Nie masz konta? Zarejestruj się

Sport

PIŁKA NOŻNA. Górnicy potrzebują dużego kredytu zaufania

28.09.2015 21:06 | 0 komentarzy | 2 869 odsłony | Michał Koryczan

W ósmej kolejce czwartej ligi Górnik Libiąż zdobył pierwszy punkt w tym sezonie, remisując na wyjeździe z imiennikiem z Wieliczki. Z grającym trenerem libiąskiej ekipy Grzegorzem Kmiecikiem rozmawia Michał Koryczan.

0
PIŁKA NOŻNA. Górnicy potrzebują dużego kredytu zaufania
Grzegorz Kmiecik
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Michał Koryczan: Po meczu w Wieliczce był pan szczęśliwy ze zdobycia pierwszego punktu w sezonie, czy zły, że w ostatnich sekundach daliście sobie wydrzeć zwycięstwo?
Grzegorz Kmiecik:
- Na pewno przed spotkaniem ten wynik wziąłbym w ciemno. Z przebiegu meczu nie ukrywam, że mierzyliśmy się z jednym najmocniejszych zespołów jak do tej pory. Aura pomagała takiej drużynie jak nasza, czyli grającej z kontry. Na miejscami grząskim boisku lepiej się było bronić. Co do bramki na 2-2, strzelonej przez rywali już w doliczonym czasie gry, to nie wiem jak się na nią zapatrywać. Czy mieć pretensje do sędziego czy Krzyśka Smoka (gola padł po rzucie wolnym pośrednim z piątego metra, podyktowanym przez arbitra za zbyt długie przetrzymywanie piłki przez golkipera Libiąża - dop. red). Tak czy inaczej, po meczu byłem mega szczęśliwy.

Biorąc pod uwagę dotychczasowe wyniki i problemy kadrowe Górnika Libiąż, wynik trzeba uznać za dużą niespodziankę.
- Tak jak podkreślałem, umiejętności może zawodnikom zabraknąć, ale nigdy serducha. Spotkanie w Wieliczce oraz wcześniejsze z Giebułtowem były dobre w naszym wykonaniu. Oba mecze pokazały, że nawet najsilniejszym w lidze możemy się przeciwstawić.

Teraz do Libiąża przyjedzie kolejna drużyna z czołówki czwartej ligi, czyli Iskra Klecza Dolna.
- W szeregach rywali nie brakuje ciekawych piłkarzy. Choćby braci Dawida i Łukasza Rupa (pierwszy grał w przeszłości w Libiążu, drugi w Orle Balin - dop. red), których znam dość dobrze. My musimy improwizować na boisku. Tak jak tłumaczyłem już kibicom, naszym chłopakom trzeba dać duży kredyt zaufania.

Zapomniał pan już o ostatnich zawirowaniach kadrowych w Górniku związanych z buntem grupy piłkarzy?
- Odciąłem się od tego. Przed meczem w Wieliczce wrócił Damian Kułaga. Przeprosił i zagrał, wchodząc w końcówce na boisko. Do wyjściowego składu tak łatwo jednak nie wróci.

Pozostała czwórka piłkarzy, czyli Artur Szlęzak, Piotr Witoń, Mateusz Madej i Piotr Wcisło może jeszcze zagrać w pańskiej drużynie?
- Myślę, że nie. Bardzo mnie uraziły ich słowa wypowiedziane na mój temat. Oni chyba sami nie wiedzą co robią. Grałem w wielu klubach. Sporo widziałem i wiem, że sami sobie szkodzą. Zostało mi walczyć z tymi orłami, co zostali w drużynie.