Nie masz konta? Zarejestruj się

Bądź zdrów

Okulary to nie jest zło konieczne

20.03.2019 12:08 | 0 komentarzy | 1 350 odsłona | Alicja Molenda

Mając 40 lat nie wolno słuchać Goździkowej, bo ona nie zna leków na wszystko. Na poprawę wzroku także nie - mówi Małgorzata Wójcik, współwłaścicielka najstarszego w Chrzanowie zakładu optycznego. Prowadzi go wraz z mężem od 1982 roku.

0
Okulary to nie jest zło konieczne
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Alicja Molenda: Da się żyć bez okularów?
Małgorzata Wójcik: Nie bardzo. Z upływem lat bez okularów większości rzeczy zobaczyć i zrobić poprawnie się nie da. Tak jak akceptujemy zachodzące w naszym organizmie zmiany, np. szybsze zmęczenie, wolniejsze reakcje, spadek koncentracji powinniśmy pogodzić się z utratą ostrości wzroku. Nie warto więc robić z tego problemu, należy traktować to jako rzecz naturalną i zadbać, aby okulary zostały właściwie dobrane.

Jak to jest, że po 40-tce coraz trudniej jest przeczytać ulotkę od kremu czy lekarstwa, że podczas lektury odsuwamy od siebie gazetę albo telefon, chcąc odczytać wiadomość.
- To nic niezwykłego. Soczewka oka po prostu się fizjologicznie starzeje. Gdy jest dodatkowo mocno obciążana ciągłą pracą wymagającą dużego zaangażowania wzroku, to wymaga też wspomagania. Mniej więcej w tym okresie życia konieczne staje się więc dostosowywanie odległości oka do tego, co chcemy dobrze widzieć, wszyscy mamy „za krótkie ręce". Z wiekiem akomodacja, czyli dostosowanie się oka do oglądania przedmiotów znajdujących się w różnych odległościach maleje... I nie warto się z tego powodu denerwować, bo przecież są optycy, którzy w tym pomogą i są okulary! Ich noszenie nie jest karą ani wstydem, tylko szczęśliwym wyjściem z sytuacji.

Bywa, że jedne okulary potrzebne są do czytania, drugie do dali. Jest to kłopotliwe.
- Rzeczywiście mając np. +3,0 D do czytania, przeważnie konieczne jest np. +0,5 D do dali. Posługiwanie się dwoma parami okularów można zastąpić okularami progresywnymi. To jeden z najlepszych wynalazków w optyce minionego wieku. Pozwala na używanie jednych, wielofunkcyjnych okularów.

Do których jednak dość trudno się przyzwyczaić.
- To jest bardzo indywidualna sprawa. Najważniejsze jest opanowanie zasady, że głowa musi podążać za wzrokiem. Tak samo jak bez okularów. Jak chcę dobrze widzieć w szkłach progresywnych, to muszę ruszyć głową nie okiem. To trzeba zrozumieć i o tym pamiętać. Takie szkła (soczewki) dopasowuje się do potrzeb życiowych. Rozmawiamy więc z klientem, pytamy jaką wykonuje pracę. Innych soczewek potrzebuje kierowca, innych osoba pracująca przy komputerze, innych sprzedawczyni pracująca przy kasie. Przyzwyczajanie się do „progresów" trwa zwykle dwa tygodnie. Jeśli klient po dwóch tygodniach się nie przystosuje, to wraca i znajdujemy inne rozwiązanie. Czasem robimy dwie pary okularów: do czytania i do dali. Dodam jednak, że klienci się tak łatwo nie poddają, bo jednak soczewki (szkła) progresywne to wygoda. Nie są w optyce nowością. Wynaleziono je w latach 50. XX wieku, ale w Polsce popularne stały się stosunkowo niedawno

Są drogie?
- Rozpiętość cenowa jest duża. Są to szkła co do zasady droższe niż tradycyjne, bo droższa jest technologia ich wytwarzania. Nasze salony optyczne współpracują właściwie ze wszystkim producentami szkieł progresywnych trafiającymi na polski rynek, więc produkt na pewno można dopasować do zasobności portfela. Tu dodam, że soczewki polskich producentów wcale nie ustępują zagranicznym i są nieco tańsze. Trzeba jednak pamiętać, że dobry produkt, a takim powinny być dobrze dobrane szkła, musi mieć odpowiednią cenę. Podobnie jest z oprawami. Jeśli ktoś traktuje je jako gadżet, to może zapłacić za nie nawet kilkanaście tysięcy złotych. Są też takie za kilkadziesiąt złotych. Najpierw jednak definiujemy potrzeby klienta, a potem rozmawiamy o cenie, mając też na uwadze potrzeby i obciążenia układu wzroku danego pacjenta.

Młodzi ludzie nie mają problemów z noszeniem okularów, starsi wciąż traktują je jako zło konieczne.
- To prawda. Modę na noszenie okularów kreują blogerzy, celebryci. Ona idzie w świat za pośrednictwem internetu, z którego młodzi bez przerwy korzystają. Dojrzałym kobietom i mężczyznom jest trudniej zaakceptować okulary, chociaż zmuszeni do coraz dłuższej aktywności zawodowej, już się przed nimi tak nie bronią. Wszyscy mamy świadomość, że otaczające nas ekrany: smartfony, laptopy, komputery, telewizory emitują niebieskie światło, które jest szkodliwe dla naszych oczu i całego organizmu. Na szczęście są już okulary profilaktyczne z tzw. niebieskim filtrem, czyli takim, który tworzy barierę przed tym promieniowaniem. Tak samo jak filtry przed promieniami UV. Dodatkowo takie soczewki zapobiegają zmęczeniu oczu. To jest bardzo ważne, bo przy monitorze oko cały czas pracuje. Cały czas napięte są jego mięśnie, nie mruga, więc wysycha, dlatego oprócz zabezpieczenia odpowiednią soczewką, pamiętajmy, żeby co jakiś czas dać oku odpocząć.

Mało się o tym mówi.
- W ogóle mało jest profilaktyki. Kiedyś w szkołach higienistka systematycznie sprawdzała wzrok uczniów. Teraz tego nikt nie robi. Do okulisty chodzi się, gdy coś dolega (uraz, ból głowy, suchość oka). Do optyka dopiero wtedy, gdy z powodu słabego wzroku wykonywanie pracy staje się niemożliwe. A wzrok powinno się kontrolować przynajmniej co dwa lata.

Czy okulary do czytania kupione w supermarkecie czy aptece to bardzo złe rozwiązanie dla oka?
- Takie gotowe okulary, podobnie jak lupa, powiększają, ale nie uwzględniają np. rozstawu źrenic (zwykle mają 70 mm, a rozstaw źrenic to statystycznie 56-62 mm). Oczy w takich okularach się „rozjeżdżają" i później trudno jest prawidłowo je skorygować, gwarantując dobre widzenie. Takie „uniwersalne" okulary mogą chwilowo nam pomoc, ale czynią większą szkodę niż ich brak. Podobnie jest z okularami „przeciwsłonecznymi" z marketu lub sieciówki. Są dobre jako opaska na włosy, ale nie jako ochrona oczu, bo nie chronią przed promieniowaniem UV. Prawdziwe okulary przeciwsłoneczne nie pozwalają na przenikanie promieniowania UV w głąb oka, tym samym chroniąc oko m.in. przed skrzydlikiem, zaćmą, czerniakiem naczyniówki. Te z marketów nie. Lepsza w takich sytuacjach jest czapka z daszkiem niż byle jakie okulary, dotyczy to nie tylko dorosłych, ale również dzieci. Właściwą ochronę przeciwsłoneczną możemy w zakładzie optycznym połączyć z soczewkami korekcyjnymi mając pewność, że sobie nie zaszkodzimy. I tak jak zabezpieczamy kremami ciało przed promieniowaniem słonecznym, tak samo trzeba zadbać o oczy za pomocą właściwych okularów.