Stawy w Żarkach, zwane Zapadłymi, należą do najbardziej malowniczych w regionie. Droga biegnąca przez środek akwenu, oblana wodą z obu stron, tworzy niemal bajkowy krajobraz.
Kiedyś wystarczył groch albo chleb
W sobotni poranek nad wodą zasiada Kazimierz Siuda z Libiąża – wędkarz z ponad 30-letnim stażem. Od niedawna na emeryturze, ma wreszcie więcej czasu na swoją pasję.
– Najczęściej biorą tu karpie i amury. Można też trafić na sandacza czy karasia. Zawsze stawiam na naturalne przynęty. Kiedyś wystarczył groch albo chleb ugnieciony z ziemniakiem i ryba szła. Dziś wszystko się zmieniło. To drogi sport, sprzęt kosztuje, ale i tak liczą się umiejętności i szczęście – podkreśla członek koła PZW nr 33.
Pan Kazimierz ma na koncie metrowego szczupaka. Złowione ryby zwykle zabiera do domu – jak mówi, lubi je zjeść.
– Każdy ma jakiegoś konika. Ojciec hodował gołębie, ale mnie to nie wciągało. Ja od zawsze wybierałem wodę. Psychicznie odpoczywam. Żona się przyzwyczaiła. Powtarza: jak masz patrzeć w kielicha, to lepiej jedź na ryby – śmieje się wędkarz.
Rywalizacja na wagę ryb
Tymczasem na libiąskich Szyjkach trwają zawody feederowe. W tej metodzie liczy się precyzyjne nęcenie i łowienie z dna. Pięć godzin zmagań kończy sygnał trąbki sędziego Marka Bila.
– Staram się brać udział we wszystkich zawodach. Często jestem w czołówce. Dziś złowiłem 4,7 kg, ale nie jestem zadowolony. Dużo ryb mi się spinało – tłumaczy Aleksander Sieprawski, emerytowany górnik. – Wędkarstwo uodporniło mnie na każdą pogodę. Nawet urlopy planuję tam, gdzie można połowić.
Od dwudziestu lat nad Szyjki przyjeżdża Jacek Głowicki.
– Mój rekord to karp 19,8 kg. Walka trwała 40 minut, na zakolu Wisły w Rozkochowie. Marzę o trzydziestokilogramowej rybie – mówi. – Wędkarstwo to dla mnie sport. Wszystkie ryby wypuszczam. Jedyny minus to ceny sprzętu – dziś kompletne wyposażenie to kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Trąbka gra początek i koniec
Sędzia Marek Bil od 18 lat dba o porządek nad wodą.
– Najpierw odbiór łowiska, losowanie stanowisk, regulamin. Potem trąbką sygnalizuję początek i koniec połowu. Na końcu ważenie i wyniki – wylicza.
Jako sędzia klasy krajowej jeździ po całej Polsce. Bywa, że w kilka godzin wędkarze wyciągają nawet 70 kg ryb. – Zdarzają się próby kombinowania, np. przemycania nadmiaru zanęty. Wtedy trzeba karać – przyznaje.
Za swoją pracę otrzymuje skromne wynagrodzenie, choć często pełni kilka funkcji naraz. – Taka oszczędność w PZW – uśmiecha się 72-latek.
Weterani nad Groblami
Tydzień później wędkarze seniorzy spotykają się na Groblach. W zawodach spławikowych startują tylko ci 65+.
– Macie wagę aptekarską? – żartuje 78-letni Jerzy Haberka, który złowił zaledwie jedną płotkę.
Nie narzeka jednak. – Najważniejszy jest kontakt z kolegami. Ryby wypuszczam. Kiedyś wystarczyła jedna karta, dziś wszędzie dodatkowe opłaty – wzdycha.
Podobnie myśli 75-letni Mieczysław Wartalski. – Przyjeżdżam na dwie godziny pooddychać powietrzem. Czasem z żoną, dawniej z wnukiem.
Najwięcej powodów do radości ma 70-letni Andrzej Wacławski. Wraca do domu z nagrodą – nowym kołowrotkiem. – Takie wyciszenie nad wodą jest bezcenne – mówi.
Straż rybacka kontra kłusownicy
Groble składają się ze stawu ogólnodostępnego i trzech specjalnych, wymagających dodatkowej opłaty. Pieniądze idą na zarybianie i utrzymanie.
– Każdy wędkarz ma obowiązek zapłacić składkę i przepracować określoną liczbę godzin. W praktyce większość woli wpłacić ekwiwalent – tłumaczy prezes koła PZW nr 10, Sławomir Czesak.
Koło dba o stawy, prowadzi zarybienia i współpracuje ze społeczną strażą rybacką. – Najczęściej trafiamy na drobne przewinienia, czasem kłusowników. Wtedy wkracza policja i państwowa straż rybacka – dodaje prezes.
Na Groblach problemem bywają kormorany, wydry i niskie stany wody. – Sprzęt też się zmienił, dziś trudno przyjechać z nim rowerem. To już zestawy za kilka tysięcy – mówi Czesak.
Archiwum Przełomu nr 35/2025
Nowy skatepark i pumptrack coraz bliżej. Mieszkańcy nie
Super!!!
User11116783
21:29, 2026-07-05
Piłkarski alarm. Czas na plan ratunkowy
Na co Wam w klubach "finansowanie z centrali"? Żeby płacić kafla wzwyż miesięcznie za granie starych repów i rozpuszczonej gwiazdorskiej młodzieży na ostatnich 2 szczeblach rozgrywkowych? 🤣 Młodzież nie pali się do piłki, nawet jak jest uzdolniona, mają inne "zajęcia" nie mi to oceniać. Kluby przez wiele lat też mają swoje na sumieniu że zamiast dawać szansę własnej zdolnej czasem młodzieży w seniorach to woleli grać składem z podkrakowskich ligowych ogranych chłopów po 30tce odcinających kupony w wioskowych (dla nich) klubikach
K
21:08, 2026-07-05
Jagodowa uczta i noc pełna atrakcji! Tak wygląda biesia
Dorynek, bzdury piszesz, bo jedno wyklucza drugie. Na tej zasadzie sołectwem mogą być np. Stawiska
nickt
20:49, 2026-07-05
Groźny wypadek w Chrzanowie. Trzy osoby trafiły do szpi
Światła są i pewnie od Borowcowej pod most ktoś wymusił. Choć zdarza się pewnie, że i na czerwonym już wjeżdża ktoś na skrzyżowanie.
Nela
19:44, 2026-07-05
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz