To miała być kolejna intensywna, samodzielnie zaplanowana podróż. Tym razem po Bliskim Wschodzie. Zamiast pięknych fotek z Jordanii, Kataru, Omanu i Emiratów przywiózł wspomnienia o alarmach rakietowych, nocach bez snu, tygodniu spędzonym w hotelu pod ostrzałem i ewakuacji przez pustynię do Arabii Saudyjskiej. Jakub Jurek z Katowic, rodowity Trzebinianin, inżynier i menedżer, który odwiedził już 50 krajów, w kilka godzin stał się nie tylko uwięzionym turystą, ale też amatorskim korespondentem wojennym dla TVP. O bezradności, złości, przypadkowej medialnej przygodzie i o tym, dlaczego nadal nie zamieniłby swoich podróży na „all inclusive”, opowiada w rozmowie z Grażyną Kaim.