Nie masz konta? Zarejestruj się

Sport

Sędzia to trudny zawód

02.07.2010 13:00 | 2 komentarze | 5 101 odsłon | red
O pracy sędziego z Bartłomiejem Gębalą, wiceprzewodniczącym Kolegium Sędziów Chrzanów, rozmawia Adam Banach.
2
Sędzia to trudny zawód
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

O pracy sędziego z Bartłomiejem Gębalą, wiceprzewodniczącym Kolegium Sędziów Chrzanów, rozmawia Adam Banach.

Adam Banach: - W filmie „Zabić sędziego" pokazującym pracę arbitrów na Euro 2008 można zauważyć, jak każda decyzja podjęta na boisku jest ważna. Sędziowie przeżywali swoje błędy, analizowali je. Czy na chrzanowskim podwórku arbitrzy również tak przykładają się do swoich obowiązków i chcą być nieomylni?
Bartłomiej Gębala: - Każdy sędzia, który chcę się rozwijać i być dobry w swoim fachu, powinien dążyć do takiej „nieomylności", ale sędzia - mimo wszystko - jest tylko człowiekiem i jak każdemu zdarza mu się popełniać błędy. Dla gracza V ligi, czy nawet C klasy, rozgrywane przez nich mecze to często taka ich prywatna Liga Mistrzów. Musimy więc robić wszystko, aby swoimi decyzjami nie zabić w nich chęci do sportowej rywalizacji. Ważne, aby błędów interpretacyjnych z naszej strony było jak najmniej. Trwa mundial i widzimy, że ścisła światowa czołówka sędziów też popełnia błędy.

U nas jednak tych błędów nie da się udowodnić. Czy nie jest tak, że sędzia wychodzi na boisko, pobiega 90 minut, weźmie parę złotych i jest mu obojętne, czy sędziował źle czy dobrze i czy kogoś przypadkiem nie skrzywdził?
- W niskich klasach, ze względów oczywistych, powtórek telewizyjnych nie ma. Jeżeli ktoś traktuje sędziowanie wyłącznie jako dodatkowe źródło dochodu, to bardzo źle. Prowadząc kursy sędziowskie w ubiegłych latach obserwowaliśmy jak z 15-18 kandydatów, przygodę z gwizdkiem kontynuuje na stałe kilku. Reszta odpada. Sędziowanie to praca - świadomie używam słowa praca - w którą trzeba wkładać serce i być oddanym temu, co się robi. Jako zarząd Kolegium Sędziów dążyliśmy wszelkimi metodami do tego, aby sędziowie podchodzili do swoich obowiązków z pasją.

Coraz więcej chłopaków przychodzi na kursy sędziowskie, ale trochę potrwa, zanim zaczną piąć się w górę. Aktualnie Kolegium Sędziowskie Chrzanów prezentuje się bardzo słabo. Ma tylko jednego sędziego w 5. lidze.
- Jesteśmy stosunkowo młodym Kolegium Sędziów, wciąż jeszcze na dorobku. Musieliśmy zbudować całą szkoleniową strukturę praktycznie od podstaw. Wiążemy zatem swoje nadzieje z chłopakami 17- 18-letnimi mającymi realną szansę na rozwój i awans w sędziowskiej hierarchii. Uczynimy wszystko, żeby stworzyć im do tego najlepsze możliwe warunki.

Rafałowi Ziachowi trudno jest wydostać się z piątej ligi, Dariuszowi Feliksikowi brakło niewiele do awansu z szóstej. Poza dobrym poziomem pracy trzeba też chyba mieć układy i trochę szczęścia.
- Dużo zależy od nich samych, od ich chęci do samodoskonalenia się. Przede wszystkim trzeba mieć wiedzę. Jeżeli tego brakuje, to nie ma co liczyć na awans do wyższej ligi. Odrobina szczęścia też jest istotna. Rafał Ziach był w czwartej lidze, a pomimo to spadł z niej po jednej tylko rundzie. Darkowi Feliksikowi, w minionym sezonie, zabrakło bardzo niewiele do awansu do piątej ligi, ale on sam wie, że na finiszu w pisemnym teście popełnił kilka głupich błędów. Konkurencja wśród sędziów jest duża i każdy musi ostro zasuwać na swój osobisty sukces.

Można się jednak łatwo zniechęcić na tym najniższym poziomie. Na Mistrzostwach Świata rzadko zdarza się, aby ktoś protestował po żółtej kartce. W naszym podokręgu jest to normalne. Dochodziło w ostatnim sezonie do niesportowych sytuacji, których ofiarami byli sędziowie?
- Często zdarza się, że zachowanie piłkarzy, ale też kibiców, względem sędziów jest nieodpowiednie, a nawet skandaliczne. W kończącej się rundzie, na naszych boiskach, doszło do kilku takich zachowań. Najbardziej ekstremalne miało miejsce w Myślachowicach, gdzie zawodnik Orła Balin popchnął sędziego. W Młoszowej arbitra uderzył kibic. Piłkarskie władze, i nie tylko one, muszą robić wszystko, by eliminować takie zachowania. Sędziowie piętnują takie zachowania i zawsze starają się na nie stanowczo reagować.

Kluby wymagają od sędziów bezbłędnej pracy. Same jednak nie wypełniają podstawowych obowiązków. Jakie uchybienia są najczęstsze?
- Dotyczą głównie wypełniania sprawozdań. Są w nich przekręcane nazwiska, źle wpisywane dane, niezaznaczeni kapitanowie i bramkarze. My, jako sędziowie, nie jedziemy na mecz, żeby opisywać uchybienia, ale też o ile to możliwe wskazujemy na niedociągnięcia tak, aby klub mógł je skorygować na miejscu.