Nie masz konta? Zarejestruj się

Krzeszowice

Dlaczego już lubię Krzeszowice

10.09.2019 14:49 | 9 komentarzy | 3 886 odsłony | Alicja Molenda

Swoje 5, 10, a może nawet 15 minut, mają Krzeszowice. Z prowincjonalnego miasteczka stają się miejscowością aspirującą do rangi uzdrowiska i trzeba im w tym mocno kibicować.

9
Dlaczego już lubię Krzeszowice
Za tego gladiatora też można Krzeszowice polubić
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Wiele lat panowały tu senne klimaty. Wioski położone na rozległym terenie też z trudem łapały oddech. Co rusz słychać było o problemach niedoinwestowanej balneologii i kłopotach z niszczejącym majątkiem Potockich, rozrzuconym po całej gminie i przez nią ratowanym. Mało się budowało, mało remontowało. Częściej coś zamykano niż otwierano. Padła Witaminka. Zniknęło dawne przetwórstwo owocowo-warzywne w Tenczynku. Browar wędrował z rąk do rąk. Sypał się dworzec, sypał zamek w Rudnie, trwały burzliwe dyskusje o przyszłości ogródków działkowych w centrum i kiepskich drogach.
Ostatnie lata przyniosły jednak w mieście i gminie kolosalne zmiany. Kiedyś wpadałam do Krzeszowic tylko na lody. Dziś jeżdżę pospacerować na Rynek, na plac Kulczyckiego. Są kawiarenki, zieleń. Jest dom handlowy, który kiedyś straszył, a teraz dorósł do czasów współczesnych. Gmina ma Dubie i jego atrakcje, ma Staw Wroński, odnowiony zamek Toporczyków z coraz ciekawszą ofertą turystyczną. Ma odnowiony dworzec i jego otoczenie. Budowany wiadukt otwiera przestrzeń od strony miasta w kierunku dworca kolejowego i dalej.
W poprzednich latach to krzeszowiczanie patrzyli z zazdrością w stronę Chrzanowa, gdzie powstawały obwodnice, biblioteka, centrum handlowe, piękniały inne obiekty. Dzisiaj jest dokładnie odwrotnie, bo z chrzanowsko-trzebińskiej perspektywy patrząc, tempo i liczba zmian w gminie Krzeszowice są imponujące. Nie jest to jeszcze, zapewne, dobrobyt kompletny, o czym dobrze wiedzą i samorządowcy, i mieszkańcy, ale postęp ogromny, wart zauważenia.
Jeśli ktoś zapyta komu/czemu to zawdzięczamy, to odpowiedź jest dość złożona. Trochę czynnikom zewnętrznym (wielu mieszkańców gminy piastuje funkcje na szczeblu powiatowym, wojewódzkim i krajowym, od których wiele dziś zależy). Trochę to prosperity zawdzięczamy znanym markom, jak krakowska AGH, mająca plany związane z Miękinią, jak balneologia dążąca do podniesienia Krzeszowic do rangi uzdrowiska, czy browar w Tenczynku. Sporo zawdzięczamy sprawnemu i doświadczonemu samorządowi, z burmistrzem na czele, który wie czego chce, a teraz może to realizować. Zawdzięczamy to także ludziom spoza różnych układów, którzy dzięki wiedzy, talentom i doświadczeniu mają coś w Krzeszowicach do powiedzenia, czyli tzw. elitom - które w rozwoju miast i wiosek odgrywają rolę dyskretną, ale istotną. Nieco dalej na zachód, tych wyraźnych elit społecznych jest jakby mniej.
Mam taką zieloną koszulkę, którą dostałam wiele lat temu od poprzedniego burmistrza. Jest na niej napis: "Lubię Krzeszowice". Kiedy ją dostałam, hasło było mocno na wyrost. Teraz się pod nim podpisuję.