Nie masz konta? Zarejestruj się

Krzeszowice

OPINIA. Zdrój nie spalarnia, ale też budzi emocje

08.01.2022 19:00 | 11 komentarzy | 3 582 odsłony | Ewa Solak
Aspiracje Krzeszowic do bycia uzdrowiskiem zawsze były duże. Zwłaszcza, że tradycje uzdrowiskowe w mieście pielęgnowane są przez wszystkich miłośników lokalnej historii, a poprzez Ośrodek Rehabilitacji Narządu Ruchu kontynuowane po części do dziś.
11
OPINIA. Zdrój nie spalarnia, ale też budzi emocje
Zdrój Główny w parku miejskim to podstawowe źródło siarczanej wody leczniczej w Krzeszowicach
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Kiedy ponad 10 lat temu pojawiły się pomysły wskrzeszenia uzdrowiska, szybko zostały porzucone. Władze tłumaczyły wtedy, że restrykcyjne przepisy dotyczące miast-uzdrowisk w zasadzie więcej mogły mieszkańcom utrudnić, niż ułatwić. Ale myślenie się zmienia.

Obecnie od kilku lat burmistrz Krzeszowic znów forsuje pomysł wskrzeszenia zdroju. Tym razem jednak konsekwentnie realizuje plan. Obliczony na wiele lat do przodu i wiążący się z projektem budowy kompleksu basenów. To ogromnie wszystkich nęci, bo o budowę basenu w mieście mieszkańcy apelują od jakichś 20 lat.

Wydawać by się mogło, że sprawa jest prosta. Skomasowanie działek, wykonanie odwiertu, żeby sprawdzić czy faktycznie są tam jakieś źródła. Po drodze jednak wyszło na jaw, że nie wszyscy są tak entuzjastycznie nastawieni do pomysłu wskrzeszania uzdrowiska w wyznaczonym przez burmistrza miejscu. Zwłaszcza działkowcy, użytkujący tam od dziesiątków lat swe ogródki. Nie chcą się zgodzić na przeniesienie działek w zaproponowane przez władze miejsce. Zaproponowali burmistrzowi, żeby pozostawił je na dotychczasowej lokalizacji i wpisał w obszar zdroju. Na to z kolei nie chce zgodzić się samorząd.

Zanim problem będzie rozwiązany, minie zapewne sporo czasu. Na obecnym etapie zażegnanie sporu wydaje się niemożliwe. Szkoda, że idea wskrzeszenia uzdrowiska, w założeniu mająca jednoczyć wszystkich wokół tego planu, zaczęła budzić negatywne emocje. Szkoda by było, żeby ciekawy pomysł na rozwój miasta musiał być okupiony konfliktem z częścią mieszkańców. Tym bardziej, że nie chodzi przecież o budowę spalarni, wysypiska czy innych uciążliwych obiektów. Chodzi o kompleks mający służyć zdrowiu i rekreacji. To duża różnica. Jak widać to też jest trudne.