SPORTOWA SOBOTA. Jesienne ostatki - przelom.pl

Sport

Zamknij

SPORTOWA SOBOTA. Jesienne ostatki

red 15:07, 10.11.2012
Skomentuj SPORTOWA SOBOTA. Jesienne ostatki Główkowy pojedynek Pawła Łukasika (Alwernia, z prawej) z Markiem Lekkim z Soły Łęki. Fot. Michał Koryczan

Trzecioligowa Janina po słabym meczu przegrała w Libiążu z Lubaniem Maniowy. Występująca w wadowickiej okręgówce Alwernia uległa na własnym boisku Sole Łęki. W A-klasie Babice pokonały Płazę, a Wolanka wygrała z Jankowicami.

Trzecioligowa Janina po słabym meczu przegrała w Libiążu z Lubaniem Maniowy. Występująca w wadowickiej okręgówce Alwernia uległa na własnym boisku Sole Łęki. W A-klasie Babice pokonały Płazę, a Wolanka wygrała z Jankowicami.

PIŁKA NOŻNA

III liga małopolsko-świętokrzyska
Janina Libiąż - Lubań Maniowy 2-4 (0-3)
0-1 Bachleda (3), 0-2 Bachleda (20), 0-3 Komorek (35), 0-4 Pietrzak (58), 1-4 Hejnowski (67), 2-4 Adamczyk (83)
Janina: Księżarczyk - Grabowski, Dukała, Hejnowski, Horawa, Ficek, Szlęzak, Jamróz (66. Patyk), Adamczyk, Motyka (58. Ortman), Witoń
Lubań: Okręglak - Anioł, Gąsiorek, Gubała, Czubiak, Komorek, Krzystyniak, Świerzbiński, Gołdyn, Pietrzak, Bachleda (79. Jandura)
Kibice opuszczali stadion byli w minorowych nastrojach. W meczu o przysłowiowe sześć punktów gospodarze zagrali niemrawo, niedokładnie i zbyt nerwowo. A rywale potrafili wykorzystać ich błędy. Już jedna z pierwszych akcji gości zakończyła się bramką. W 3. minucie Mateusz Bachleda wbiegł w pole karne i uderzeniem w długi róg otworzył wynik. W 20. minucie ten sam zawodnik pokonał z bliska Księżarczyka. Dużą zasługę przy tym golu miał podający Jacek Pietrzak, który zagarnął piłkę wślizgiem i dokładnie dograł w pole karne. Kwadrans później Rafał Komorek z ostrego kąta zmusił Jakuba Księżarczyka trzeci raz do kapitulacji. Lubań strzelił chwilę potem czwartego gola, ale sędzia go nie uznał, dopatrując się spalonego. Libiążanie w pierwszej połowie powinni zdobyć choc jedną bramkę. Nikodem Motyka dokonał jednak dużego wyczynu - mając piłkę metr przed bramką zamiast do siatki posłał ją nad poprzeczką. Po zmianie stron gospodarze zagrali trochę szybciej. Poszli do przodu, ale zostali skarceni. W 58. minucie po kolejnej kontrze gości Jacek Pietrzak naciskany przez Krzysztofa Dukałę wykorzystał sytuację sam na sam. Podopieczni Antoniego Gawronka nie dali jednak za wygraną. I zdołali zmniejszyć rozmiary porażki. Najpierw Łukasz Hejnowski trafił w zamieszaniu podbramkowym po centrze z wolnego. Potem Dawid Adamczyk przeprowadził skuteczną, indywidualną akcję. Te dwa gole jednak niewiele zmieniły. Janina będzie wiosną walczyła o utrzymanie. Chcąc osiągnąć ten cel, libiążanie muszą zagrać zdecydowanie lepiej, niż w sobotnim meczu z Lubaniem.

IV liga - zachodnia Małopolska
Orzeł Balin - Cracovia II Kraków 4-2
Halniak Maków Podhalański - Świt Krzeszowice 3-0
Jutrzenka Giebułtów - MKS Trzebinia-Siersza 1-0

Klasa okręgowa - Wadowice
MKS Alwernia - Soła Łęki 0-4 (0-2)
0-1 Rafał Rusek (26), 0-2 Kamil Żmuda (40), 0-3 Dariusz Wójcik (53), 0-4 Rafał Rusek (61)
Alwernia: Chuderski - T. Siemek, Klimkowicz, Dworniczek, Jochymek, Wantulok, Łukasik, Lichota, Zapotoczny (46. Gawąd), Zieliński (72. S. Knapik), Koczwara
Łęki: Dusik - Wróbel, Handy, Kozieł, D. Rusek, Ryłko, Lekki, K. Żmuda, Dariusz Wójcik (74. Pawłowski), A. Żmuda, R. Rusek (67. Drabek)
Podopieczni Andrzeja Kosa zakończyli rundę jesienną przegraną na własnym boisku z beniaminkiem wadowickiej okręgówki.
Gospodarze przystąpili do meczu mocno osłabieni. Z różnych przyczyn nie mogli zagrać m.in. Burza, Jasieczko, Jajko i M. Knapik.
Mimo to miejscowi przez większą część pierwszej odsłony skutecznie się bronili. Szczególnie, że rywale nie grali jakiegoś wielkiego meczu. Co prawda dłużej utrzymywali się przy piłce, ale nie potrafili stworzyć sobie jakiejś wybornej okazji do zdobycia gola.
Przed przerwą zdołali jednak wykorzystać dwa stałe fragmenty gry i to oni prowadzili po 45 minutach 2-0.
Najpierw w 26. minucie z rzutu wolnego, sprzed linii bocznej pola karnego, mocno uderzył R. Rusek. Błąd popełnił Chuderski i Soła objęła prowadzenie.
W 40. minucie wynik podwyższył K. Żmuda popisując się ładnym strzałem z rzutu wolnego z 17 metrów.
Alwernia mogła zdobyć gola do szatni, jednak Wantulok po indywidualnej akcji trafił w boczną siatkę bramki strzeżonej przez Dusika.
Po przerwie miejscowi ruszyli do odrabiania strat, jednak bezskutecznie. Kolejne dwa gole strzelili za to goście.
Najpierw po uderzeniu Dariusza Wójcika Chuderski interweniował tak nieszczęśliwie, że futbolówka wylądowała w siatce.
Rezultat na 4-0 ustalił w 61. minucie R. Rusek finalizując dogranie Dariusza Wójcika z lewego skrzydła.
- Nie spodziewałem się tak wysokiej porażki. Myślałem, że każdy się zmobilizuje na ostatni mecz jesieni. To, że wystąpiliśmy osłabieni nie znaczy, że nie potrafimy grać piłką. Ze znacznie mocniejszą Unią Oświęcim przegraliśmy 0-3. Soła była od niej zdecydowanie słabszym zespołem. Na pewno mogliśmy zagrać lepiej. Wyszło jak wyszło - powiedział po meczu zawodnik MKS Tomasz Siemek.

Kalwarianka Kalwaria Zebrzydowska - KS Chełmek 4-1

Sportowy weekend w obiektywieKlasa A - Chrzanów
Arka Babice - Tempo Płaza 3-1 (2-1)
1-0 Jarosław Mianowski (22), 1-1 Radosław Klimek (29), 2-1 Sławomir Smoleń (40), 3-1 Bartosz Paprot (66).
Arka: Proksa - Grzegorz Paprot, Kwiatkowski, Zając, Jacek Paprot, Batrosz Paprot (77. Frączek), Palka, Batory (81. Dziadkiewicz), Mianowski (75. Niziołek), Smoleń, Wierzbic (61. Kasperczyk).
Tempo: Kosek - Artur Głownia, Bryłka, Adrian Głownia, Ostrzywilk, Oleśkowicz, Ładocha, (75. Kucharski), Kowalski, Barłóg, Klimek, Domagała (85. Celarek).
W sobotnim meczu Arka postawiła na ofensywę. Płaza broniła się na swojej połowie, licząc na skuteczne kontry. W 5. minucie blisko otwarcia wyniku był Wierzbic. Uderzył jednak obok słupka. Kilkanaście minut później bramkarza przyjezdnych udało się pokonać Mianowskiemu. Po dośrodkowaniu z lewej strony wyskoczył najwyżej i głową skierował piłkę do siatki. Zawodnicy Tempa próbowali szybko odpowiedzieć. Udało się to Klimkowi. Po ładnej akcji lewą stroną minął obrońcę gospodarzy i strzelił lewą nogą. Później obie drużyny miały po kilka okazji do podwyższenia wyniku. Z dogodnej sytuacji dla Płazy nie skorzystał m.in. Domagała i Barłóg, a dla gospodarzy Wierzbic i Mianowski. Po rzucie rożnym dla Babic, Smoleń wykorzystał zamieszanie w polu karnym i pokonał golkipera Płazy uderzeniem przy słupku.
Po zmianie stron sytuacja się nie zmieniła. Arka starała się powiększyć prowadzenie, a Tempo liczyło na odrobienie straty z kontry. Dogodnej możliwości do zdobycia bramki dla gospodarzy nie wykorzystał Kasperczyk. Po przeciwnej stronie boiska sytuacji sam na sam nie zamienił na gola Barłóg. W 77. minucie pięknym strzałem po indywidualnej akcji popisał się Bartosz Paprot i ustalił wynik spotkania na 3-1.
- Mecz był właściwie wyrównany, ale skończył się dla nas pechowo. W drugiej połowie liczyliśmy jeszcze na jakieś punkty, ale ostatnia bramka rozbiła całe spotkanie. Myślę, że Arka była zaskoczona naszą grą, nie spodziewali się takiej formy u nas - ocenił Mieczysław Szczurek, trener Tempa Płaza.
- Trochę zlekceważyliśmy rywala. Myśleliśmy, że się położą, a my będzie ich lać. Jednak całkiem nieźle się bronili, szybko doprowadzili do wyrównania. Cieszę się z wyniku końcowego. Szczególnie, że Gromiec zremisował. Jeśli wygramy następne spotkanie z Regulicami to zrównamy się liczbą punktów z liderem - powiedział Grzegorz Wierzbic, napastnik Arki Babice.

Wolanka Wola Filipowska - Wisła Jankowice 2-0 (1-0)

1-0 Łukasz Nowak (26), 2-0 Łukasz Nowak (82)
Wolanka: Mateusz Filipek - Grochal, Marcin Filipek, Augustynek, Żbik (79. Kieres) - S. Kocot (69. Kowalski), Święszek (52. Lasoń), M. Gaj, Kempka - Kalęba (84. Urbański), Nowak
Wisła: G. Sojka - Pogorzelec, Taborski, Kaszuba, J. Pierzchała - Hudzik, K. Sojka, Ptaszkiewicz, Kościelniak - Koziarz, Butora
Wolanka jak zwykle "przespała" pierwszą połowę, ale zawiedli się ci, którzy liczyli, że gospodarze po przerwie, jak zwykle, zagrają o niebo lepiej. Wprawdzie wygrali, ale bez fajerwerków. Z kolei poczynania Wisły nie zdradzały, że to ostatnia drużyna w tabeli.
Goście od początku zagrali bez kompleksów, a co równie ważne, walczyli do końca. W 2. minucie Kaszuba po dośrodkowaniu Kościelniaka groźnie, choć niecelnie, główkował. Potem w dogodnej sytuacji znalazł się Butora, ale przestrzelił. Przyjezdni w pierwszych fragmentach meczu spisywali się lepiej, jednak nie przełożyło się to na gola. Co innego w przypadku Wolanki, choć ta miała pierwszą groźną okazję po ponad 20 minutach. M. Gaj najpierw z rzutu wolnego ostemplował słupek, a potem główkował wprost w bramkarza. Po chwili jednak Nowak uderzył w kierunku dalszego słupka i piłka wpadła do siatki. Przed przerwą dwie szanse miał jeszcze Kempka. Najpierw jego strzał znakomicie sparował G. Sojka, potem w idealnej sytuacji spudłował.
Tuż po przerwie Święszek w krótkim odstępie czasu dwukrotnie faulował rywala. I nie powinien mieć pretensji do arbitra, gdyby za oba przewinienia dostał po żółtej kartce. Sędzia ukarał go jednak tylko w drugim przypadku, po czym trener, co zrozumiałe, niemal natychmiast zmienił zawodnika. S. Kocot ograł rywala przekładając piłkę na lewą nogę, lecz przestrzelił. Mateusz Filipek wybił piłkę niemal spod poprzeczki po strzale z wolnego Koziarza. Ostatnie 10 minut goście grali w dziesięciu. Kaszuba musiał opuścić boisko ze względu na regulaminowe ograniczenia co do czasu gry juniorów. Nowak po raz drugi wpisał się na listę strzelców mijając bramkarza i trafiając do pustej bramki. Mógł skompletować hat- tricka, ale nie sięgnął piłki przy próbie dobitki do pustej bramki. Poprawić usiłował Grochal, ale jego strzał zablokował obrońca. W końcówce bramkarz Wolanki nie dał się pokonać po strzale z dystansu Koziarza, a G. Sojka wybił uderzenie Nowaka.
- W pierwszej połowie w ogóle nie zasługiwaliśmy na prowadzenie. W tym sezonie po Gromcu tylko Jankowice, chociaż są ostatnią drużyną w tabeli, na naszym boisku odważyły się z nami grać równorzędną piłkę. Jak zawsze pierwsza połowa "przespana". Myślałem, że w drugiej będzie lepiej, ale nic z tego. Wymęczone zwycięstwo. W ogóle nie było widać, że gramy z ostatnią drużyną. Nawet czasami oni przeważali, chociaż grali "gołą" jedenastką, a od 80. minuty ich junior musiał zejść z boiska. Prócz goli nie mieliśmy dużo szans, parę sytuacji oni też mieli, ale taka jest piłka. Kto strzela, ten wygrywa - skomentował Mateusz Filipek, bramkarz Wolanki.

Korona Lgota - Zgoda Byczyna 2-5 (2-1)
1-0 Piotr Dziedzic (4), 2-0 Kamil Babecki (10), 2-1 Dariusz Piecka (42), 2-2 Mateusz Grządziel (52), 2-3 Marek Zieliński (85), 2-4 Marek Zieliński (87), 2-5 Łukasz Przebindowski (92)
Korona: A. Stryczek, Babecki, Kwaśniewski, Ł. Stryczek, P. Doła (75. Malczyk), Nowak, Nowakowski (80. P. Lasoń), Dziedzic, Sz. Lasoń, Janowski (46. Drygała), D. Doła (46. Dąbek)
Zgoda: Siedliński (15. Jończyk) - Dobrzański, Siemek, D. Przebindowski, Piecka, Grządziel, Kowalski, Grabski (46. Zarzeka), Ł. Przebindowski, Zieliński (89. Sasin), Wartała (90. Jaromin)
Lgota miała piorunujący początek spotkania. Już w 4. minucie prowadzenie zespołowi dał Piotr Dziedzic, Po chwili na 2-0 podwyższył Babecki główkując po rzucie rożnym. Strata dwóch goli zdaniem trenera gości Piotra Dobrzańskiego w sporym stopniu była z winy bramkarza Przemysława Siedlińskiego, którego już w 15. minucie zmienił Jakub Jończyk.
Zgoda po zimnym prysznicu szybko się otrząsnęła i ruszyła do odrabiania strat. Zagrożenie stwarzała głównie po stałych fragmentach gry, ale po uderzeniach głową brakowało precyzji. Rzut wolny zdecydował jednak o bramce kontaktowej tuż przed przerwą. W 42. minucie nie do obrony przymierzył Piecka. W drugiej połowie już po siedmiu minutach goście doprowadzili do remisu. Po wrzucie z autu odbita piłka trafiła do Grządziela, a ten uderzył nie do obrony z pięciu metrów.
W tym momencie Zgoda osiągnęła spora przewagę i Stryczek w bramce dwoił się i troił aby nie puścić kolejnej bramki. Jego koledzy zaprzestali bowiem rozgrywania akcji i nie przenosili gry pod pole karne rywala. Remis wydawał się więc sukcesem dla Lgoty, ale nie udało się go jednak utrzymać. W 85. minucie po rzucie rożnym na raty strzelił Zieliński. Ten sam zawodnik dwie minuty później podwyższył na 2-4 czym totalnie podłamał rywala. Wynik już w doliczonym czasie gry ustalił Łukasz Przebindowski. Po rzucie rożnym Korony przyjezdni przeprowadzili szybką kontrę i po błędzie bramkarza młody gracz gości trafił do siatki.
- Są dla nas jeszcze za mocni. W zimie myślę, że do składu wróci trzech zawodników. To pomoże szczególnie w obronie, bowiem nasi boczni defensorzy są jeszcze bardzo niedoświadczeni - ocenił po końcowym gwizdku prezes Korony Zbigniew Jastrzębski.

Błyskawica Myślachowice - SPRiN Regulice 3-1
Start Kamień - Nadwiślanin Gromiec 1-1


PIŁKA RĘCZNA

II liga mężczyzn
MTS Chrzanów - SPR Grunwald Ruda Śl. 40-31 (15-14)
MTS: Wiatr, Gajewski - Zajączkowski 1, Żydzik 3, Rola 2, Giza 2, Zacharski 5, Fidyt 3, D. Skoczylas 2, D. Dęsoł 2, Cupisz 4, Kirsz 5, Stroński 2, Skoczylas 8, Wierzbic, M. Dęsoł 1
Grunwald: Błaś, Wolniaczyk - G. Lisowski 4, Piekarczyk, Księżyk, Ciepliński, Wodarski 2, Płonka 5, P. Lisowski 6, Marchliński, Borowiec 1, Kowal 5, Ł. Wodarski 7, Gansiniec, Słogowski 1
Po dłuższej przerwie w rozgrywkach chrzanowianie nie mogli się rozkręcić. Za to goście od początku przeprowadzali szybkie ataki. W 8. minucie prowadzili już 6-1. Z biegiem czasu gospodarze przejęli inicjatywę. W 20. minucie po rzucie Kamila Kirsza po raz pierwszy doprowadzili do remisu (10-10). Potem dwukrotnie prowadzili dwoma bramkami, ale na przerwę zeszli mając tylko bramkę więcej od rywali. W drugiej połowie goście, w szeregach których grał wiekowy, ale bardzo waleczny Krzysztof Płonka, opadli z sił. MTS, który uszczelnił obronę, bezlitośnie to wykorzystał. Chrzanowianie prowadzili kolejno 21-16 (40. minuta), 27-21 (48. minuta) i 35-25 (55. minuta). Tuż przed końcowym gwizdkiem kibice rzęsistymi brawami nagrodzili gola numer 40 autorstwa Dawida Dęsoła, który wykorzystał szybki atak. 
- Naszą bronią w tym meczu były kontry, choć jeszcze parę mankamentów w grze by się znalazło. Myślę tu zwłaszcza o niecelnych podaniach oraz nie wykorzystanych stuprocentowych sytuacjach. Sosnowiec podobno przegrał, a więc będziemy mieli tyle samo punktów, co lider- powiedział nam po końcowym gwizdku trener chrzanowian Leszek Wójcik.

(MK, KO, MOR, JD, AB)

 

(red)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

Mecenas Jan Hoffman kandyduje na prezydenta

Zauważyłem że,kiedy pojawia się w tekście....gdziekolwiek dwa słowa Koalicja Obywatelska...pojawia się Pani z artykułem informacjami...natomiast jednocześnie NIGDZIE Pani nie napiszę złych chwilach tejże partii politycznej,o pomysłach i jeśli nawet przyjdzie...taki moment obiera lub obierze Pani w słowa, które przykryją cały ten bajzel...i to nie są już wolne Media,a człowiek myśląc:"Przełom się sprzedał"...dlatego jeśli nie będzie dzików,nie będzie kiedyś Ukrainy, będzie zgoda...to gwarantuje, że być może kiedyś dziennikarze zaczną pisać o poważnych problemach i jak Je rozwiązać...lub napiszę o tych zaniedbaniach (jak to miało miejsce na PKP-ie w Libiążu)bo tego nikt nie roztrząsał,ale temat o kładce był... PRZYPADEK? Nie sądzę,po prostu LEWACTWO kupuję MEDIA WSZĘDZIE MASAKRA... KIEDYŚ LUDZIE BĘDĄ ZAŁĄCZAĆ TV TYLKO PO TO ABY SŁYSZEĆ TO PiS albo to Wina Tuska...TAKI MAMY CHORY KLIMAT

Szczery

02:28, 2026-06-10

Strzelanie dla sportu, mieszkańcy się boją zabłąkanej k

Gdzie jest ta strzelnica na tym Wapienniki? Bo szukam w internecie i nic znaleźć nie potrafię. Z okolic Wolbromia bym się na nią wybrał z moim sprzętem i amunicją. Postrzelał bym na długim dystansie 100 - 200m.

Ludwik

00:43, 2026-06-10

Na 800 metrach drogi będzie nowy asfalt

To zdjecie jest zabiste

Photo loto

23:54, 2026-06-09

Mecenas Jan Hoffman kandyduje na prezydenta

To doradza radzie czy burmistrzowi?

Peter

22:47, 2026-06-09

0%