Nie mamy nic do stracenia - przelom.pl

Eko Przełom

Zamknij

Nie mamy nic do stracenia

red 11:21, 09.01.2013 Aktualizacja: 12:42, 17.10.2025
Skomentuj Nie mamy nic do stracenia Członkowie Stowarzyszenia Zielona Trzebinia od lewej: Andrzej Dziewoński skarbnik, Katarzyna Sójka wiceprezes, Dominik Rodziewicz, Daniel Siata, Beata Głownia, Wojciech Góralewicz i Agata Straś prezes

W mieście powstało Stowarzyszenie Zielona Trzebinia. Powołali je ludzie, którzy mają dość uciążliwości związanych z działalnością składowiska. Nie chcą dopuścić do budowy kompostowni odpadów. Domagają się również likwidacji funkcjonującej tam sortowni śmieci

W mieście powstało Stowarzyszenie Zielona Trzebinia. Powołali je ludzie, którzy mają dość uciążliwości związanych z działalnością składowiska. Nie chcą dopuścić do budowy kompostowni odpadów. Domagają się również likwidacji funkcjonującej tam sortowni śmieci.

Anna Jarguz: O powołaniu stowarzyszenia postanowiliście w październiku ubiegłego roku. Indywidualnie dużo wcześniej podejmowaliście działania, by uciążliwości związane z funkcjonowaniem składowiska odpadów oraz sortowni śmieci zminimalizować.
Agata Straś
: - Łudziliśmy się, że pisząc pisma do burmistrza, wydziału ochrony środowiska czy wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska sprawimy, że odpowiednie służby zajmą się problemem. Tak się, niestety, nie stało. Gdy latem ubiegłego roku zaczęłam zbierać podpisy pod protestem w tej sprawie, okazało się, że jest nas więcej. Po czasie zrozumieliśmy, że wcześniejsze, indywidualne działania były naiwne i z góry skazane na niepowodzenie. Tylko działając wspólnie mamy szanse, by nasz głos został usłyszany.

Władze gminy nie podjęły żadnych działań, by wam pomóc i wyjaśnić, dlaczego fetor stał się nie do zniesienia?
Agata Straś
: - Żadna z powołanych do tego instytucji nie zrobiła nic. Burmistrz umywa ręce, mimo faktu, że to samorząd - poprzez swoją spółkę Usługi Komunalne - jest właścicielem wysypiska. Publicznie deklaruje, że miasto ze składowiskiem w centrum nie może się rozwijać. Równocześnie podejmuje jednak decyzje na korzyść prywatnego inwestora, który chce tu uruchomić kompostownię. Jesteśmy zdani wyłącznie na siebie.

Składowisko kontrolowane jest na bieżąco. Prezes usług komunalnych nieraz informował mnie, że uchybień w jego funkcjonowaniu nie stwierdzono.
Katarzyna Sójka:
- Oni kontrolują tylko składowisko, ale firmy Waste Technology, która prowadzi tam sortownię, a teraz przymierza się jeszcze do uruchomienia kompostowni, już nie. Tymczasem mamy podejrzenia, że to jest główny winowajca naszych problemów.

Jako stowarzyszenie, co zamierzacie teraz zrobić?
Agata Straś:
- Firma Waste Technology, chcąc wybudować kompostownię, musi opracować raport o oddziaływaniu na środowisko. Będziemy stroną w sprawie. Wykorzystamy każdą możliwość prawną, by nie dopuścić do realizacji inwestycji. Zgadzamy się, że kompostownie, jako instalacje proekologiczne, powinny powstawać. Problem w tym, że w Trzebini próbuje się ją wybudować w centrum miasta, w pobliżu budynków mieszkalnych, na terenie, gdzie występują szkody górnicze
Katarzyna Sójka: - Wystąpiliśmy też do starosty z wnioskiem o opracowanie tzw. przeglądu ekologicznego składowiska, który objąłby także sortownię. Dokument kompleksowo określi oddziaływanie tych działalności na powietrze, glebę czy wody.
Wojciech Góralewicz: - Zależy nam również na powiadomieniu wszystkich mieszkańców o problemie i czekającym nas zagrożeniu. Na razie fetor dociera do ulic Słonecznej, Nowotki, Tęczowej. Pomału zaczyna też śmierdzieć na osiedlu ZWM. Skoro my już czujemy smród, za chwilę może go być czuć także nad Balatonem, gdzie władze miasta chcą wybudować centrum rekreacyjne. Mamy stronę internetową, jesteśmy obecni na Facebooku, myślimy o ulotkach.
Daniel Siata: - Nie chcemy dopuścić, by z Trzebini zrobił się śmietnik. Tymczasem władze miasta tylko takich inwestorów pozyskują. Mamy już składowisko odpadów w centrum, kolejne składowisko gum i szmat za torami, był jakiś magazyn z chemikaliami na terenie dawnej huty, teraz mówi się o magazynie odpadów przemysłowych na terenie rafinerii. Nie godzimy się na to.

Problemem zainteresowaliście również radnych. Akurat przewodniczący komisji rewizyjnej Jerzy Głogowski jest również przewodniczącym waszej rady osiedlowej. Kilka spotkań w sprawie składowiska organizował.
Beata Głownia
: - Złożyliśmy skargę, która dotyczyła nielegalnej, naszym zdaniem, wycinki drzew pod planowane inwestycje. Radni uznali ją za bezzasadną. Tymczasem każdy z nas widział, jak wcześniej zarośnięty był ten teren. Widać to choćby na zdjęciach satelitarnych. Niestety, nikt z rady nie pofatygował się, by to sprawdzić i przeliczyć. Spotkania rady osiedla też niewiele pomogły.
Katarzyna Sójka: - Radni, a także władze miasta, patrzą na składowisko stricte pod względem ekonomicznym. Pomijają głos społeczny. Stąd nasze zdecydowane działania. Nie mamy nic do stracenia. Zwyczajnie boimy się tu żyć.

Przełom nr 2 (1073) 9.1.2013

(red)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%