Ojciec Pacyfik Czachor, bernardyński misjonarz w afrykańskiej Demokratycznej Republice Konga, odwiedził klasztor w Alwerni. Mówi, że na Czarnym Lądzie roi się od złych duchów. Wystarczy, że dotkną człowieka i zaczyna się koszmar. Opowiedział o swoim spotkaniu z Szatanem.
Ojciec Pacyfik Czachor, bernardyński misjonarz w afrykańskiej Demokratycznej Republice Konga, odwiedził klasztor w Alwerni. Mówi, że na Czarnym Lądzie roi się od złych duchów. Wystarczy, że dotkną człowieka i zaczyna się koszmar. Opowiedział o swoim spotkaniu z Szatanem.
Łukasz Dulowski: Reporter Ryszard Kapuściński pisał, że na kontynencie afrykańskim zawsze toczy się gdzieś walka.
O. Pacyfik Czachor: - Ostatnio ustały wojny. Zrobiło się trochę spokojniej. Za to wciąż widać okropną nędzę. Ludzie głodują, szczególnie w miastach. Często jedzą raz na dzień albo i nie, jeśli nie zdobędą paru groszy.
Jak zarabiają?
- Sprzedają złowione ryby, a także własnej roboty odzież, mydło, świeczki, zabawki.
Tam, gdzie panuje bieda, pojawiają się zwykle kombinatorzy potrafiący wyjść na swoje.
- Bogatych jest mało. Jeżeli już to dorabiają się na transporcie rzecznym i drogowym.
Czym, oprócz posługi duszpasterskiej, zajmuje się ojciec w Kongo?
- Wznoszę obiekty sakralne poza kościołem. Wybudowałem ośrodek kultu maryjnego, postawiłem potężne krzyże na ziemi afrykańskiej. Jeden wysoki na dwanaście metrów. Wytyczyłem kalwarię w pobliskich górach.
Tworzy ojciec chrześcijańskie enklawy na kontynencie słynącym z czarów.
- Może nie enklawy, bo w mieście Bukama, gdzie jest siedziba misji, jedna trzecia z około 40 tysięcy mieszkańców to katolicy. Problem polega jednak na tym, że tamtejsi chrześcijanie, wychowani na zwyczajach pogańskich, wierzą w duchy przodków, w ich działanie. Pomimo że są ochrzczeni, w jakimś momencie zaczynają się zbliżać do czarodziejów.
Popełniają więc grzech.
- W sensie teologicznym sprzeniewierzają się religii katolickiej.
O jakiej skali mówimy?
- O dużej i bardzo niebezpiecznej. Czarodzieje produkują różnego rodzaju fetysze, kryjące siłę złych duchów. Przykładowo buteleczki wypełnione wodą, jakimiś robakami, kamyczkami i włosami. Zwłaszcza włosy białych ludzi są niezwykle cenne. Potęgują moc fetyszu, dlatego po obcięciu trzeba je zaraz spalić. Szamańskie amulety mają często za zadanie jednemu człowiekowi odebrać, a drugiemu przynieść szczęście. Chodzi o wymiar materialny, bo w pogańskiej Afryce nie wierzy się w życie po śmierci.
Czy zdarza się, że chrześcijanin przystępuje do komunii świętej z pogańskim zawiniątkiem ukrytym na szyi lub w ubraniu?
- O tak! Wtedy jego duchowość pęka na pół. Wiara w Boga i Szatana - tego nie da się pogodzić. Taka osoba zaczyna nagle zapadać w chorobę. W grę wchodzą: zakażenie, gruźlica, ogromny ból głowy, schodząca skóra.
Skąd wiadomo, że przyczyną tych schorzeń są właśnie czary?
- Bo nie pomagają żadne leki stosowane w podobnych sytuacjach. Doktorzy w szpitalach bezradnie rozkładają ręce. Odsyłają takich pacjentów do misjonarzy. Codziennie przychodzą do mnie dwie, trzy osoby proszące o ratunek.
I co ksiądz robi?
- To nie są ludzie wykazujący symptomy opętania, czyli miotający się po ziemi, toczący pianę z ust. Często wystarcza odmawianie różańca, codzienne picie wody święconej i kropienie nią mieszkania. Miałem jednak człowieka, nad którym musiałem pracować trzy lata, żeby uwolnić go od złych duchów.
Czy ojciec naprawdę wierzy w te czarodziejskie moce?
- Nie trzeba wierzyć. To się po prostu dzieje. Przybierają postać czarnych ludzi. Wystarczy, że dotkną i pojawia się choroba.
Ksiądz mówi tak, jakby spotkał się z afrykańskim duchem.
- Bo spotkałem się.
Nie do uwierzenia!
- To wydarzyło się jakiś czas temu. Nie w Bukamie, lecz na innej misji w Kongo. Wieczorem zgasiłem światło, zamknąłem bramę i spuściłem psy. Położyłem się spać. Późną nocą poczułem, że ktoś leży obok i plecami spycha mnie z łóżka. Przestraszony pomyślałem: kto to może być, przecież byłem sam na misji. W końcu obróciłem się. Na ścianie zobaczyłem postać Szatana z twarzą człowieka, ale okropnie wykrzywioną. Wyciągał szpony. Mówił w zrozumiałym dla mnie języku: "Jesteś w moich rękach". Zdenerwowałem się. Jak to? Ja, misjonarz, znalazłem się pod władzą demona. Krzyknąłem: "Idź precz w ogień wieczny!" Gdy nakreśliłem w powietrzu krzyż, zjawa zniknęła. Byłem strasznie zmęczony.
To mógł być sen.
- Nie w Afryce, gdzie duchy są na każdym kroku.
O Republice Konga
Kraj nazywany dawniej Kongiem Belgijskim, a potem Zairem. Jedno z największych państw w Afryce, położone w jej środkowej części w dorzeczu Konga. Długość z południa na północ i z wschodu na zachód wynosi ponad 2 tys. km. Graniczy z Angolą, Burundi, Republiką Konga, Republiką Środkowoafrykańską, Rwandą, Sudanem, Tanzanią, Ugandą i Zambią. Podzielony na prowincje. Kinszasa to stolica Demokratycznej Republiki Konga i jednocześnie największe miasto w Afryce. Gospodarka oparta na rolnictwie i górnictwie. Pierwsze miejsce na świecie pod względem wydobycia kobaltu, stosowanego jako dodatek do stopów magnetycznych. Demokratyczna Republika Konga słynie z produkcji bawełny, kawy, kakao oraz herbaty. Najwięcej jest tam protestantów i katolików. Język urzędowy to francuski.
Przełom nr 33 (952) 18.08.2010

20.04.2026
OSŁONY okienne na wymiar, Tel. 731-496-146.

18.04.2026
OFERUJĘ budowę indywidualnie dostosowanych domków ...

25.03.2026
MALOWANIE, gładź bezpyłowa, regipsy, panele podłog...
“Przełom” to moje ukochane dziecko
odloty molendowej..... nie dość, że komentujesz sama swoje artykuły to jeszcze przeprowadzasz wywiady sama ze sobą, przecież remsak nie jest w stanie zadać samodzielnie żadnego pytania. 🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣
bążur
10:35, 2026-05-21
Nocne oczekiwanie na diagnostykę
umieralnią w chrzanowie siedlisku komuchów i POwskich *%#)!& kieruje funkcjonariusz Baranowski oraz Gęba sędzia piłkarski. obaj reprezentują nurt głębokiego zidiocenia PO
bążur
10:31, 2026-05-21
Mieszkańcy dostali ostrzeżenie. Chodzi o próby włamań d
Ciekawe jakby się tak ktoś włamał i zastał osobę w środku. Przecież można zawału dostać na widok włamywacza. Co z tego, że ktoś zachowa ostrożność będąc w zamkniętym mieszkaniu jak nic nie zrobi gdy się ktoś włamie. Może wyjściem byłaby kamerka nad drzwiami. Mogłaby odstraszyć delikwenta, a poza tym w razie czego nagrać. Chyba innej opcji by się zabezpieczyć nie ma.
Janka
10:22, 2026-05-21
Komu burmistrz Alwerni umorzyła podatek za ubiegły rok
rolnikom to nigdy nie dogodzi a to za cieplo i susza a to za zimno i omrozi a to za mokro i zgnije i tylko doplaty odszkodowania i umazania podatku
@hotin
09:59, 2026-05-21
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz