Obwarzanek krakowski się rozrasta. Boom mieszkaniowy w zachodniej Małopolsce - przelom.pl

Wiadomości

Zamknij

Obwarzanek krakowski się rozrasta. Boom mieszkaniowy w zachodniej Małopolsce

Grażyna Kaim Grażyna Kaim 19:00, 21.11.2025 Aktualizacja: 18:07, 21.11.2025
3 Obwarzanek krakowski się rozrasta. Boom mieszkaniowy w zachodniej Małopolsce

Chrzanów, Trzebinia czy Krzeszowice stają się realną alternatywą mieszkaniową dla ludzi zmęczonych wielkim miastem. Szukają spokoju, zieleni i przyzwoitych cen, a nasz region zaczyna im to oferować. Jest to kusząca propozycja również dla tutejszych mieszkańców, jednak nie dla wszystkich. Bez perspektyw na własne „M” pozostaje spora grupy poszukująca zdecydowanie tańszych lokali.

Rynek nieruchomości w zachodniej Małopolsce rośnie szybciej, niż wielu się spodziewało. Starosta chrzanowski Bartłomiej Gębala zwraca uwagę, że obwarzanek krakowski zmierza coraz dalej na zachód i dotyka naszego powiatu. W Chrzanowie, Trzebini, Krzeszowicach wyraźnie widać wysyp nowych inwestycji, bo – jak podkreśla – jeśli deweloperzy budują, to znaczy, że zapotrzebowanie jest oczywiste.

Bark tańszych mieszkań i obawy samorządowców

W tym bogactwie ofert brakuje jednak tańszych mieszkań dla osób o średnich dochodach. To grupa, która nie kwalifikuje się na mieszkania socjalne, ale nie stać jej na zakup nowego lokum na rynku komercyjnym.

Burmistrz Krzeszowic Wacław Gregorczyk przyznaje, że dotychczasowe programy wspierające budownictwo społeczne – od TBS-ów, przez Mieszkanie Plus, po SIM-y – nie do końca spełniły oczekiwania samorządów.

Starosta chrzanowski Bartłomiej Gębala dodaje, że bez wsparcia centralnego trudno oczekiwać, by gminy samodzielnie finansowały nowe inwestycje mieszkaniowe.

- Potrzebne są instrumenty od państwa, np. system dopłat, z których samorządy mogłyby korzystać. Budowanie mieszkań komunalnych wyłącznie z lokalnych środków jest po prostu bardzo trudne – podkreśla.

Zdaniem Wacława Gregorczyka kluczem jest też zrozumienie specyfiki polskiego podejścia do własności.

- W Polsce ludzie chcą mieć lokal na własność. Dlatego trzeba stworzyć program, w którym po kilkunastu latach mieszkaniec stanie się właścicielem – mówi. – SIM daje taką możliwość, ale to nowy program i nie wszystkie gminy chcą zaryzykować i w niego wejść. W Krzeszowicach np. radni byli na "nie". Chrzanów i Libiąż są w programie, więc wkrótce będzie można czerpać z ich doświadczeń.

W przypadku mieszkań komunalnych gminy boją się też zadłużenia, wobec którego postawią ich najemcy tych lokali. Gregorczyk przypomina, że gmina ma w tym temacie nie najlepsze doświadczenia.

- Najemcy potrafili mieć łącznie nawet 1,5 miliona złotych długu czynszowego. Musieliśmy wprowadzić program oddłużeniowy. Są osoby, które po prostu nie płacą – mówi.

Na podobne obawy wskazuje też burmistrz Trzebini Jarosław Okoczuk. 

- Zadłużenie to jedno. Część najemców niszczy jednak mienie komunalne, a gmina ma ograniczone możliwości, żeby takie osoby wysiedlić – wyjaśnia. – To też jest realne zagrożenie - stwierdza.

Co powstaje w okolicy? 

Rynek prywatny wypełnia jednak lukę mieszkaniową z rozmachem. W Młoszowej lokalna firma stawia domy jednorodzinne na dużych, 7–9-arowych działkach, idealnych dla tych, którzy chcą ciszy i kontaktu z naturą. Po drugiej stronie powiatu, w Zagórzu, też powstają "bliźniaki" z wysokim standardem: pompy ciepła, rekuperacja, ogrzewanie podłogowe. Miejsce wyróżnia się ciszą i spokojem, na które zwraca uwagę większość klientów.

W Chrzanowie na zapomnianym nieco przez mieszkańców Chrzanowa os. Stella jest budynek przerobiony ze starego obiektu zakładowego, gdzie za około 6500 zł/m² można kupić mieszkanie tuż przy lesie. Cena, przestrzeń i brak wizji kolejnych bloków obok przyciągają np. krakowian.

Mieszkaniowy boom przeżywają Krzeszowice, gdzie inwestują dwie duże krakowskie firmy. Jedna buduje już dziewiąty blok w okolicy drogi krajowej, a druga promuje swoje osiedle na obrzeżach miasta. Obydwie kuszą spokojem, a jednocześnie bliskością Krakowa. I faktycznie pociąg do stolicy Małopolski jedzie 20 minut, a w okolicy są pola golfowe, szlaki rowerowe, rezerwaty przyrody i nawet niewielki wyciąg narciarski. W Trzebini z kolei powstaje Vidok Residence, inwestycja lokalnego developera z mieszkaniami o widokach na całe miasto i dalej — aż po horyzont.

Cisza, natura i… mniej koszenia trawnika

Zmienia się sposób myślenia o mieszkaniu. Młodzi dorośli nie marzą już masowo o dużym domu z wielkim ogrodem. Jak zauważa burmistrz Gregorczyk, „ludzie chcą korzystać z życia, a nie kosić i kopać w ziemi”. Pracują intensywnie i w weekendy wolą odpocząć, niż spędzać sobotę na pielęgnacji działki.

Dlatego coraz większą popularność zdobywają mieszkania w blokach i niewielkie domy z małą działką. Ważna jest cisza, spokój, kontakt z naturą, możliwość spaceru z dzieckiem lub psem, jednocześnie bez rezygnacji z dobrego dojazdu do pracy. Kupujący często mówią o „zmęczeniu przebodźcowaniem” i szukają lokalizacji, gdzie po pracy można naprawdę odpocząć.

Co ciekawe, dla wielu osób działka nie musi być duża — wystarczy taras i kawałek zieleni. Mieszkania 40–80 mkw. są dziś uznawane za w pełni wystarczające dla par czy młodych rodzin.

Kraków patrzy w stronę zachodniej Małopolski

Wśród kupujących są zarówno tutejsi mieszkańcy, jak i ludzie spoza tego terenu. W przypadku jednej z krakowskich firm budującej w Krzeszowicach aż 90 proc klientów to mieszkańcy gminy, którzy chcą poprawić standard życia bez przeprowadzki. Mają tu rodzinę, szkoły, pracę i po prostu chcą coś większego lub nowszego. Druga ma klientów tutejszych, ale sporo przyjeżdża też z Krakowa. Podobną ludzi przyciąga oferta Vidok Residence w Trzebini.

Inwestycje nastawione na ciszę i naturę, jak Stella w Chrzanowie często przyciągają krakowian. Różnica cen robi swoje - 6500 zł/mkw. zamiast ponad 16 tys. I to w miejscach, gdzie można wyjść z domu prosto do lasu.

Osoby z większych miast zainteresowane są też kameralnymi osiedlami, jak te w Zagórzu czy Młoszowej, choć ich inwestorzy celują w mieszkańców powiatu, którzy chcą zostać w okolicy, ale w bardziej komfortowych warunkach.   

Jeden z deweloperów wspomina o mieszkance Wieliczki, która twierdzi, że z Zagórza ma lepszy dojazd do Krakowa niż ze swojej poprzedniej lokalizacji, nie mówiąc już o większym spokoju. Więc dla niej wybór jest oczywisty.

  • Tekst powstał w oparciu o rozmowy z uczestnikami Targów Mieszkaniowych "Small Cities" w Trzebini, które odbyły się 15 listopada w Maufakturze Trzebinia.
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (3)

NickNick

1 1

Z Zagórza ma lepszy dojazd do Krakówa niż z Wieliczki. 15 km a 45 km to różnica tylko 30 km. Ktoś tu nieźle odleciał chyba 😂

20:16, 21.11.2025
Wyświetl odpowiedzi:1
Odpowiedz

TubylecTubylec

1 1

Nikt nie odleciał, taki jest realizm dojazdu z Wieliczki i nie tylko do Krakowa w dni powszednie.

11:53, 22.11.2025

UżytkownikUżytkownik

Naruszono regulamin portalu lub zgłoszono nadużycie. Komentarz został zablokowany przez administratora portalu.



Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%