Za zamkniętymi drzwiami toczą się rozmowy o sprawach, które dotyczą wszystkich mieszkańców. Bez świadków, bez pytań, bez realnej kontroli. Władze Trzebini coraz częściej traktują jawność jak uprzejmy gest, a nie obowiązek. To nie jest spór o obecność dziennikarza na spotkaniu - to pytanie o to, czy lokalna demokracja wciąż działa tak, jak powinna.