Alina Damasiewicz. Innej miłości nie chciała, a większej nie spotkała - przelom.pl

Do poczytania

Zamknij

Alina Damasiewicz. Innej miłości nie chciała, a większej nie spotkała

Ewa Solak 10:25, 31.05.2016
1 Alina Damasiewicz. Innej miłości nie chciała, a większej nie spotkała Alina Damasiewicz z pamiątkowymi zdjęciami

Nikt do końca nie wie, czy tak na innych działa jej uśmiech, czy osobowość, ale zawsze potrafiła zjednywać sobie ludzi. Nie tylko najbliższych. Jej sile uległ nawet premier Józef Cyrankiewicz i etiopski cesarz Haile Sellasie. Obydwaj złożyli swe autografy w harcerskiej kronice. Najstarsza trzebińska druhna Alina Damasiewicz skończyła 95 lat.

Drobna starsza pani jest żyjącą historią hufca. Mimo że zdrowie już nie takie, oczy uśmiechają się do wspomnień. Znajomi i bliscy mówią o niej "dobry duszek" i coś w tym musi być. Jej życie toczy się wokół harcerstwa, a harcerstwo jest niemal całym jej życiem. Idealnie się w nim odnalazła.

Najpierw w Regulicach, a potem w Trzebini
Rodzinie Damasiewiczów może nawet dobrze żyłoby się w Tarnobrzegu, ale ojca Aliny przerzucono w inne strony. Mama, tata, Alina i Jasia wylądowali w Regulicach. Od tego momentu Damasiewiczowie byli związani z ziemią chrzanowską. I tak spokojnie przeżyliby XX-lecie międzywojenne, ale ojciec zmarł. To zadecydowało o przenosinach do Trzebini. Na ul. Kolejową, przy PKP. Od tego momentu pociągi wystukiwały rytm ich życia.

- To był chyba rok 1938. Dojeżdżałam do gimnazjum w Oświęcimiu, gdy zaczęło mnie fascynować harcerstwo - wspomina Alina Damasiewicz.

Fascynacja fascynacją, ale koleje losu nie zawsze toczą się jak pociągi. Wojna i okupacja przyćmiły marzenia i wielkie plany. Alina zaczęła pracę na PKP. To wielokrotnie pomogło potem trzebińskim druhom, choćby w tym, żeby starać się o niższe ceny biletów na obozy.

Komendantka Żeńskiego Hufca
- Co to było? Najpewniej pasja - mówi druhna seniorka.

Okres powojenny przyniósł niesamowity wręcz rozkwit harcerstwa w okolicy. Tylko w Trzebini do ZHP należało ponad 1500 młodych ludzi. Ciągnęło ich nie tylko do munduru, ale zwyczajnie do bycia razem.

Początkowo funkcjonowały drużyny męskie, ale szybko zaczęły działać też żeńskie. W 1948 r. wstąpiła do nich druhna Alina. Wkrótce została Komendantką Żeńskiego Hufca. Wszyscy niedługo się jednak cieszyli. Sytuacja polityczna sprawiła, że tradycje harcerskie zaczęły chwiać się w posadach.

"W rozkazie z 10 grudnia 1948 r. nowy komendant chorągwi hm. Mieczysław Politowski wzywa do budowania zrębów Państwa Socjalistycznego, a w rozkazie z 3 kwietnia 1949 r. już otwarcie mówi o harcerstwie Polski Ludowej u boku Związku Młodzieży Polskiej, które ma wychowywać świadomych budowniczych socjalizmu" - czytamy w "Zarysie dziejów ZHP w Trzebini" autorstwa phm. Andrzeja Dadaka.

Czy znajdziemy wspólny język...?
Niewielu jeszcze pamięta wzruszenie, gdy kolejne zmiany polityczne w 1956 r. sprawiły, że harcerstwo zaczęło się odradzać. Niektórzy mówią wprost: To był żywioł.

"I przyszło lato 1957 r. - i znowu, jak niegdyś, jak Polska długa i szeroka, od Szczecina po Tatry, od Lubelszczyzny po stare śląskie ziemie obozują szare i zielone mundurki, płoną harcerskie ogniska i płynie pieśń (...) - napisała w kronice Alina Damasiewicz. Była pełna obaw, ale i nadziei, bo 1 października 1958 r. dodała jeszcze: "Kiedy postanowiłam założyć nową drużynę przy węźle PKP Trzebinia, zastanawiałam się bardzo, jakimi drogami pójdzie nasza praca, czy młodzież nasza dorosła do harcerstwa, czy my, instruktorzy, znajdziemy wspólny język z młodzieżą. Chciałabym bardzo, aby nam razem było dobrze (...)" I było. I jest. Do dziś.

16 godzin przy gruzach za plakietkę
- Wystarczy popatrzeć jej w oczy i widać emanujące z niej ciepło - mówi o druhnie Alinie komendantka trzebińskiego hufca Irena Piątek.

- Wyjątkowo wyrozumiała, opiekuńcza - dodaje hm Zofia Kuć.
- Bardzo dużo jej wszyscy zawdzięczamy - podkreśla phm. Irena Zając.
- Zaszczepiła w nas harcerskiego ducha - nie kryje pwd. Zofia Malczyk.

Żadna z druhen seniorek jakoś nie wyobraża sobie trzebińskiego ZHP bez harcmistrz Aliny. To przecież ona rok w rok jeździła z nimi na obozy, uczyła robić sienniki ze słomy, rozwiązywać tysiące praktycznych spraw. Potrafiła też przekonać innych, że harcerstwo to służba.

- Pamiętacie, jak na obozie pojechałyśmy do Kołobrzegu odgruzowywać miasto? - wspomina Irena Piątek.
Wedle dokumentów za przepracowanie 16 godzin przy gruzach otrzymywało się plakietki z napisem "Harcerska Służba Ziemiom Zachodnim". I tyle.

"Zorganizowałyśmy też przedszkole dla dzieci wiejskich. Często na prośbę gospodarzy szłyśmy zbierać stonkę, której w tych okolicach było bardzo dużo. (...)" - to wpis w kronice z 1959 r. W lipcu 1964 r. w Mrzeżynie harcerki jeździły na przyczepie do traktora do PGR-u, gdzie pomagały grabić siano. Nikt nie narzekał.

Sygnały i cesarz Etiopii
- Całe życie pracowałam w biurze na kolei - zaznacza Alina Damasiewicz.

Te związki z PKP przyniosły nie tylko nazwę jej pierwszej drużyny "Sygnały". Były także tłem do wyjątkowych zdarzeń, jakie odnotowuje pierwsza zachowana kronika. Oto jest rok 1959. Na pierwszym planie czarno-białego zdjęcia maszeruje druhna Alina. Za nią cała jej drużyna w pochodzie pierwszomajowym. Nieoczekiwanie na kartach w roku 1964 pojawia się zdjęcie podróżującego pociągiem cesarza Etiopii Haile Sellassie i jego własnoręczny podpis. Tuż obok życzenia zamieścił ówczesny przewodniczący Rady Państwa Edward Ochab, a parę stron wcześniej pod rokiem 1963 premier Józef Cyrankiewicz.

Jest również pismo z Ministerstwa Komunikacji z zaświadczeniem przyznającym 80 proc. zniżki na przejazd drużyny kolejowej harcerek nad morze.

To wypełniało większą część życia
Alina nigdy nie wyszła za mąż. Jej ukochany Tadeusz miał 26 lat, gdy nieoczekiwanie zmarł. Była jeszcze młoda, ale innej miłości nie chciała, a większej nie spotkała. Harcerstwo stopniowo łagodziło ból i wciągało tak, że czas pozamundurowy przestawał mieć znaczenie. Liczyła się najbliższa rodzina, praca i ZHP.
- Wypełniało większą część mojego życia. Nigdy tego nie żałowałam - przyznaje.

*****
Osoby tworzące harcerstwo w Trzebini po II wojnie światowej: Alina Damasiewicz, Jadwiga Marcinow, Stanisława Kawala, Zofia Winiarczyk, Krystyna Kopeć-Latkowska, Kazimiera Kosińska-Strycharska, Krystyna Gajewska, Zofia i Lucyna Warzecha, Irena Piątek, Franciszek Jędrzejczyk, Edward Wróbel, Jan Gawron, Ryszard Szumacher, Zdzisław Zając, Franciszek Mazur, Eugeniusz Brożek, Wiesław Molik, Edmund Latkowski, Andrzej Dadak, Kazimierz Puc, Adam Gwoździcki.

Przełom nr 20 (1244) 18 V 2016

PS Druhna Alina Damasiewicz zmarła 10 października 2016 r.

Aktualizacja 21.10.2016

 

(Ewa Solak)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarz (1)

patriotapatriota

0 0

Jak można szanowną babcię wyceniać na 50 groszy ! ? To skandal jakiś jest !

16:28, 04.08.2016
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%