[ANKIETA]2786[/ANKIETA]
Startu wiosennej rywalizacji ligowej trzebinianie nie mogą zaliczyć do udanych. W czterech tegorocznych meczach zdobyli tylko punkt. W efekcie przewaga MKS nad strefą spadkową stopniała z dziewięciu do czterech „oczek”. Z czwartej ligi spaść może nawet pięć ostatnich zespołów z tabeli.
- To co wypracowaliśmy na jesieni, teraz troszkę nam uciekło. Szkoda, bo można było cały czas bardziej wszystko kontrolować i grać ze spokojniejszą głową. Nie chcę jednak już dzisiaj podchodzić do tych spraw nerwowo. Nie można powiedzieć, że sytuacja jest w tym momencie dramatyczna i trzeba wszystko stawiać na głowie. Dużo grania przed nami. Pamiętajmy, że żadnego z tegorocznych meczów nie przegraliśmy wyraźnie. Te spotykania były na styku. Widzę jak zespół trenuje i jaki ma potencjał. Wierzę, że w końcu zaczniemy zdobywać punkty. Trzeba być cierpliwym. Myślę, że wystarczy nam jeden dobry mecz, żeby się przełamać. Jedyną uwagę, jaką mam do zespołu to, że łapiemy za dużo kartek za nierozważne zachowanie albo dyskusje z arbitrem – mówi Piotr Chlipała, trener MKS.
[ZT]57613[/ZT]
Na jesieni jego zespół był jednym z najskuteczniejszych w lidze. W tym roku Trzebinia ma problem ze zdobywaniem bramek. Strzeliła bowiem jak dotąd tylko jednego gola. Sposobu na pokonanie bramkarza rywali nie znalazła również w ostatnim spotkaniu w Białce Tatrzańskiej.
- Czasem tak się zdarza i ciężko to wytłumaczyć. To nie jest tak, że nie stwarzamy sytuacji, bo w pierwszej połowie meczu z Watrą mieliśmy ich sporo. Gdybyśmy do przerwy prowadzili 2-0, to gospodarze na pewno nie mogliby się obrazić. Brakuje nam chyba chłodnej głowy. Tak naprawdę tylko w pojedynku z Popradem wyglądaliśmy słabo pod względem kreowanych okazji bramkowych. W Białce Tatrzańskiej zaprezentowaliśmy się znacznie lepiej. Zabrakło jednak skuteczności – mówi Piotr Chlipała.
[ZT]58020[/ZT]
Teraz jego zespół zagra domowy mecz z Lubaniem Maniowy (sobota, 5 kwietnia, godz. 11). Szkoleniowiec ma nadzieję, że spotkanie to okaże się dla MKS swoistym punktem zwrotnym.
W pojedynku tym zabraknie pauzującego za czerwoną kartkę Adriana Zybińskiego oraz Marcina Kalinowskiego (nadmiar żółtych kartek). Do kadry meczowej wraca Piotr Piekarz (po pauzie za czerwoną kartkę).
- Gramy u siebie i na pewno będziemy robić wszystko, żeby zdominować zespół Lubania. Pamiętajmy, że oni w drugim wiosennym pokonali u siebie Kalwariankę 2-0. Na pewno więc nie położą się przed nami, tylko też będą walczyć o swoje. Musimy jednak w końcu zacząć w Trzebini budować taką twierdzę, bo my tak naprawdę u siebie nie punktujemy zbyt bogato. Nie możemy pozwolić, żeby tabela ligowa jeszcze bardziej się spłaszczyła, bo potem zaczniemy grać już z przysłowiowym nożem na gardle. Wiemy jak jest wówczas trudniej – podkreśla Piotr Chlipała.
0 0
Niech idą Chechło posprzątać w sezonie
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz