Boże Narodzenie świętujemy dwa razy - przelom.pl

Region

Zamknij

Boże Narodzenie świętujemy dwa razy

Marek Oratowski Marek Oratowski 09:00, 20.12.2025
Skomentuj Boże Narodzenie świętujemy dwa razy Rafał Nersesyan z córką Elizą, fot. z archiwum rodzinnego

W Polsce święta Bożego Narodzenia to czas rodzinnej Wigilii, opłatka i kolęd. W Armenii natomiast najważniejszym dniem jest 6 stycznia – połączenie Bożego Narodzenia z Objawieniem Pańskim. Choć dzieli je kalendarz i obyczaje, w obu krajach święta mają wspólny cel: spędzanie czasu z najbliższymi, kultywowanie tradycji i radość dzieci oczekujących prezentów. O różnicach i podobieństwach w świętowaniu w obu krajach rozmawiamy z Rafałem Nersesyanem z Trzebini.

Marek Oratowski: Urodził się pan w Polsce. Skąd pochodzą rodzice?

Rafał Nersesyan: Oboje przed przyjazdem do Polski mieszkali w stolicy Armenii Erywaniu.

W Armenii okres świąteczno-noworoczny jest trochę inaczej obchodzony niż w Polsce. Kiedy Ormianie świętują Boże Narodzenie?

Pewnie niewiele osób wie, że Armenia to pierwszy kraj na świecie, który przyjął chrześcijaństwo jako religię państwową. Stało się to już w 301 roku n.e. W tym kraju do dziś zachowały się dwa obrządki – katolicki i kościoła apostolskiego. Katolicy mają Boże Narodzenie 25 grudnia, natomiast kościół apostolski posługuje się kalendarzem juliańskim. I dlatego jego wierni świętują 6 stycznia. Sam niedawno ochrzciłem swoje dzieci w parafii ormiańskokatolickiej w Gliwicach.

To kiedy pan świętuje ze swoja rodziną?

To ciekawa sprawa. Bo jak wspomniałem, jesteśmy wiernymi obrządku katolickiego. Jednak mieszkamy w diasporze i wykorzystujemy tę sytuację. To znaczy Boże Narodzenie obchodzimy dwa razy, czyli 25 grudnia i 6 stycznia. Ktoś powie, że to podwójny wydatek. Jednak nie jest to aż tak odczuwalne. Spokojnie można zrobić trochę większe zakupy, by wystarczyło na dwa spotkania.

Jak wyglądają te świąteczne dni? Co Ormianie jedzą w święta?

Założenie jest takie, że na stole ma być skromnie. Jeżeli chodzi o potrawy, to jemy ryż z rodzynkami. Podobno rodzynki symbolizują apostołów, a ryż osoby, do których zostali oni posłani. Obowiązkowo powinna się na stole pojawić ryba. Nie jest to jednak karp, jak w Polsce. Istnieje tu pewna dowolność w zależności od upodobań. My jemy pstrąga, lubimy też łososia. Podczas takiej wieczerzy nie może także zabraknąć wina.

Na pewno polską i ormiańskie obchody łączy to, że są to święta rodzinne. Cała rodzina musi się zjechać, żeby jak najwięcej ludzi się ze sobą zobaczyło i mogło ze sobą porozmawiać. W efekcie w jednym domu potrafi się zebrać nawet 40-50 osób. Dlatego niejako z automatu ta skromność zamienia się w obfitość, bo tych wszystkich ludzi trzeba nakarmić.

W naszej rodzinie świętuje wspólnie od 20 do 30 osób. Ten skład zależy od tego, ile osób z zagranicy może przyjechać w tym czasie. Na przykład mamy kuzyna mieszkającego w Pradze.

Ormianie nie mają odpowiednika polskiego opłatka...

Nie. Jedni są bardziej religijni i dla nich nich najważniejsze jest to, żeby uczestniczyć we wszystkich obrządkach w kościele. I 5 stycznia idą do świątyni na wieczorne nabożeństwo. Palą wtedy świece w kościołach i zabierają je do domu. Te świecie są symbolem Gwiazdy Betlejemskiej. Ortodoksyjni Ormianie trzy dni przed wigilią mają post. Nie jedzą w tym czasie mięsa ani produktów mlecznych. Z kolei osoby, dla których sprawy religijne mają mniejsze znaczenie, chcą przede wszystkim usiąść do stołu, porozmawiać i jakby przygotować się na przeżycie kolejnego roku. Bo w Armenii bardzo ważne są także obchody Nowego Roku. Zresztą okres od 1 do 6 stycznia w tym kraju jest wolny od pracy.

Słuchałem rozmowy z Ormianką mieszkającą w Polsce. Wspominała, że pierwszy dzień roku także ma rodzinny charakter.

Pamiętam jak dorastałem, zawsze się dziwiłem, dlaczego wszyscy moi znajomi gdzieś jadą na Nowy Rok, a u mnie w domu zawsze w tym dniu wszyscy są razem. Później to zaczęło się trochę zmieniać, bo na powitanie roku chcieliśmy się gdzieś wybrać, na przykład w góry. Jednak dalej mamy takie przekonanie, że Nowy Rok fajnie by było spędzić z rodziną. Mając 5 lub 6 lat słuchałem życiowych mądrości od babci. Pamiętam, jak mi powiedziała, że rodzina musi być jak pięść. Bo jeden palec łatwo złamać. Jednak gdy te palce są zaciśnięte w pięść, to ciężko złamać całą dłoń. I tak mamy kulturze ormiańskiej, że nawet jeżeli są kłótnie i sprzeczki, to ostatecznie siadamy do jednego stołu, rozmawiamy ze sobą i pomagamy jeden drugiemu.

A kiedy się obdarowujecie prezentami?

Właśnie w Nowy Rok. Zresztą dzieciaki dostają przez cały okres świąteczny jakieś zabawki. Mieszkając w Polsce nie chcemy, by nasze dzieci czuły się wykluczone, więc mikołajki obchodzą wtedy, kiedy ich rówieśnicy. Noc sylwestrowa w Armenii jest obchodzona hucznie. Są fajerwerki, koncerty.

W Polsce nie może zabraknąć choinki.

Za to w Armenii ubieranie choinki nie jest obowiązkowe, choć sporo osób to robi. W naszym domu zwykle robimy to na początku grudnia. Gdy tylko jest taka okazja, staramy się by ozdoby choinkowe jakoś kojarzyły się z Armenią. Ostatnio widziałem na przykład wypaloną w drewnie i powieszoną na choince ozdobę przedstawiającą górę Ararat. Bardzo ładnie to wyglądało. Zdarza się, że ozdoby przedstawiają też granaty, rosnące w ormiańskich dolinach i używane do produkcji wina i soków. Podobnie jak Polacy, Ormianie życzą sobie wesołych świąt. Natomiast co do różnic, to nie śpiewamy kolęd. Choć nauczyłem się ich, gdy chodziłem do szkoły katolickiej w Libiążu.

Często pan bywa w Armenii, by tam świętować?

Ostatni raz byłem w Armenii w wieku 16 lat. Do osiągnięcia pełnoletności miałem tylko obywatelstwo tego kraju. Potem uzyskałem także obywatelstwo polskie. W Armenii mężczyźni muszą odbyć obowiązkową, dwuletnią służbę wojskową. Dlatego gdybym tam pojechał, musiałbym pójść do wojska. To pokrzyżowałoby moje plany zawodowe, jakie miałem w Polsce. Po osiągnięciu 27. roku życia mogłem jeszcze do niedawna tam przyjechać i zapłacić niezbyt dużą grzywnę za to, że nie służyłem w wojsku. Sytuacja zmieniła się trzy lata temu, gdy Armenia toczyła wojnę z Azerbejdżanem i powołała do wojska rezerwistów. Dlatego gdybym obecnie tam pojechał, miałbym prawdopodobnie sąd wojskowy i musiałbym zapłacić ponad 30 tysięcy dolarów grzywny. To za dużo jak na moją kieszeń. Te przepisy dotyczą wszystkich obywateli. Nie ma wyjątku dla Ormian urodzonych i mieszkających całe życie za granicą. Tymczasem w Polsce mam żonę i dzieci oraz pracę zawodową.

Co pan robi zawodowo?

Skończyłem studia prawnicze na Uniwersytecie Śląskim. W Trzebini prowadzę kancelarię finansowo-ubezpieczeniową. Pracuję też twórczo, bo mam drukarnię 3D. Drukuje m.in. statuetki z żywicy. Mam nawet swój team malarzy i projektantów 3D i tworzymy razem różne dzieła. Na przykład pracujemy teraz nad wydrukowaniem modelu husarza w szarży w skali 1:6. Takie wydruki stanowią jeszcze nowość na polskim rynku. Od ponad półtorej roku udoskonalam je starając się, aby były na jak najwyższym poziomie. Powoli zaczynamy się z tym przebijać i coraz więcej osób widzi ich praktyczne zastosowanie, na przykład do drukowania pamiątek, czy ulubionych postaci.

W okolicy Chrzanowa jest wielu Ormian?

Jest nas sporo, bo kilkanaście rodzin. Pierwsi Ormianie osiedlali się na ziemiach polskich już w średniowieczu. Gdy król Kazimierz Wielki wydał przywilej dla biskupa ormiańskiego we Lwowie w XIV wieku, rozpoczął się większy napływ kupców i rzemieślników z różnych ośrodków diaspory ormiańskiej. Obecnie w Krakowie działa szkoła ormiańska, do której w soboty chodzą dzieci uczące się tam języka i kultury kraju przodków. Są tam także zajęcia śpiewu i tańca. Chodziłem tam przez kilka lat. Ponieważ moja żona jest Polką, w domu mówimy głównie po polsku, więc niestety trochę zapominam języka ormiańskiego.

Armenia to niewielkie państwo położone na Kaukazie Południowym, na styku Europy i Azji. Nie ma dostępu do morza, a jej sąsiadami są Gruzja, Azerbejdżan, Iran i Turcja. Krajobraz kraju tworzą góry i wyżyny, a jednym z najważniejszych symboli Armenii jest biblijna góra Ararat, dziś znajdująca się po stronie tureckiej. Historia Armenii sięga starożytności – już w 301 roku n.e. kraj ten jako pierwszy na świecie przyjął chrześcijaństwo jako religię państwową. Przez wieki Armenia znajdowała się pod panowaniem obcych imperiów, a tragicznym momentem były wydarzenia z lat 1915–1917, gdy doszło do ludobójstwa Ormian w Imperium Osmańskim. Po okresie przynależności do ZSRR Armenia odzyskała niepodległość w 1991 roku. Kraj zamieszkuje około 3 milionów mieszkańców, z czego zdecydowaną większość stanowią Ormianie, a językiem urzędowym jest ormiański. Stolicą i największym miastem jest Erywań, liczący ponad milion mieszkańców, a kolejne duże ośrodki to Giumri i Wanadzor. Społeczeństwo jest silnie związane z Ormiańskim Kościołem Apostolskim, który odgrywa ważną rolę w życiu publicznym i kulturowym. Ormianie słyną z przywiązania do tradycji, gościnności oraz bogatej kuchni – do najbardziej znanych potraw należą lawasz, chorowac i dolma, a charakterystycznym elementem krajobrazu kulturowego są kamienne krzyże, tzw. chaczkary. Diaspora ormiańska ma w Polsce wielowiekową historię. Ormianie osiedlali się tu już w średniowieczu, m.in. we Lwowie, Zamościu i Krakowie, a obecnie w Polsce mieszka około 5–10 tysięcy osób pochodzenia ormiańskiego, stanowiących ważną i cenioną część polskiego dziedzictwa kulturowego.

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%