Nie masz konta? Zarejestruj się

Płoki

Parafianie z Płok pamiętają o zamordowanym proboszczu. Pomodlą się o jego beatyfikację

10.05.2022 17:30 | 2 komentarze | 4 743 odsłony | Marek Oratowski
Kustosz Sanktuarium Matki Bożej Patronki Rodzin Robotniczych w Płokach zaprasza 12 maja na uroczystości w 76. rocznicę śmierci Sługi Bożego ks. Michała Rapacza.
2
Parafianie z Płok pamiętają o zamordowanym proboszczu. Pomodlą się o jego beatyfikację
ks. Michał Rapacz został zamordowany w lesie w maju 1946 roku. Na miejscu jego śmierci stoi krzyż
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas
O godzinie 17 planowane jest spotkanie na miejscu śmierci księdza Michała Rapacza, a potem uczestnicy przejdą do kościoła i pomodlą się przy jego grobie. O godzinie 18 rozpocznie się msza święta o beatyfikację męczennika pod przewodnictwem ks. Romana Sławeńskiego, dziekana dekanatu chrzanowskiego.

Michał Rapacz urodził się 16 września 1904 roku we wsi Tenczyn, należącej wtedy do parafii Lubień w powiecie myślenickim. Rodzice, Jan i Marianna, byli rolnikami. Po skończeniu gimnazjum wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie. Po święceniach kardynał Sapieha wysłał go do Płok. Spędził tam dwa lata. Na cztery kolejne przeniósł się do Rajczy. Pod koniec 1937 roku wrócił do Płok, ale tym razem jako proboszcz.

Szczególnie trudnym okresem była druga wojna światowa. Parafię włączono do Rzeszy. Okupant utrudniał życie religijne. Wielu parafian cierpiało biedę, niektórzy opłakiwali bliskich. Pewnego poranka w Płokach pojawili się Niemcy. Aresztowali kościelnego Kasprzyka i proboszcza, utrzymując, jakoby na plebanii znajdowała się broń. Księdzu Rapaczowi groził sąd wojskowy. Jego odwaga i stanowcze żądanie wyjaśnienia prawdy, a pewnie również niezła znajomość języka niemieckiego, sprawiły, że zwolniono go razem z kościelnym z aresztu. Wreszcie wojna dobiegła końca. Wrodzy kościołowi mieszkańcy Płok i okolicy dawali mu odczuć, że jest „narzędziem wrogów nowego ustroju".

W nocy 11 maja 1946 roku na plebanię wtargnęło kilkunastu napastników. Jedni sterroryzowali wszystkich domowników, każąc im położyć się twarzą do podłogi, Inni zaciągnęli proboszcza na górę. Pytali go o jego kontakty z AK, żądali pieniędzy. Jego siostrę Katarzynę, która od lat pomagała na plebanii, zamknęli w pokoju na klucz. Ponad godzinę znęcali się nad księdzem na górze i plądrowali pokój. Potem wyprowadzili kapłana na zewnątrz. Istnieje wiarygodny przekaz, że po opuszczeniu plebanii napastnicy pastwili się jeszcze nad księdzem w pobliżu kościoła, wokół którego oprowadzali go na powrozie, kazali się czołgać na klęczkach i bili, gdzie popadło. Późniejsza sekcja wykazała poważne liczne ślady po uderzeniach na całym ciele. Potem zawleczono księdza do oddalonego o kilometr lasu. Jeden z napastników uderzył go w głowę tępym narzędziem. Drugi oddał strzał z boku głowy, na wysokości oczu. Ksiądz runął na ziemię na wznak, być może jeszcze żył. Wtedy padł drugi strzał w czoło, który zgruchotał czaszkę.

Rano znaleziono przy ciele dwie łuski. Okazało się potem, że strzelano z rosyjskiego rewolweru 6 mm i colta 8 mm. Wiadomość o zabiciu księdza Rapacza szybko obiegła okolicę i budziła zgrozę i żal. Uroczystości żałobne, odprawione 15 maja, zgromadziły niezliczoną liczbę wiernych i około 40 księży. Zbroczoną krwią kapłana ziemię ludzie zabierali do domów jak cenną relikwię.

Trwa proces beatyfikacyjny męczennika, przy którego grobie przy kościele w Płokach modli się wiele osób.