Kto rządzi murami naszych miast? Pseudokibice, wandale czy artyści? - przelom.pl

Wiadomości

Zamknij

Kto rządzi murami naszych miast? Pseudokibice, wandale czy artyści?

Maciej Gałecki, Alicja Molenda 15:00, 14.03.2026 Aktualizacja: 14:11, 14.03.2026
4 Kto rządzi murami naszych miast? Pseudokibice, wandale czy artyści?

Wjeżdżając do Chrzanowa i patrząc na mury, można odnieść wrażenie, że miasto opowiada na nich własną historię. Niestety – nie zawsze jest to historia, z której mieszkańcy mogą być dumni. Na murach garaży, bloków, mostów i ekranów akustycznych pojawiają się klubowe symbole, wulgarne hasła, a czasem także rasistowskie czy antyukraińskie slogany.

Kilka kilometrów dalej, w Trzebini, podziemny parking przy ul. Młoszowskiej zamiast służyć przez całą dobę kierowcom często jest miejscem nocnych libacji. Ściany parkingu pokryte są różnorakimi napisami, od wulgarnych po rasistowskie, a wielu mieszkańców omija to miejsce po zmroku. Spokoju nie mają też okoliczni mieszkańcy. Nie od dziś. 

Czy to pisanie po elewacjach to tylko „młodzieńcza fantazja”, czy realny problem bezpieczeństwa i sprawa wizerunku naszych miast?

Miasto oznaczone sprayem

Spacerując po Chrzanowie trudno nie zauważyć pseudokibicowskich graffiti. Herby klubów z Krakowa i Katowic, hasła i symbole pojawiają się na murach niemal regularnie.

Dla osób spoza tego środowiska to zwykłe bazgroły. Dla pseudokibiców – znak terytorium. Informacja, kto „rządzi” na danym osiedlu. 

Te oznaczenia często są zamalowywane przez rywali, po czym pojawiają się na nowo. To swoista „wojna na spray”, która toczy się w przestrzeni publicznej. Mieszkańcy obawiają się, że za tymi znakami kryją się także realne konflikty. 

Pojawiają się bowiem sygnały o grupach młodych ludzi, które wieczorami przemieszczają się po mieście uzbrojone w maczety, gaz pieprzowy czy broń czarnoprochową, szukając konfrontacji z osobami kojarzonymi z innym klubem.

Nie inaczej jest w Trzebini, zwłaszcza na osiedlu Gaj, gdzie raz po raz dojeżdża policja na sygnale. W ubiegłym roku takie sygnały płynęły również z osiedla Widokowego.

Nienawiść na murach

Nie wszystkie napisy mają jednak charakter klubowy.

Na jednym z opuszczonych budynków przy wjeździe do Chrzanowa od strony Zagórza od miesięcy widnieje ogromny napis „JE**Ć UPA”. Na wielu murach można zobaczyć także hasła wymierzone w mniejszości etniczne – przede wszystkim w społeczność romską.

Takie graffiti nie jest już tylko wandalizmem. To komunikat, który każdy przejezdny czy turysta odczytuje jako wizytówkę miasta, w którym problem nienawiści etnicznej nie jest rozwiązany.

Statystyki, które niepokoją

Według danych policji w 2025 roku w powiecie chrzanowskim odnotowano 48 przypadków wandalizmu związanych z graffiti (art. 63a kodeksu wykroczeń). Najczęściej niszczone były elewacje i klatki schodowe – 27 przypadków, tereny kolejowe – 11, przystanki – 8. Z 48 przypadków na Trzebinię przypada 13 zgłoszeń, na Libiąż – 5, na Alwernię – 7. Pozostałe dotyczą Chrzanowa. 

Jednak tylko cztery sprawy trafiły do sądu. W większości przypadków nie udało się ustalić sprawców.

Policja podkreśla, że reaguje na każdy sygnał i prowadzi działania profilaktyczne. Jak informuje rzecznik KP Policji w Chrzanowie, w ubiegłym roku przeprowadzono 59 spotkań dla ponad 2200 uczniów na różne tematy, podczas których o poszanowaniu mienia też była mowa.

Funkcjonariusze zwracają jednak uwagę na inny problem: mieszkańcy rzadko zgłaszają akty wandalizmu.

Imprezowy parking w Trzebini

Dwupoziomowy parking przy ul. Młoszowskiej w Trzebini ma rozwiązywać problem braku miejsc parkingowych w centrum miasta. Dzienny i nocny, bo parkingi pobliskich osiedli są przepełnione. Jednym słowem, obiekt położony między rynkiem a osiedlem Widokowym, powinien służyć celowi publicznemu, nie balangom.

Tymczasem dolna kondygnacja parkingu stała się miejscem spotkań osób spożywających alkohol, sięgających po używki i zakłócających porządek publiczny.

Na zebraniach mieszkańców osiedla Centrum ludzie od lat skarżą się na hałas nocą (głośna muzyka i wulgaryzmy). Parking jest zaśmiecany, widoczne są tu akty wandalizmu i niewybredne w treściach napisy na ścianach. Wieczorami wiele osób woli omijać to miejsce z daleka.

Policjanci apelowali do mieszkańców o zgłaszanie zakłócania nocnego porządku, ale nikt tego nie chce robić. Ludzie się boją i nie chcą chodzić na przesłuchania. Policja informuje, że zwiększyła liczbę patroli – zarówno umundurowanych, jak i po cywilnemu w tym rejonie. 

A może problem leży gdzie indziej?

Niektórzy wskazują jednak na inną przyczynę zjawiska.

W powiecie chrzanowskim nie ma ani jednego legalnego miejsca do graffiti, podobnego do krakowskich graffiti parków. Młodzi ludzie, którzy chcą rozwijać tę formę sztuki, często nie mają gdzie tego robić legalnie. Efekt? Spray trafia na mosty, przejścia podziemne, garaże, elewacje czy ekrany akustyczne.

Dobrym przykładem jak mogłoby to wyglądać, jest chrzanowski skatepark, który dwa lata temu został pomalowany podczas finałów deskorolkowych mistrzostw Polski. Dziś można tam zobaczyć profesjonalne, kolorowe prace streetartowe – i nikt nie mówi o wandalizmie.

Murale zamiast bazgrołów

W ostatnich latach w Chrzanowie powstało także kilka legalnych murali.

Na budynku hali sportowej pojawił się mural poświęcony zespołowi Sztywny Pal Azji. Na osiedlu Północ można spotkać bajkowe postacie – Goku, Spider-Mana, Popeye’a czy SpongeBoba. Piękny jest mural przy Dobczyckiej. 

Pokazują one, że przestrzeń publiczna nie musi być szara i zniszczona. Może być kolorowa i przyjazna mieszkańcom. Może można by zaproponować młodym twórcom, niekoniecznie profesjonalnym, więcej miejsc do "pomalowania"? 

Kto odpowiada za miasto?

Władze gminy Chrzanów podkreślają, że usuwają z miejskich obiektów napisy rasistowskie i wulgarne. W przypadku budynków prywatnych obowiązek ten spoczywa na właścicielach. Samorząd deklaruje współpracę ze służbami i zapowiada rozwój murali we współpracy z MCKiS.

Ale to myślenie nie nadążą za rzeczywistością , skoro od pół roku przy wjeździe do miasta widać wielki, rasistowski napis. 

Murale czy wandale?

Graffiti to szeroki problem. Z jednej strony mamy wandalizm, agresję stadionowych subkultur i niszczenie przestrzeni publicznej. Z drugiej – street art, który potrafi zmienić szare ściany w prawdziwe dzieła sztuki. Granica między jednym a drugim bywa cienka.

A teraz pytanie do mieszkańców: czy nasze miasta powinny surowiej walczyć z graffiti, czy raczej tworzyć legalne miejsca dla street artu? Jeśli tak, to gdzie? Może prawdziwy problem nie leży w farbie na murach, tylko w braku przestrzeni dla młodych ludzi i braku reakcji na to, co dzieje się wokół nas? 

Bo dziś pytanie brzmi nie tylko kto maluje ściany, ale też kto tak naprawdę odpowiada za wygląd i bezpieczeństwo naszych miast a także za ofertę spędzania czasu dla młodych ludzi.

Mural i graffiti – czym się różnią?

  • Mural To wielkoformatowe malowidło ścienne wykonywane w przestrzeni publicznej – najczęściej legalnie, za zgodą właściciela budynku lub samorządu. Murale są zwykle projektowane przez artystów i mają określony przekaz: upamiętniają wydarzenia, osoby, promują kulturę lub po prostu upiększają przestrzeń miasta. W wielu miastach stały się ważnym elementem sztuki ulicznej i turystyczną atrakcją.
  • Graffiti To napisy lub rysunki wykonywane farbą w sprayu na murach, mostach, pociągach czy innych elementach przestrzeni publicznej. Może mieć formę artystyczną, jednak bardzo często powstaje bez zgody właściciela obiektu, co w świetle prawa traktowane jest jako akt wandalizmu. W wielu przypadkach graffiti służy także oznaczaniu terytoriów przez grupy pseudokibiców lub przekazywaniu haseł ideologicznych.

Maciej Gałecki, Alicja Molenda 

(Maciej Gałecki, Alicja Molenda)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (4)

WYRÓŻNIONE KOMENTARZE

Pozostałe komentarze

mimi

3 0

przykład idzie z góry

15:53, 14.03.2026
Wyświetl odpowiedzi:2
Odpowiedz

VimoVimo

0 5

?

17:13, 14.03.2026

tzn.tzn.

3 0

Głowa psuje się od ryby.

09:19, 16.03.2026


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%