Marta Sołek i Same Suki - przelom.pl

Do poczytania

Zamknij

Marta Sołek i Same Suki

Ewa Solak 15:04, 11.01.2016 Aktualizacja: 08:38, 15.10.2025
Skomentuj Marta Sołek i Same Suki Marta Sołek

Śpiewamy o ludzkiej obłudzie, seksualności kobiet i przemocy. Teksty odzwierciedlają nasze poglądy: sprzeciw wobec brutalności i jednoznacznej ocenie ludzi - mówi Marta Sołek z Tenczynka, grająca w zespole Same Suki.

Ewa Solak: Czujesz się suką?
Marta Sołek: To pejoratywne określenie, po prostu wulgarne. W moim życiu pojawiło się, gdy zaczęłam grać na suce biłgorajskiej. Początkowo trudno było mi zaakceptować to słowo. Potem się oswoiłam. Oprócz nazwy instrumentu, jest dla mnie określeniem silnej kobiety. Takiej, która wie, czego chce. Nie boi się mówić otwarcie, co jej w duszy gra. Nie stroni od rozmów o swojej seksualności, że nie jest idealna, że - tak, jak każdy człowiek - ma swoją jasną i ciemną stronę. W tym kontekście mogę śmiało powiedzieć, że czuję się suką.

Kontrowersyjna nazwa zespołu odnosi się do osobowości tworzących go dziewczyn?
- Jest dwuznaczna. Na pewno budzi emocje. To przekorna zabawa słowem. Ale dotyczy przede wszystkim niektórych instrumentów - suk biłgorajskich. Wymyśliła ją mama jednej z dziewczyn, Heli Matuszewskiej. Gdy zobaczyła, że w zespole działają same kobiety i grają na biłgorajskich sukach, krzyknęła: "Kurcze! Same suki".


Nigdy nie miałyście przez to kłopotów?

- Na razie nie, choć wiedziałyśmy, że może nie być łatwo. Zdarzyła się taka sytuacja, gdy koncertując z Marią Pomianowską byłyśmy do Rosji. Tam określenie "suka" jest najgorszym z możliwych. Coś jak kur...a. Nie chcąc skandalu, określałyśmy nasze instrumenty jako zuki. Z drugiej strony, gdy przypomnę sobie koncert w filharmonii w Zamościu, gdzie już z Samymi Sukami grałyśmy dla publiczności w wieku 50 plus, nie mogę się nie uśmiechnąć. Przyjęli nas owacjami i jedynie po kawałku "Niewierna" zapanowała konsternacja. Utwór mówi o ludzkiej obłudzie i stosunku do Kościoła.

Śpiewacie nie tylko o obłudzie, ale także o seksualności kobiet, przemocy. Emocje budzą też teksty waszych utworów, bo są ostre.
- Odzwierciedlają nasze poglądy, sprzeciw wobec brutalności, jednoznacznej ocenie ludzi i ich czynów. Często czerpiemy z dzieł Oskara Kolberga, etnografa, folklorysty i kompozytora. Z jego twórczości można się naprawdę wiele nauczyć. W jednej z prac znalazłam utwór z XVI wieku. Wyjątkowo przerażający, o przemocy mężczyzny wobec kobiety. Ktoś mógłby pomyśleć, że dzisiaj nasza kontrowersyjna natura się odezwała, a tu proszę - wieki temu już o tym tworzono pieśni.

Jesteś feministką?
- Nie, choć wiele przekonań feministycznych jest mi bliskich.

Skąd fascynacja folklorem?
- Gdy skończyłam pierwsze studia na akademii muzycznej, grałam tylko na wiolonczeli. Czułam się jednak trochę ograniczona tym jednym instrumentem. Rywalizacja wiolonczelistów, bezustanne ćwiczenia techniczne, dobijały mnie. Muzyka zaczynała w tym wszystkim ginąć. Gdy Maria Pomianowska parę lat temu zagrała na suce biłgorajskiej, gdy zobaczyłam, że można grać na wielu instrumentach, oczy mi się otwarły. Spróbowałam. Folklor stał mi się bliski. Zaczęłam go odbierać zupełnie inaczej niż dotychczas. Wcześniej kojarzył mi się jedynie z Mazowszem. Potem zafascynował mnie prostotą, melodyjnością.

Jesteś jedną z niewielu osób w Polsce grającą na biłgorajskiej suce.
- I pierwszą studentką jedynego w kraju wydziału muzyki etnicznej, otwartego właśnie przez Marię Pomianowską. Obecnie gram też na fideli płockiej, gadułce, lirze greckiej, sarangach, morin khuurze czy basach ludowych.

Niektórzy pewnie nie wiedzą nawet, jak te instrumenty wyglądają.
- Bo niektóre są niemalże archaiczne, przykładowo biłgorajska suka czy fidel płocka. Nawet etymologia suki nie jest do końca znana. W XIX wieku Jan Karłowicz odkrył istnienie skrzypiec kolanowych. Wojciech Gerson, malarz i historyk sztuki, namalował rycinę przedstawiającą sukę biłgorajską. Była uboższym wydaniem współczesnych skrzypiec. Zrekonstruowano ją dopiero 30 lat temu. A gra się na niej, trzymając ją na kolanach, tak zwaną techniką paznokciową, czyli nie naciskając strun palcami, tylko dociskając je paznokciami.

 

 

Jakim cudem w kraju, gdzie ludowość i folklor traktowane są z przymrużeniem oka, zdnalazło się pięć kobiet grających na nietypowych instrumentach?
- Każda z nas coś tworzyła, a w środowisku muzycznym wiele osób się zna. Wszystkie fascynowałyśmy się muzyką źródeł, muzyką ludową z całego świata. Nigdy jednak nie chciałyśmy odtwarzać tej tradycyjnej, tylko grać własne kawałki. Tak powstał zespół. Jesteśmy z różnych zakątków kraju, więc czerpiemy z naszej różnorodności. Na próbach spotykamy się głównie w Warszawie, tam się poznałyśmy.

To, co tworzysz z Samymi Sukami, często określa się mianem miejskiego folkloru.
- Hmmm... Bazujemy na folklorze, ale wplatamy w naszą muzykę różną jakość. Trochę nawiązujemy do bluesa, reggae czy nawet metalu. Nie trzeba grać Paganiniego, żeby wzruszać.

Wam się udaje od początku. Zaraz po założeniu zespołu, w 2013 roku, na Festiwalu Nowa Tradycja zdobyłyście duże wyróżnienie.
- Grałyśmy razem ze trzy miesiące. Miałyśmy przygotowane na szybko tylko cztery numery. Byłyśmy dość zaskoczone, bo wygrałyśmy sesje nagraniowe w Polskim Radiu. A potem już szło.

Folklorem bawiło się w ostatnich latach kilku wykonawców, choćby Donatan. Dla niektórych osób jego projekt z Cleo, ocierający się o wyuzdanie, drwił z ludowości i był niesmaczny.
- Nie chcę oceniać żadnego z wykonawców. Dzięki niemu wielu młodych ludzi w ogóle zwróciło na folklor uwagę.

Często koncertujesz po całej Polsce i za granicą. Nie brak ci rodzinnego Tenczynka?
- Tu mam rodzinę, dzieci, więc bardzo mi brak. Życie koncertującego muzyka wiąże się jednak z ciągłymi wyjazdami. Niebawem ruszam z dziewczynami do Warszawy, potem jadę do Szkocji, w połowie grudnia występuję na Mikołajkach Folkowych. Tenczynek czy Krzeszowice to nie są miejsca, gdzie można się muzycznie spełniać. Wielokrotnie chciałam dać tu koncert, ale pomysł nie spotkał się z dużym entuzjazmem.

Syndrom małomiasteczkowości?
- To nawet nie jest wrażenie, to wręcz przekonanie, że ludzie w małych miastach mają swego rodzaju poczucie niższości w stosunku do ludzi z wielkich aglomeracji. Co ciekawe, to właśnie w dużych miastach folklor jest popularny i naprawdę ceniony. Wiele osób zbiera się na festiwalach etno, organizowane są ludowe potańcówki, koncerty, dziesiątki imprez. Ten nurt jest tam o wiele bardziej widoczny niż tu, w moich rodzinnych stronach.

 

 

Poza Samymi Sukami grasz również w zespole InFidelis i nie tylko.
- InFidelis to równie ważny dla mnie projekt co Same Suki. Razem z Heleną Matuszewską otrzymałyśmy stypendium ministra kultury na realizację projektu Kolberg. To dość nietypowe wydawnictwo. Składają się na nie dwie płyty - jedna z muzyką, druga z filmem. Ta pierwsza to wariacje na temat melodii z kolbergowskiego sztambucha, zaaranżowane na sukę biłgorajską i fidel płocką. Etiuda filmowa natomiast jest dziełem wybitnych twórców: Kamili i Mirka Sosnowskich. Całość stanowi połączenie muzyki, plastyki i filmu.

Zapomniałaś o "nie tylko".
- No tak, działań jest dużo. Na co dzień gram na wiolonczeli w Royal Chamber Orchestra w Krakowie. Współpracuję też z Nikola Kołodziejczyk Orchestra, gdzie jestem solistką i gram na suce biłgorajskiej, lirze greckiej oraz sarangach. W październiku wyszła nasza płyta "Barok Progresywny", zaś za album "Chord Nation" dostaliśmy w tym roku Fryderyka.

Podziękowałabym już za rozmowę, ale brak kropki nad "i". Coś o planach na koniec?
- Po wydaniu pierwszej płyty z Samymi Sukami cały czas gramy, ale też tworzymy. Obecnie pracujemy nad drugim krążkiem. Ukaże się w przyszłym roku. Szykujemy także trasę koncertową z zespołem InFideli oraz kolejne koncerty z Nikola Kołodziejczyk Orchestra. Czyli koncerty i festiwale w Polsce i za granicą. Bez ustanku.

PRZEŁOM nr 50 (1223) 16 XII 2015

(Ewa Solak)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%