Dzierganie zamiast scrollowania. Fenomen spotkań w Manufakturze - przelom.pl

Polecamy

Zamknij

Dzierganie zamiast scrollowania. Fenomen spotkań w Manufakturze

Marek Oratowski Marek Oratowski 16:00, 04.03.2026 Aktualizacja: 15:14, 04.03.2026
1 Dzierganie zamiast scrollowania. Fenomen spotkań w Manufakturze Na środowe zajęcia przychodzą osobny w różnym wieku

Z ARCHIWUM TYGODNIKA „PRZEŁOM". Nie ma dwóch takich samych prac, bo każda jest niepowtarzalna i wykonana z sercem. Spotkania miłośników robótek organizowane w trzebińskiej Manufakturze inspirują, integrują i przyciągają nowych uczestników.

Spotkania "Druty i szydełko" trwają od kilku lat. Zaczęły się jeszcze w poprzedniej siedzibie trzebińskiej biblioteki.

- Planowaliśmy, że będą dla osób chcących się nauczyć szydełkowania i innych technik. Okazało się jednak, że większość przychodzących to osoby potrafiące dziergać, ale szukające inspiracji i nowych pomysłów. Można się choćby u nas wymieniać wzorami - opowiada Renata Nowotarska z MBP w Trzebini.

W środy o 15.30 w Manufakturze pojawia się kilka lub kilkanaście naście osób. Podczas spotkań jedni pracują na szydełku, inni na drutach. Są osoby łączące obie techniki. 

- Często zamawiamy wspólnie kordonki w dużych, kilogramowych opakowaniach i dzielimy je na części. Często zakładamy na siebie to, co udało się nam własnoręcznie zrobić. Lubimy się spotykać, więc panuje u nas przyjazna atmosfera – zapewnia Monika Bogusz, jedna ze stałych bywalczyń.

Robótki ręczne towarzyszą jej od piątej klasy szkoły podstawowej. Z tego powodu nieraz słyszała kąśliwe uwagi pod swoim adresem ze strony rówieśników. Dziś te same osoby jej gratulują, podziwiają i same chcą się tego nauczyć.

Inna z pań tłumaczy, że od zawsze robiła serwety. Tymczasem od wiosny tego roku dzierga na szydełku bluzki i sukienki. Wykonanie sukienki zabiera jej miesiąc.

Jest też osoba preferująca haft krzyżykowy.

Jeszcze w poprzedniej siedzibie biblioteki panie zajmowały się modnymi ostatnio makramami. Robiły torebki i inne dekoracje oraz przedmioty użytkowe. Wszystkie podkreślają, że cenią to, że każda praca jest z naturalnych materiałów i niepowtarzalna. 

Część wykonanych wyrobów można zobaczyć na wystawie eksponowanej w Manufakturze.

Przez te kilka lat na zajęcia przychodzili nieliczni panowie. W ostatnim czasie pojawia się 16-letni Sławek Kaleta.

- Bardzo mi się podobały powstające tutaj dzieła. Obserwowałem je na profilu biblioteki na Facebooku. Na tyle, że sam postanowiłem spróbować. I w wakacje pojawiłem się na pierwszym spotkaniu. Koledzy jeszcze się o tym nie dowiedzieli. Robię to jednak dla siebie i nie interesuje mnie niczyja opinia. Robienie na drutach i szydełku to bardzo praktyczne umiejętności pozwalające przetrwać na wypadek, gdyby na przykład wybuchła wojna – przekonuje "rodzynek" w damskim gronie. Chciałby sobie wydziergać szalik i ponczo.

Miłośnicy robótek ręcznych wykonane rzeczy (serwetki, chusty) wręczają zwykle rodzinie i znajomych w formie prezentów. Jedna z pań kończy na przykład kocyk dla wnuka. 

Archiwum Przełomu nr 35/2025

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

HISTORIADo poczytania

Przejdź do wątku

komentarz (1)

555555

2 0

No jak na Trzebinie i Manufakture wręcz niebywał

16:04, 04.03.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%