Nie masz konta? Zarejestruj się

Historia

Dla nich też pałac był domem

06.01.2010 13:20 | 1 komentarz | 18 192 odsłon | red
Z krzeszowickim pałacem związani są emocjonalnie potomkowie krzeszowickiej linii Potockich oraz kilka tysięcy osób, których nie łączą żadne więzy krwi z możnym kiedyś rodem. Wychowankowie działającego w znacjonalizowanym pałacu Państwowego Zakładu Wychowawczo-Naukowego oraz istniejącego tam później Domu Młodzieży, pamiętają i cenią sobie swój przybrany dom.
1
Dla nich też pałac był domem
Z krzeszowickiego pałacu najpierw musieli się wyprowadzić Potoccy, a potem mieszkańcy Państwowego Zakladu Wychowawczo-Naukowego i Domu Młodzieży. Fot. H. Hermanowicz z książki Mieliśmy kilkaset sióstr i braci.
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Z krzeszowickim pałacem związani są emocjonalnie potomkowie krzeszowickiej linii Potockich oraz kilka tysięcy osób, których nie łączą żadne więzy krwi z możnym kiedyś rodem. Wychowankowie działającego w znacjonalizowanym pałacu Państwowego Zakładu Wychowawczo-Naukowego oraz istniejącego tam później Domu Młodzieży, pamiętają i cenią sobie swój przybrany dom.

Pomysłodawcą, twórcą oraz pierwszym dyrektorem Państwowego Zakładu Wychowawczo-Naukowego był Stanisław Jedlewski. Idea zorganizowania ośrodka w Krzeszowicach zrodziła sie podobno pod wpływem lektury artykułu Kazimierza Wyki o pałacu Potockich w Krzeszowicach zamieszczonego w ,,Odrodzeniu” w 1945 roku. Oczarowany pałacem pedagog przedstawił swój pomysł ministerstwu oświaty.

Zamierzał zorganizować zakład wychowawczo-naukowy kształcący osieroconą młodzież na poziomie szkoły podstawowej oraz gimnazjum i liceum. Tak chciał zmaterializować swoje marzenia: ,,Ma to być zakład postawiony na wysokim poziomie, świetnie wyposażony, w wygodnym, wspaniałym jakimś budynku, z resztówką rolną, zakład, w którym mogłoby żyć i rozwijać się z rozmachem około 500 młodzieży z gronem pedagogicznym i administracją. Życie wewnętrzne zakładu zorganizowane będzie na zasadzie kolektywów samorządowych, które będą też pracowały dla zakładu fizycznie, resztówka (pozostała część ziemi po parcelacji majątku Potockich) musi być doskonale zagospodarowana i wyposażona, tak, by uniezależnić się, o ile można, od koniunktury rynku. Zaznaczyłem już sobie na poszczególnych elementach planu, co gdzie urządzę: w przybudówce sypialnie chłopców, na całym drugim piętrze pałacu i zachodnim jego skrzydle umieścimy dziewczęta, na parterze będą uczelnie, świetlica, biblioteka, czytelnia, szatnia teatralna, teatrzyk kukiełek, salki muzyczne, w środkowej, olbrzymiej byłej jadalni pozostawimy jadalnię”.
Pomysł zyskał uznanie i 22 stycznia 1946 roku ministerstwo zdecydowało o powierzeniu Stanisławowi Jedlewskiemu misji tworzenia takiego właśnie ośrodka.

Po trzech miesiącach wydana została decyzja o otwarciu Państwowego Zakładu Wychowawczo- Naukowego im. Tadeusza Kościuszki w Krzeszowicach. 1 września 1946 roku wychowankowie zakładu zaczynali już w Liceum Pedagogicznym i uczestniczyli w kursach przygotowujących do zawodu nauczyciela. Dla tych, którzy nie byli zainteresowani pracą nauczyciela, utworzono Liceum Ogrodnicze i Liceum Drzewne.

Młodzież w PZWN miała choć namiastkę bliskości na jaką mogli liczyć ich rówieśnicy mieszkający z rodzinami. Krzeszowicka placówka dawała im solidne podstawy do samodzielnego życia i dla wielu była stopniem do przyszłej kariery.

Aby koordynować pracę wszystkich tych placówek, Jedlewski powołał Radę Dyrektorów zajmującą się szkołami oraz Radę Wychowawczą, zajmującą się sprawami młodzieży. Dla zapewnienia odpowiednich warunków socjalnych zwoływano również Radę Gospodarczą.

W czerwcu 1950 roku Jedlewski został przeniesiony do Warszawy, aby tworzyć Wyższą Szkołę Pedagogiczną. Był to początek końca ośrodka w formie jaką wymarzył sobie i realizował pierwszy dyrektor.

Po dwóch latach ideę Państwowego Zakładu Wychowawczo-Naukowego zarzucono zupełnie i do Krzeszowic trafiały od tego czasu dzieci od czwartego roku życia i młodzież pozbawiona opieki rodzicielskiej na skutek wyroków sądowych. Niepotrzebne już licea zostały zamknięte, a po pewnym czasie trzeba było zrezygnować z siedziby w pałacu z powodu jego fatalnego stanu technicznego. Potem losem obiektu wszyscy się martwili, ale nikt nic w nim nie robił.

Krzeszowicki pałac był przez pewien czas domem dla wielu znanych dzisiaj postaci. Przebywała tam piosenkarka Sława Przybylska, literat Stefan Bratkowski i jego brat Andrzej, naukowiec, pełniący przez pewien czas funkcję ministra budownictwa.
Ryszard Abramowicz, Stefan Bratkowski i Roman Wójcik wydali w 1984 roku książkę ,,Mieliśmy kilkaset sióstr i braci”. Dokumentuje ona tworzenie i funkcjonowanie krzeszowickiego Państwowego Zakładu Wychowawczo-Naukowego i przybliża niezwykłą postać ambitnego pedagoga Stanisława Jedlewskiego. Autorzy zebrali także mnóstwo relacji wychowanków.
W 2007 roku wychowankowie PZWN i Domu Młodzieży postawili w pałacowym parku pamiątkowy głaz z tablicą. Był to wyraz wdzięczności za wychowawczy trud dla Stanisława Jedlewskiego i Władysława Śmiałka, który kierował domem do 1967 roku.
(l)

Przełom nr 51 (919) 22.12.2009