocnym spacerem po Brukseli, która jest wtedy naprawdę bardzo piękna? Nie, nie popadajmy w paranoję.
- Siedząc kiedyś w środku nocy przed komputerem, kupiłem nam bilety na taką małą podróż. Mieliśmy lecieć z Warszawy do Bułgarii. Stamtąd stopem do Stambułu, a z niego do Anten, i potem na Santorini. Następnie do Salonik i wrócić do Polski. Było tanio. Bilety zdobyłem za 300 złotych. Oprócz tego małego fragmentu, jaki mieliśmy przemierzyć stopem, całą resztę stanowiły transfery samolotowe. Pech chciał, że następnego dnia doszło do zamachu w Stambule. Bałem się, ale zaczęliśmy sobie tłumaczyć, że w tych samych miejscach nie dochodzi do kolejnych. Niewiele później okazało się, że byliśmy w błędzie. Po trzecim zamachu zrezygnowaliśmy. Doszło do niego w dniu, w którym mieliśmy wylatywać z lotniska Ataturk (największy turecki port międzynarodowy; w zamachu na lotnisku w Stambule 28 czerwca 2016 roku zginęło 41 osób, a 239 zostało rannych - przyp. aut.). Z drugiej strony, w miejscu, w którym doszło do zamachu w Brukseli, byłem wielokrotnie. Za każdym razem trzeba więc wszystko realnie, bez emocji przeanalizować. Z jednej strony, by nas złe myśli nie powstrzymywały, z drugiej, by nie narażać się na niebezpieczeństwo - zaznacza Kamil.
Najdroższe są noclegi
- Pamiętasz? W 2015 z Krakowa polecieliśmy do Warszawy. Stamtąd do Londynu, następnie do Barcelony. Kończyliśmy w Paryżu, skąd był powrót do Warszawy. By zaoszczędzić, lecąc z Londynu do Barcelony wybraliśmy najpóźniejszy lot, by pierwszą noc w Katalonii spędzić na lotnisku. Na kolejny odcinek podróży wybraliśmy taki autobus, który wyjeżdżał wieczorem, a do kolejnego punktu podróży docierał rankiem. Dzięki temu na dwóch noclegach zaoszczędziliśmy kilkaset złotych - wspomina Kamil.
- Jak wypocząłem? Mam przecież ponad dwa metry wzrostu. Madzia jest filigranowa, więc wyłożyła się na mnie i miała, możesz sobie wyobrazić, pełen komfort - zapewnia.
- Lepiej sobie tego nie wyobrażać - oponuje Magdalena. - A pamiętasz noc w Barcelonie? Była... najgorszą w moim życiu. Dziwna polityka panuje na tamtejszym lotnisku. Spać można tylko do godziny 3, a przylecieliśmy po północy. Choć jest mnóstwo miejsca, nie wolno się położyć. Trzeba siedzieć na krzesełku i być w pełnej gotowości. Służby przeganiają z miejsca na miejsce. W dodatku jest pełno much i bardzo gorąco. Dla odmiany rewelacyjnie jest w Porto. Bardzo dużo przestrzeni, w której można się rozłożyć i spokojnie przespać - wspomina Magdalena.
- W wielu miejscach na świecie studenci do 26. roku życia mogą zwiedzać zabytki za darmo. Jeszcze mogę z tego korzystać, bo jestem młoda. Ty już nie - dorzuca, uśmiechając się do Kamila.
- W Paryżu nawet nie trzeba być studentem. Do 26. roku życia każdy ma za darmo. Do Luwru wstęp 15 euro. Tyle zostaje w kieszeni - wspomina czas sprzed dwóch, trzech lat.
- Rok temu wybraliśmy się na Łuk Triumfalny. My z siostrą, z racji wieku, wchodziłyśmy za darmo. Kamil miał zapłacić. To jednak był jedyny dzień w roku, w którym zwiedzanie Łuku Triumfalnego dla wszystkich było bezpłatne.
- Z radości odśpiewałem Marsyliankę! - stwierdza Kamil.
Samolot nie zawsze jest najtańszym rozwiązaniem
- W drodze na Krym najtańsze okazało się połączenie pociągu z samolotem. Może się okazać, że do Bordeaux taniej będzie się dostać, lecąc do Paryża, a stamtąd jechać dalej pociągiem. Lotniska w takich państwach, jak choćby Francja, Belgia, Holandia, Luksemburg czy Liechtenstein, są dość daleko od głównych miejscowości, a dojazd do nich kosztuje. Autobusem możemy dotrzeć do samego centrum i zrobić to dużo taniej, choćby oszczędzając na noclegu - przekonuje Kamil. Przypomina sobie niedawną podróż do Pragi, na targi bożonarodzeniowe. W obie strony zapłacił za bilet autobusowy 19 złotych. Na miejscu był rankiem. Zobaczył, co miał zobaczyć, i nocą ruszył z powrotem do Krakowa. Odpadły dwa noclegi.
Z tymi bywa różnie. Jeśli chcesz odpocząć, szukaj hotelu. Na doskonałe warunki za niewielkie pieniądze można czasami trafić w hostelu. Tanią formą, szczególnie dla młodych ludzi, jest couchsurfing (ang. szukanie kanapy) - sen za darmo u obcych ludzi. Czasem może być lepiej niż w pięciogwiazdkowym hotelu. Nieraz trzeba zadowolić się karimatą rozłożoną w przedpokoju. By znaleźć możliwość takiego noclegu, należy zalogować się na specjalnym portalu internetowym. - Najwspanialszy hotel zapewnia nam jednak Bóg. Nie ma nic piękniejszego, niż sen pod rozgwieżdżonym niebem - wzdycha Kamil.
- Okazji szukamy nocami w internecie - przyznaje w końcu. Przypomina też w krótkich słowach historię kolejnego wyjazdu. Tym razem do Budapesztu. - Polski Bus. Wrzuca nowe rozkłady jazdy co trzy, cztery miesiące. Jak tylko wrzuci, ceny na każdej trasie zaczynają się od złotówki - zdradza Kamil.
- Uaktualnienie robią około godz. 6 - uzupełnia Magda.
- Przez cztery tygodnie zmienialiśmy się w cztery osoby i pilnowaliśmy.
- Trzeba było wstać przed 6. Włączyć komputer i co pięć minut odświeżać stronę.
- Cierpliwość się opłacała, bo za cztery bilety w obie strony zapłaciliśmy 15 złotych - kończy Kamil.
Czasami lepiej być Bułgarem
Przypomina jeszcze jeden sposób na zaoszczędzenie, o którym mało kto wie. Kiedyś kumpel kupował mu pierwszy bilet na samolot. Nie pamięta dokładnie cen, ale proporcje. Rezerwowali przez internet bilet z Krakowa do Warszawy. Cena oscylowała w okolicach 200 złotych. Wystarczyło jednak zmienić narodowość i określić na stronie przewoźnika, że jest się Bułgarem, a nie Polakiem, i cena spadała o przeszło połowę.
Kolejna porada to: - Płać kartą, ale weź pieniądze. To moja zasada. Czasami okazuje się, że kartą zapłacimy kilka złotych mniej. Dziwnym trafem przelicznik jest lepszy. Warto więc zapoznać się z ofertami banków - mówi Kamil, upychając rzeczy na kolejny wypad do szkolnego plecaka. Jedne spodnie dwumetrowego faceta zajmują sporo miejsca. Jeszcze bielizna, koszulka, słuchawki i obowiązkowo książka o Don Camillo. Plecak trzeba ścisnąć paskiem, by przyjął wymiary bagażu podręcznego na lotnisku.
- I pamiętaj, by wziąć dwa dokumenty! - Magda krzyczy, wychodząc z domu. Zawsze biorą dwa. Tak jest bezpieczniej.
Przełom nr 5 (1280) 1 II 2017
Wyszukiwarki lotów:
www.momondo.pl
www.fly4free.pl
www.pasazer.com
Tanie linie lotnicze:
ryanair.com
www.wizzair.com
www.norwegian.com
www.easyjet.com
Tanie linie autobusowe:
www.polskibus.com
www.luxexpress.eu
www.simpleexpress.eu
www.megabus.com

20.04.2026
OSŁONY okienne na wymiar, Tel. 731-496-146.

18.04.2026
OFERUJĘ budowę indywidualnie dostosowanych domków ...

25.03.2026
MALOWANIE, gładź bezpyłowa, regipsy, panele podłog...
2080 mieszkańców zawalczyło o wakacje marzeń
A gdzie były informacje o tej loterii 🤔
Barbara
21:31, 2026-05-21
Najpierw urzędnicy, potem PSZOK
trzeba szybko otworzyć bo butelkomaty to nie wypał, a tak to podstawią hasioka i gitara
kiki
21:19, 2026-05-21
2080 mieszkańców zawalczyło o wakacje marzeń
W Libiążu nie było loterii. Cała pula poszła do biznesmena, który wygrał nową drogę do jego biznesu. Finito.
Rybka_z_Helu
19:59, 2026-05-21
Spór o mieszkania SIM w Chrzanowie
Od samego początku to śmierdziało i śmierdzi właśnie mamy pimy pierwsze efekty. W Babicach się połapali i szybko się z tego wycofali, a pozostali brnęli, bo pewnie mieli mieć z tego w przyszłości "owoce"...
Tubylec
19:57, 2026-05-21
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz