Fani Sztywnego Pala Azji z zespołem po spotkaniu w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Chrzanowie. Muzycy w pierwszym rzędzie: Zbigniew Ciaputa (czwarty od lewej), Leszek Nowak, Jarosław Kisiński, Wojciech Wołyniak i Krystian Różycki Fot. Tadeusz Jachnicki
Wódka z galaretką, prysznic w nie swoim pokoju hotelowym i mało przyjemne dyskusje U Siwej, czyli Sztywny Pal Azji z innej strony.
Chrzanów. Koniec lat 80. "Wieża radości, wieża samotności" z debiutanckiego albumu staje się przebojem. Niedługo potem szczyty radiowej Trójki okupuje numer "Nie zmienię świata" z drugiej płyty.
- Spotkaliśmy kumpla o ksywce "Lody". Stał na ulicy - wraca do tamtych lat perkusista Zbigniew Ciaputa.
- Cześć chłopaki.
- Cześć.
- Nie zmienię świata, nie zmienię, ale mogę zmienić się z wami - powiedział Lody, wyciągając flaszkę wódki.
Dzisiaj wiadomo, że było za co wypić. "Wieża" to do teraz wizytówka zespołu. W roku 2014 została uznana przez słuchaczy Trójki za najważniejszy polski utwór wszech czasów.
Na żywo
"Europa i Azja live" to z kolei najnowsza płyta kapeli z Chrzanowa, choć obecnie wzmocnionej muzykami z Mysłowic. Pojawiła się z okazji 30-lecia grupy, która postanowiła wrócić do swojej dawnej świetności. Nowy krążek to muzyka sprzed lat, tyle że zagrana nie w studio, a na koncercie 13 grudnia 2014 r. w Chrzanowie. Na CD i DVD, poza materiałami z debiutanckiego longplaya, można usłyszeć piosenki z późniejszych wydawnictw, a także dwa premierowe nagrania: "Na moim strychu" i "Piękna dekada samobójców".
- To pierwszy album od 2001 roku z wokalistą Leszkiem Nowakiem - przypomina jego syn Maciek. Grupa wróciła do historycznego składu: Jarosław Kisiński, Leszek Nowak, Paweł Nazimek i Zbigniew Ciaputa. Grają też z nimi: Krystian "Carlos" Różycki oraz Wojciech Wołyniak z Mysłowic.
- Panie Leszku, co pan porabiał, kiedy nie było pana w zespole? - pyta ojca syn Maciek, rozpoczynając spotkanie z fanami Szpala w chrzanowskiej bibliotece. Na sali słychać pojedyncze chichoty, a lekko rozbawiony Leszek odpowiada: - Pytasz młody człowieku, co robiłem przez te lata...? Najprościej byłoby mi powiedzieć, że się tobą zajmowałem, ale poważnie rzecz ujmując, wciąż byłem w orbicie zespołu.
Szczegółów jednak nie zdradza. Chętniej za to wraca do lat 80. i chwil, które poniekąd ukształtowały Sztywnych.
Przekonani, że to broń
- Nie było telefonów, Facebooka. Teraz możecie siedzieć w domu i rozmawiać z całym światem. Wtedy były wprawdzie telefony, ale jakie! Stacjonarne z tarczą. Stawialiśmy na kontakt osobisty. Spotykaliśmy się w różnych miejscach Chrzanowa. Nawet tutaj, gdzie dzisiaj jest biblioteka. Z jednej strony była Tęczowa, z drugiej Pewex (obecnie biblioteka - dop. aut.). Szło się do niego. Za 60 centów lub bony o tej wartości kupowało wiadomy towar... Wtedy człowiek był bliżej ze sobą - stwierdza Leszek.
- Jestem pierwszy raz w tej bibliotece. W Tęczowej byłem codziennie - śmieje się Zbyszek Ciaputa.
Co jeszcze z dawnych czasów pamiętają Sztywni?
- W latach 80. z koncertów wracaliśmy nocą, pociągiem. Zawsze dojeżdżał do Trzebini, skąd do Chrzanowa musieliśmy iść piechotą. Na ulicach nie brakowało patroli milicyjnych. Mieliśmy przy sobie instrumenty. Funkcjonariusze byli przekonani, że to broń. Stąd za każdym razem musieliśmy otwierać futerały i pokazywać, co mamy w środku - opowiada lider grupy Jarek Kisiński.
- Był bodaj rok 1985. Przewoziliśmy kolumnę z domu kultury do domu Jarka. Eltron ważył z 60 kilogramów. Wnieśliśmy ją do pustego autobusu. Podszedł kierowca i powiedział, że nas nie przewiezie, bo nie wolno takich rzeczy transportować. Powtarzał, że nie pojedzie. My, że nie wyjdziemy. Zadzwonił na milicję. Po 30 minutach przyjechał patrol. Funkcjonariusze kazali nam wyjść. Autobus odjechał, a milicjanci powiedzieli: "Panowie, pakujcie tę kolumnę do radiowozu. Zawieziemy was, gdzie trzeba". Milicja też miała ludzką twarz - uśmiecha się Leszek Nowak.
Sprzęt za flaszkę wódki
- W latach 80. w ogóle był wielki problem ze sprzętem. Zaczynałem w liceum. Miałem tylko jakiś werbel. Graliśmy z Jarkiem koncert bodaj w krakowskiej Rotundzie. Chyba Open Rock. Byli na nim ludzie z tamtejszej estrady. Zaproponowali nam współpracę. Dostaliśmy propozycję podpisania umowy z Rock Studiem. Wpadłem w panikę, bo nie miałem nic oprócz tego werbla. Mój kolega, Marek Jaśko, który wtedy grał z nami na basie, wpadł na pomysł i powiedział "damy radę" - opowiada Ciaputa. - Jeździliśmy po znajomych z okolicznych wsi i za flaszkę wódki załatwiałem sprzęt. Ten miał półkocioł, tamten drugi, ten z kolei coś innego i tak w ciągu trzech dni pozbierałem cały instrument. Marek wymalował mi go na biało i byłem gotów do podpisania umowy. Nie pamiętam, ile flaszek wódki byłem zmuszony postawić, ale część musiałem też z nimi wypić - przyznaje Zbyszek.
W duszy zagrało
W połowie lat 80. powstał wspomniany już hit Sztywnego Pala Azji "Wieża radości, wieża samotności".
- Byliśmy świeżo po wymyśleniu nazwy. Utwór powstał u mnie w domu, w jesienny wieczór. Jarek przyniósł tekst i dokładny zarys piosenki. Był rytm. Wiadomo było, co będzie grał bas i inne instrumenty. Brakowało jedynie linii melodycznej i fortepianu. Jarek grał swoje na gitarze, ja miałem tekst przed nosem. Powstała w pięć minut. Tak nam w duszy zgrało, nie kombinowaliśmy. Włożyłem w nią bardzo dużo emocji i to słychać w linii melodycznej - uważa Nowak.
- Z kolei tekst tworzyłem rok. Coś pisałem, chowałem do szuflady, wyciągałem i znów dopisywałem, a inne skreślałem. Wreszcie powstała wersja ostateczna. Nikt z nas nie przewidywał, że ta piosenka będzie hitem - przekonuje Jarek Kisiński.
Alkohol i balangi
Sztywni wypłynęli na szczyt, dawali koncert za koncertem.
- Gdańsk, Szczecin. Lubiliśmy tam grać. To był inny świat. Byli marynarze, były piękne dziewczyny. Był też fajny klub Maxim. Chcieliśmy tam wejść z Ciapkiem (Zbigniew Ciaputa - przyp. aut.). Ja byłem w czerwonym dresie, Ciapek w dżinsach. Bramkarz nie chciał nas wpuścić. Poszliśmy więc do klubu obok. Zaczęliśmy się bawić. To znaczy Ciapek biegał po parkiecie, ja dookoła słupa. Podeszła do nas dziewczyna i mówi: "Kurcze, wy chyba nie jesteście stąd, bo jakoś tak inaczej tańczycie" - wspomina Kisiński.
- Nasza wizyta w klubie skończyła się w ten sposób, że siedzieliśmy przy barze. Podszedł jakiś facet i powiedział, żebym mu dał tysiąc złotych. Wyciągnąłem i dałem, a gość wziął i wyszedł - opowiada Ciaputa.
- Śmieszne historie zawsze łączyły się z alkoholem i balangami. W jednym hotelu, nie pamiętam w jakim, było sporo kapel i ostra balanga. O, to było chyba w Bydgoszczy. Miałem dość. Chciałem iść do swojego pokoju, trafiłem jednak na inne piętro. Rozebrałem się, wziąłem prysznic i chciałem wejść do łóżka, ale w nim leżał jakiś gość. Dokładnie nie pamiętam, co było dalej, ale wiem, że przyprowadził mnie do mojego pokoju - mówi Jarosław Kisiński.
- Rano Ciapek jechał windą na śniadanie. Pan, który mnie przyprowadził, również. Mówi: "Słuchaj, ten w okularkach gra z wami?"
- Tak.
- Bo u nas jest jego koszulka i spodnie.
Z kolei Ciapek z Cytkiem (Janusz Deda, instrumenty perkusyjne - przyp. aut.) mieli tradycję zawsze przed koncertem wypić sobie szklaneczkę czegoś mocniejszego. Poszli do restauracji, zamówili posiłek i setę. Szczęście nie trwało jednak długo. Przyszedł Leszek, powąchał i powiedział: "O, nie koledzy". Wylał wódkę. Wstałem, podszedłem do kelnera i mówię: "Poda nam pan dwie galarety, a zamiast octu poleje je wódką". I taką galaretę zjedliśmy - wspomina Ciaputa.
U Siwej
Końcem lat 90. dobra passa zaczęła mijać. Zespołu było coraz mniej w radiu, coraz mniej na koncertach. Menadżerka - jak wspomina Nowak - siedziała z założonymi rękoma. Telefony z propozycjami nie dzwoniły. Roboty nie było, a gwiazdy z Chrzanowa coraz częściej się kłóciły.
- Nasze dyskusje kończyły się w knajpie U Siwej na Krakowskiej. Jak jest źle, to ludzie zaczynają się kłócić o duperele. Tak było z nami. To należało przeżyć, by dzisiaj wiedzieć, jakie czyhają na nas zagrożenia - mówi teraz Leszek Nowak, promując z zespołem nową płytę, na której usłyszymy m.in. "Spotkanie z...", czyli kawałek, z interpretacją którego niektórzy do dzisiaj mają problemy. To piosenka o Polsce czy o kobiecie? - pytają.
- Ciężki temat. Czytając wierszyk Allena Ginsberga o Ameryce, powiedziałem sobie: "Kurcze, fajny temat, może napiszę coś o Polsce". I napisałem. Później mnie pytali w różnych wywiadach, dlaczego ta piosenka jest o Polsce, więc zacząłem mówić, że nie jest o Polsce, tylko o dziewczynie. Tak powstała legenda na jej temat i fajnie, że są różne interpretacje. Przecież o to chodzi. A tak naprawdę to jednak kawałek o Polsce - wyjaśnia Kisiński.
Wyrecytuje Mirosław Baka
Czy jest szansa na nowy krążek Sztywnego Pala Azji? Tak, wyjdzie jesienią.
- Znajoma, której puściłem kilka utworów z tej płyty, powiedziała, że wróciliśmy do domu. Chyba faktycznie wracamy do domu, czyli do najlepszych czasów i najlepszych piosenek - mówi Jarek. Na płycie będzie nie tylko fortepian, gitary czy perkusja, ale też wiolonczela, kwartet smyczkowy czy deklamacje aktorskie.
- Miał być Boguś Linda, ale nie wyszło. Jest za to świetny Mirosław Baka, świetnie deklamujący nasze piosenki - zdradza Kisiński.
- To tak naprawdę osobista płyta Jarka. Nie można powiedzieć, że będzie taka jak nasze pierwsze, bo instrumentarium faktycznie jest całkiem inne. Zrobiliśmy jednak duży krok do przodu. Sam się nie spodziewałem, że tak to wyjdzie - dorzuca Nowak, zapewniając, że nowe piosenki Sztywnych będą powstawać dokładnie tak, jak przed laty, czyli u niego w domu przy fortepianie.
Tadeusz Jachnicki
Przełom nr 24 (1248) 15 VI 2016

20.04.2026
OSŁONY okienne na wymiar, Tel. 731-496-146.

18.04.2026
OFERUJĘ budowę indywidualnie dostosowanych domków ...

25.03.2026
MALOWANIE, gładź bezpyłowa, regipsy, panele podłog...
Komu burmistrz Alwerni umorzyła podatek za ubiegły rok
Brawo pani burmistrz z Alwerni, pomoc takim chorym jak ja jest potrzebna. Ja jestem w Trzebini i burmistrz tego miasta wysłał na mnie urząd skarbowy a nie umorzył, Jestem teraz w koszmarnej sytuacji, bez wyjścia‼️‼️‼️
YuMi
16:44, 2026-05-21
2080 mieszkańców zawalczyło o wakacje marzeń
Wakacje marzeń za 10tys. to chyba w sosnowcu tylko 🤣🤣🤣
Skit
16:21, 2026-05-21
Spór o mieszkania SIM w Chrzanowie
Radni chcieli sesji nadzwyczajnej, ale jak widać, burmistrz Latko troszczy się szybciej i sprawniej o mieszkańców i już jest spotkanie, dziękujemy!
absurd
15:13, 2026-05-21
Spór o mieszkania SIM w Chrzanowie
Pan burmistrz dobrze wiedział o co ci chodzi. A teraz udaje ze nie wie i nie chce się wypowiadać na ten temat , popieram tych ludzi którzy rozwiązali umowy, i mam nadzieję ze inni tez tak zrobią, te mieszkania to zwykła siema
Chrzanow wita
14:46, 2026-05-21
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz