Spotkania "Druty i szydełko" trwają od kilku lat. Zaczęły się jeszcze w poprzedniej siedzibie trzebińskiej biblioteki.
- Planowaliśmy, że będą dla osób chcących się nauczyć szydełkowania i innych technik. Okazało się jednak, że większość przychodzących to osoby potrafiące dziergać, ale szukające inspiracji i nowych pomysłów. Można się choćby u nas wymieniać wzorami - opowiada Renata Nowotarska z MBP w Trzebini.
W środy o 15.30 w Manufakturze pojawia się kilka lub kilkanaście naście osób. Podczas spotkań jedni pracują na szydełku, inni na drutach. Są osoby łączące obie techniki.
- Często zamawiamy wspólnie kordonki w dużych, kilogramowych opakowaniach i dzielimy je na części. Często zakładamy na siebie to, co udało się nam własnoręcznie zrobić. Lubimy się spotykać, więc panuje u nas przyjazna atmosfera – zapewnia Monika Bogusz, jedna ze stałych bywalczyń.
Robótki ręczne towarzyszą jej od piątej klasy szkoły podstawowej. Z tego powodu nieraz słyszała kąśliwe uwagi pod swoim adresem ze strony rówieśników. Dziś te same osoby jej gratulują, podziwiają i same chcą się tego nauczyć.
Inna z pań tłumaczy, że od zawsze robiła serwety. Tymczasem od wiosny tego roku dzierga na szydełku bluzki i sukienki. Wykonanie sukienki zabiera jej miesiąc.
Jest też osoba preferująca haft krzyżykowy.
Jeszcze w poprzedniej siedzibie biblioteki panie zajmowały się modnymi ostatnio makramami. Robiły torebki i inne dekoracje oraz przedmioty użytkowe. Wszystkie podkreślają, że cenią to, że każda praca jest z naturalnych materiałów i niepowtarzalna.
Część wykonanych wyrobów można zobaczyć na wystawie eksponowanej w Manufakturze.
Przez te kilka lat na zajęcia przychodzili nieliczni panowie. W ostatnim czasie pojawia się 16-letni Sławek Kaleta.
- Bardzo mi się podobały powstające tutaj dzieła. Obserwowałem je na profilu biblioteki na Facebooku. Na tyle, że sam postanowiłem spróbować. I w wakacje pojawiłem się na pierwszym spotkaniu. Koledzy jeszcze się o tym nie dowiedzieli. Robię to jednak dla siebie i nie interesuje mnie niczyja opinia. Robienie na drutach i szydełku to bardzo praktyczne umiejętności pozwalające przetrwać na wypadek, gdyby na przykład wybuchła wojna – przekonuje "rodzynek" w damskim gronie. Chciałby sobie wydziergać szalik i ponczo.
Miłośnicy robótek ręcznych wykonane rzeczy (serwetki, chusty) wręczają zwykle rodzinie i znajomych w formie prezentów. Jedna z pań kończy na przykład kocyk dla wnuka.
Archiwum Przełomu nr 35/2025
55516:04, 04.03.2026
No jak na Trzebinie i Manufakture wręcz niebywał
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Nowy skatepark i pumptrack coraz bliżej. Mieszkańcy nie
Super!!!
User11116783
21:29, 2026-07-05
Piłkarski alarm. Czas na plan ratunkowy
Na co Wam w klubach "finansowanie z centrali"? Żeby płacić kafla wzwyż miesięcznie za granie starych repów i rozpuszczonej gwiazdorskiej młodzieży na ostatnich 2 szczeblach rozgrywkowych? 🤣 Młodzież nie pali się do piłki, nawet jak jest uzdolniona, mają inne "zajęcia" nie mi to oceniać. Kluby przez wiele lat też mają swoje na sumieniu że zamiast dawać szansę własnej zdolnej czasem młodzieży w seniorach to woleli grać składem z podkrakowskich ligowych ogranych chłopów po 30tce odcinających kupony w wioskowych (dla nich) klubikach
K
21:08, 2026-07-05
Jagodowa uczta i noc pełna atrakcji! Tak wygląda biesia
Dorynek, bzdury piszesz, bo jedno wyklucza drugie. Na tej zasadzie sołectwem mogą być np. Stawiska
nickt
20:49, 2026-07-05
Groźny wypadek w Chrzanowie. Trzy osoby trafiły do szpi
Światła są i pewnie od Borowcowej pod most ktoś wymusił. Choć zdarza się pewnie, że i na czerwonym już wjeżdża ktoś na skrzyżowanie.
Nela
19:44, 2026-07-05