Po krakowsku na gołe ciało - przelom.pl

Do poczytania

Zamknij

Po krakowsku na gołe ciało

Ewa Solak 12:37, 04.12.2015 Aktualizacja: 01:45, 29.09.2025
Skomentuj Po krakowsku na gołe ciało

Majtki? Staniki? W żadnym razie! Gdy końcem XVIII w. kształtowała się forma krakowskiego stroju, ani kobiety, ani mężczyźni nie nosili bielizny takiej, jak dziś. To, co pod spodem, było nieważne. Istotne, jak pięknie prezentowało się wierzchnie okrycie.

Taki strój służył tylko na wielkie uroczystości, ale wszyscy we wsi o nim marzyli. Świadczył nie tylko o zamożności, lecz także o umiejętnościach, bo wiele elementów, jeśli nie wszystkie, wykonanych było własnoręcznie - podkreśla Agnieszka Oczkowska, etnograf z Muzeum Nadwiślańskiego Parku Etnograficznego i Zamku Lipowiec w Wygiełzowie.
Dzieci ubierały się w płócienne koszule przepasane krajką - kolorową wstążeczką. Dopiero starsze mogły liczyć na to, że za parę zim wdzieją na siebie haftowany i barwny strój.

DZIEWCZYNA
Spódnica to podstawa: w kwiatki, rzuciki lub jednobarwna. W naszym regionie popularne były tła białe, czerwone, zielone i granatowe. Trzymała się na pasku zakończonym troczkami do wiązania w pasie. Takie spódnice szyło się z ogromnych płacht materiału. Teresa Majewska z grojeckiego zespołu Krakowiaczek mówi, że miały 4,5 metra szerokości.

- Pod spódnicą obowiązkowo halka. Im zimniej, tym więcej warstw na siebie zakładano. Nie było mowy o rajstopach, figach czy innych znanych dziś elementach bielizny - mówi Agnieszka Oczkowska.

Buty - nieraz jedne w całej chałupie - w wersji dziewczęcej mogły mieć sznurowane lub wsuwane, wysokie cholewki.
Zapaska to nic innego, jak zdobiony haftem fartuszek, wiązany na spódnicy. Na wielkie święta wkładano je białe. Na mniejsze uroczystości mogły być w innych kolorach.

- Oryginalna koronka była haftowana na tiulu. Mamy jedną autentyczną, ze szlakiem w kolorowe kwiaty - wtrąca Teresa Majewska.

Do spódnicy dziewczyny wkładały białe, ręcznie haftowane bluzki. Na gołe ciało. To, co ewentualnie miało podtrzymywać biust, to gorset. Zakładany na wierzch.

- Początkowo sukienny, a w XX wieku aksamitny. Najpierw mało ozdobny, za to z dużą ilością kaletek - odcięć gorsetu, nadających biodrom pełniejszy kształt. Niektóre kobiety miały ich nawet 70 - mówi etnograf.

Krakowiaczek ma w zasobach gorset odtworzony na podstawie autentycznego grojeckiego stroju. W latach 60. autentyk trafił do Muzeum Etnograficznego w Krakowie. Wykonany z czarnego aksamitu, haftowany w kwiaty.

- Do tego ręcznie robione, piękne, druciane zapięcia - zaznacza Majewska.

Panny aż do wesela zapuszczały włosy. Nosiły wplecione w nie kwiatki. Wianek tylko od święta. Zwykle był atrybutem druhny weselnej. Warkocze ścinano podczas oczepin na weselu. Od tej pory mężatka zobowiązana była do chodzenia w chuście.

Natomiast tym, za co panny z zazdrości chciały oczy innym wydrapać, były korale. Prawdziwe, niepodrabiane. Często droższe od całego stroju. Liczba ich sznurów świadczyła o zamożności. Im większe i okrąglejsze, tym lepiej. To właśnie je dziedziczyły po sobie kobiety.

- Dla młodych panien były marzeniem. Żeby je kupić, często najmowały się na służbę do dworu, wykonywały różne dodatkowe prace - mówi Agnieszka Oczkowska.

Jeśli dziewczyn nie było na nie stać, robiły je z masy organicznej. Dziś pewnie zwałyby się ekologicznymi. Na masę składały się: skrobia z dodatkiem żywicy i czerwony barwnik. Po wykonaniu polerowano je tak długo, aż do złudzenia przypominały oryginalne korale.

CHŁOPAK
Miał znacznie mniej skomplikowane odzienie od dziewczyny. Ale chcąc wyglądać równie pięknie, musiał o nie zadbać.
Spodnie zwane portkami występowały w kilku wariantach: w prążki czerwone lub niebieskie, wykonane zwykle z perkalu i ubierane od święta, albo jednolite granatowe - z sukna. W wypadku mężczyzn też nie było mowy o majtkach czy skarpetach. Ubrania zakładano bezpośrednio na ciało.

Płócienna koszula wcale nie była gładka. Kobiety wyżywały się także i na męskich elementach ubioru.

- Haftowały przód koszuli, a także mankiety rękawów - opowiada Teresa Majewska. Nieodłączny był kaftan. - Granatowy, gęsto zdobiony króciutkimi chwostami w kolorze biskupim. Obowiązkowo wzdłuż zapięcia, z tyłu i na kieszeniach. Dodatkowy, estetyczny akcent stanowiły małe, perłowe guziczki - wylicza Majewska.

Oprócz kaftanów noszono też sukmany, ale - jak mówi Agnieszka Oczkowska - zwykle mężczyźni mieli albo jedno, albo drugie. Rzadko kaftan i sukmana występowały razem.
- Jedynie u bardzo zamożnych gospodarzy - zastrzega.

Obowiązkowy był pas, dla młodych najlepiej z brząkadłami - metalowymi kółeczkami przymocowanymi do cielęcej skóry. Zakładany na kaftan lub sukmanę.

- Miały zwracać uwagę i pobrząkiwać przy każdym kroku - wyjaśnia Agnieszka Oczkowska. Starsi mężczyźni nosili pasy szersze, zwane trzosami.

Popularnym nakryciem głowy był celender. Oprócz nich mężczyźni zakładali czapki: krakuski z sukna oraz magierki z wełny. Ozdobą tych nakryć głowy było pawie pióro. W gospodarskie obejścia moda na nie przywędrowała z dworów szlacheckich.

Buty - cholewiaki nie zawsze były dla wszystkich dostępne, a jeśli już to zwykle w postaci jednej pary na kilku mężczyzn w rodzinie.

- Bywało, że idąc do kościoła, panowie wymieniali się. Raz jeden szedł w butach, raz drugi - mówi etnograf.
Ewa Solak

 

(Ewa Solak)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%