Nie masz konta? Zarejestruj się

Chrzanów

Humor cięty, styl mroczny - w książce chrzanowianki

22.04.2020 13:00 | 0 komentarzy | 3 337 odsłony | Natalia Feluś

Marta Merriday jest chrzanowianką. Obecnie mieszka w Australii. I to właśnie zza oceanu, specjalnie dla czytelników „Przełomu", w rozmowie z Natalią Feluś opowiada o swojej debiutanckiej książce „Adler. Tajemnica zamku Bazina".

0
Humor cięty, styl mroczny - w książce chrzanowianki
fot. Marta Merriday
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Podobno pierwsze pani próby literackie miały miejsce w Chrzanowie?
- Tak. Pierwsze utwory powstawały rzeczywiście w Chrzanowie, bo tutaj chodziłam do szkoły i miło wspominam moją wychowawczynię z klasy I-III, która mocno mnie w tym wspierała.

Teraz mieszka pani za granicą. Tam też toczy się akcja pani debiutanckiej powieści.
- Lubię umieszczać akcję w miejscach, które są mi bliskie i które dobrze znam, a ponieważ sporo podróżuję po świecie i mieszkałam już w paru różnych krajach, każdy tekst, nad którym pracuję, ma inne miejsce akcji. Mój debiut - „Adler" - to powieść przesycona smaczkami Wielkiej Brytanii: mrocznego, tajemniczego Edynburga i południowej Anglii, pełnej pięknych ogrodów, zamków, wiosek.

Jaki wpływ na tę książkę miało miejsce, w którym pani studiowała, a jaki pani pasje?
- Moje studia w Edynburgu pozwoliły mi bardzo dobrze poznać miasto, które jest szalenie inspirujące. Dzięki nim dostałam bardzo ciekawą pracę w parku narodowym na południu Anglii, która umożliwiła poznanie wielu zakątków Sussex, do których zwykli ludzi zazwyczaj nie docierają, lub o których po prostu nie mają pojęcia. W Anglii miałam też styczność z wieloma barwnymi osobami, na których wzorowałam niektórych bohaterów „Adlera".
Co do pasji, to tak jak mój tytułowy bohater, lubię przyrodę. Uwielbiam obserwować zachowania zwierząt. Mam szczęście, bo nawet teraz, gdy mieszkam w mieście, pod moim domem żyje stado kangurów, a na taras przylatują różnokolorowe papugi, które wyglądają jak rajskie ptaki.
Pisząc „Adlera", który biegle posługuje się bronią, zainteresowałam się strzelectwem. Po przeprowadzce do Bawarii, która zbiegła się z końcową fazą pracy nad książką, zostałam członkiem lokalnego klubu strzeleckiego. W klubie poznałam wielu pasjonatów tego świetnego sportu, który wymaga dużej koncentracji, opanowania i samodyscypliny. W Wielkiej Brytanii, gdzie mieszka Adler, strzelectwo należy do ulubionych sportów wyższych klas.

Ktoś nazwał pani książkę „kryminalną przygodówką", a tytułowego bohatera porównał do Indiany Jonesa czy Sherlocka Holmesa. Dlaczego wybrała pani akurat taki gatunek, z pogranicza baśni i krwawego wątku sensacyjnego?
- Lubię powieści przygodowe. Kryminały też lubię, z uwagi na napięcie i dynamiczną akcję, ale w nich zawsze chodzi o zabójstwo, a mnie pytanie „kto zabił?" po prostu nudzi. Znowu będzie trup, znowu jakiś detektyw z problemami osobistymi, znów jakiś patolog. Nic nowego... Dlatego chciałam napisać książkę, w której byłaby złożona intryga, niebanalna zagadka, ale w której nie chodziłoby o pokazywanie procedur policyjnych i oględzin zwłok.

Napisanie wciągającej powieści wymaga dużej wiedzy. W pani książce nie brakuje też poczucia humoru. Skąd się wziął?
- Z tym dowcipem po prostu tak wyszło. Taki mam styl. Tak piszę. Moje ostatnie teksty powstały po angielsku, co rzutowało na ich styl. Edytorka, która niedawno przeczytała moją anglojęzyczną powieść, określiła mój humor jako cięty, a styl jako mroczny.

Główny bohater „Adlera" to pani alter ego. Czy jakaś inna postać wzorowana jest także na rzeczywistych osobach?
- Wiele postaci z „Adlera", które są raczej ekscentryczne, wzorowałam do pewnego stopnia na osobach, które poznałam w Anglii, lub o których słyszałam różne zabawne i dziwne historie. Oczywiście wszystkie postaci mocno podkolorowałam.

A Polska też jest w tej powieści jakoś obecna?
Polska jest piękna i inspirująca, ale to temat na książkę, której jeszcze nie napisałam. Z okolic Chrzanowa najmilej wspominam piękną Puszczę Dulowską, po której sporo jeździłam na rowerze i gdzie zawsze idę na spacer z rodzicami, kiedy jestem w Polsce. To fajne miejsce, gdzie mógłby się rozegrać zarówno kryminał, jak i jakaś bardziej romantyczna historia.

Dla kogo pani pisze?
- Piszę dla wszystkich, nie dla jakiejś konkretnej grupy odbiorców. Z tego, co wiem, „Adler" podobał się różnym osobom. Prawdopodobnie dlatego, że książka jest bogata w różne wątki i jest w niej bardzo wielu rozmaitych i złożonych bohaterów.

Literacki Nobel Olgi Tokarczuk. Co znaczy on dla pani, początkującej pisarki?
- Cieszy mnie, że polska pisarka została tak wysoko wyróżniona za granicą. Mam nadzieję, że ta nagroda spowoduje wzrost zainteresowania naszą literaturą w innych krajach. Wierzę też, że takie wyróżnienie zachęci Polaków do sięgania po polską literaturę.

Wciąż pani rysuje?
Planuję wrócić do rysowania. Za jakiś czas pewnie umieszczę swoje szkice gdzieś w internecie. W dzieciństwie do rysowania najbardziej zachęcał mnie dziadek. Był niezwykłą osobą: zaprojektował swój dom, łącznie ze wszystkimi instalacjami, wykonał bardzo precyzyjny, miniaturowy model tego domu, a następnie to wszystko własnymi rękami zbudował.

Pani ulubieni autorzy?
- Lubię literaturę rosyjską, zarówno dziewiętnastowiecznych klasyków (Dostojewski, Lermontow, Puszkin), jak i powieści dysydentów z dwudziestego wieku (Wojnowicz, Bukowski, Kaminer). Tych ostatnich podziwiam między innymi za to, że o swoich dramatycznych doświadczeniach życiowych potrafili pisać z niepoprawnym wręcz humorem i dystansem. Z bardziej współczesnych pisarzy lubię Borysa Akunina. To również twórca rosyjski. Z jakiegoś powodu najbardziej odpowiada mi literatura naszych wschodnich sąsiadów, być może dlatego, że kocham język rosyjski.

Co robi autorka, za którą jest udany debiut literacki?
- Pracuję nad kolejnymi tekstami, które, mam nadzieję, ukażą się w druku niebawem. Pisanie jest jak gra na skrzypcach: to umiejętność, którą trzeba nieustannie doskonalić, aby się rozwijać. I to robię.

CV
Marta Merriday
(ur. 1985 r.) - chrzanowianka, mieszkająca obecnie w Australii, podróżniczka. Jak o sobie mówi - „outsiderka z wyboru", pisarka.
Skończyła SP nr 10 w Chrzanowie oraz II LO w Chrzanowie. Absolwentka studiów ekonomicznych w Krakowie w 2010 r. Pięć lat później zdobyła dyplom z Urban Planning w Edynburgu. Więcej o pisarce na stronie martamerriday.com

 

Przełom 42/2019