Tegoroczny, trzydniowy spływ rozpoczął się w Łączanach, skąd uczestnicy obrali kurs na Kraków. Celem wyprawy była Nowa Huta, a trasa prowadziła przez jedne z najciekawszych odcinków królowej polskich rzek. Po drodze załoga pokonała trzy śluzy – Borek, Kościuszko i Dąbie – które dla wielu uczestników były kolejną okazją do zdobywania doświadczenia i doskonalenia umiejętności nawigacyjnych.
W wyprawie udział wzięło 19 osób, które stworzyły flotę sześciu jednostek – trzech łodzi z napędem silnikowym oraz trzech jednostek wiosłowych. Wspólna żegluga niejednokrotnie przybierała charakterystyczną formę znaną już klubowiczom jako „żaglopyton”, czyli kilka łodzi płynących razem. Ten niecodzienny widok przyciągał uwagę spacerowiczów i turystów mijających Wisłę, wywołując liczne uśmiechy i zainteresowanie.
Program wyprawy nie ograniczał się wyłącznie do pokonywania kolejnych kilometrów. Uczestnicy znaleźli czas na kąpiel w malowniczym jeziorku pod Skałkami Piekarskimi, odwiedzili Opactwo Benedyktynów w Tyńcu oraz podziwiali panoramę Krakowa z perspektywy rzeki. Rejs pozwolił spojrzeć na dobrze znane miejsca z zupełnie innej strony i przypomniał, jak atrakcyjnym szlakiem turystycznym pozostaje Wisła.
Choć pogoda sprzyjała wyprawie, nie zabrakło także momentów wymagających większego wysiłku. Gdy wiatr słabł, załoga musiała polegać na własnej sile i determinacji. Takie chwile przypominają, że rzeczna żegluga to nie tylko relaks, ale również współpraca, wytrwałość i gotowość do wspólnego pokonywania trudności.
Nieodłącznym elementem klubowych wypraw są również wspólne posiłki. Wieczorne spotkania przy ognisku sprzyjały rozmowom i integracji, a największym powodzeniem tradycyjnie cieszyły się ziemniaczki po cabańsku przygotowane w bezańskim stylu. Poranki rozpoczynały się natomiast aromatyczną kawą z kawiarki, która – jak zgodnie przyznawali uczestnicy – na wodzie smakuje wyjątkowo.
Po trzech dniach rejs zakończył się w Nowej Hucie, gdzie przyszedł czas na podsumowanie wyprawy. Były wspomnienia, śmiech i przekonanie, że o wartości takich wydarzeń decydują nie tylko przepłynięte kilometry, lecz przede wszystkim ludzie tworzący klubową załogę.
Spływ po Wiśle po raz kolejny udowodnił, że Bezan Yacht Club to społeczność ludzi, których łączy zamiłowanie do żeglarstwa, aktywnego wypoczynku i odkrywania Polski z perspektywy wody. Takie wyprawy pozostają w pamięci na długo i są najlepszą zachętą do planowania kolejnych wspólnych rejsów.
Pielęgniarka z Chrzanowa przeszła 1000 kilometrów
A na dyżurze i tak pacjenci usłyszą jaka przemęczona.
😵💫
13:55, 2026-07-02
Tajemnicza dziura obok stadionu Górnika Siersza. Mieszk
To przejście do Piekła
pikasiak
13:15, 2026-07-02
Zbierają podpisy za rondem „Ofiar Wołynia”
Dostępność paliwa w Rosijji się pogarsza bo aktywność antypolskich onucowych trolli na forum wysoka.
amin
13:00, 2026-07-02
Pielęgniarka z Chrzanowa przeszła 1000 kilometrów
podziwiam podziwiam
mmm
12:18, 2026-07-02
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz