Urodził się 7 marca 1901 w Mariańskich Górach (Czechosłowacja). Studiował na Politechnice Lwowskiej. W 1928 roku rozpoczął pracę w Pierwszej Fabryce Lokomotyw w Chrzanowie, gdzie pracował do 1939 roku. Mieszkał w Trzebini przy ul. Dąbrowskiego 326. Tam miał od 1934 roku zainstalowaną radiostację SP1IH. Mimo posiadania skromnego sprzętu szybko przeprowadził łączności z pięcioma kontynentami
W czasie okupacji działał w Armii Ludowej i prowadził tajną radiostację na terenie powiatu chrzanowskiego. Miał łączność z dowództwem generała Sikorskiego.
"Po katastrofie generała musiałem przerwać nadawanie, ponieważ gestapowcy zaczęli deptać mi po piętach. W marcu 1941 zostałem aresztowany, bity i torturowany, abym zdradził wszystkich członków oraz gdzie jest radiostacja. Postanowiłem się nie przyznawać, w ogóle tłumacząc, że nie znam nikogo, ani nie wiem jak ta radiostacja wygląda. Po upływie pół roku działań gestapo, 7 marca 1941 (w rocznicę moich urodzin), odbyła się rozprawa sądowa. Sądziło sześciu sędziów, pytali się gdzie jest radiostacja, odpowiadałam tak, jak w śledztwie – że nie miałem i nikogo nie znam" – opisywał w swoich wspomnieniach.
Sprawa niespodziewanie przybrała dla krótkofalowca pozytywny obrót. Ówczesny niemiecki dyrektor Fabloku inż. Roth zwrócił się do władz okupacyjnych z prośbą o zwolnienie swojego pracownika z więzienia, gdyż w zakładzie brakowało konstruktorów lokomotyw. Stanisław Knebloch znalazł się więc na wolności, choć był stale kontrolowany. Aż do końca wojny dwa razy dziennie musiał zgłaszać się na posterunek.
Po wojnie zaczął pracować w Zjednoczeniu Przemysłu Maszynowego, przemianowanego na Centralny Zarząd Budowy Maszyn Ciężkich w Gliwicach. Następnie został przeniesiony do Tarnobrzegu, gdzie kontynuował działalność krótkofalarską.
Będąc na stanowisku dyrektora zakładu nieczęsto mógł jednak pracować w eterze. Musiał się zadowolić nadawaniem sporadycznym w wolnym czasie. Poza tym miał problemy zdrowotne, m.in. leczył się na gruźlicę, a potem został sparaliżowany na skutek wylewu krwi do mózgu. Mieszkał w tym czasie w Sarzynie na Podkarpaciu.
Stanisław Knebloch zmarł 4 września 1985 roku.
W tekście wykorzystano informacje przekazane przez Witolda Siemka, prezesa Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Trzebińskiej „COR” do Cyfrowego Archiwum Ziemi Chrzanowskiej.

20.04.2026
OSŁONY okienne na wymiar, Tel. 731-496-146.

18.04.2026
OFERUJĘ budowę indywidualnie dostosowanych domków ...

25.03.2026
MALOWANIE, gładź bezpyłowa, regipsy, panele podłog...
2080 mieszkańców zawalczyło o wakacje marzeń
Wakacje marzeń za 10tys. to chyba w sosnowcu tylko 🤣🤣🤣
Skit
16:21, 2026-05-21
Spór o mieszkania SIM w Chrzanowie
Radni chcieli sesji nadzwyczajnej, ale jak widać, burmistrz Latko troszczy się szybciej i sprawniej o mieszkańców i już jest spotkanie, dziękujemy!
absurd
15:13, 2026-05-21
Spór o mieszkania SIM w Chrzanowie
Pan burmistrz dobrze wiedział o co ci chodzi. A teraz udaje ze nie wie i nie chce się wypowiadać na ten temat , popieram tych ludzi którzy rozwiązali umowy, i mam nadzieję ze inni tez tak zrobią, te mieszkania to zwykła siema
Chrzanow wita
14:46, 2026-05-21
Spór o mieszkania SIM w Chrzanowie
Przecież burmistrz, to pachołek Tuska. Nie liczcie na to , że Wam pomoże. Trzeba zrobić referendum, tak jak w Krakowie i wybrać innego burmistrza. Wtedy może będzie lepiej.
Gieks
13:30, 2026-05-21
0 0
Dużo niejasności w tej relacji. Działał w Armii Ludowej i miał łączność z dowództwem Sikorskiego. Ciekawe, bo Armia Ludowa raczej z władzami w Londynie nie współpracowała, a wręcz przeciwnie. Mało tego; AL powstała w 1944 roku, a jej poprzedniczka, Gwardia Ludowa w 1942 roku, jego zaś aresztowano w marcu 1941 roku. No powiedzmy przejęzyczenie, chodziło mu o AK. No ale ten marzec; podaje że aresztowano go w marcu 1941 roku i też w marcu 1941 roku i już 7 marca, był sądzony. Kiedy więc kiedy było te 7 miesięcy działań gestapo i na czym polegały? Gen. Sikorski zginął w 1943 roku jaki więc związek to ma z jego aresztowaniem w 1941 roku? Tak na zdrowy rozum, jak coś wycisnąć z tej relacji, to ten pan był przed wojną krótkofalowcem. W październiku (bodaj) 1939 roku niemieckie władze okupacyjne zarządziły konfiskatę odbiorników radiowych (nawet zwykłych) i wszystkiego, co z radiem jest związane, więc tym bardziej nadajników pod karą skierowania do obozu koncentracyjnego (co najmniej). Ten pan nie podporządkował się i nie zdał swojego sprzętu. Może coś nadawał, może coś odbierał, ale to już jego tajemnica. Raczej jednak nie w ramach jakiejś organizacji, bo tego Gestapo by mu nie darowało, tylko jako krótkofalowiec. Może i nic nie nadawał, ale ktoś go wsypał, że ma sprzęt, ewentualni Niemcy po rejestrach krótkofalowców doszli, że nie zdał sprzętu. Zamknęli go. Od obozu uratowało go pewnie to, że był fachowcem w jakiejś potrzebnej Niemcom dziedzinie. Takich wyciągali nawet z obozów, oczywiście tych nie odmawiających pracy. Tak się wywinął od śmierci i przetrwał. Reszta to powojenna kombatancka legenda z tych opowiadanych na rodzinnych czy koleżeńskich spotkaniach przy herbacie. Góralskiej najlepiej.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz