Bliscy i pacjenci zapamiętali go jako wspaniałego człowieka i oddanego lekarza. Był też nonkonformistą. W 1956 roku jeszcze jako student medycyny naraził się partii wystąpieniami w obronie swobód i wolności, przez co był potem inwigilowany. O jego bezinteresowności świadczą wyjazdy, podczas których jako chirurg pomagał potrzebującym w zapalnych punktach świata (m.in. w Iranie).
lek. med. Maciej Dąbrowski (1936-2007)
Bliscy i pacjenci zapamiętali go jako wspaniałego człowieka i oddanego lekarza. Był też nonkonformistą. W 1956 roku jeszcze jako student medycyny naraził się partii wystąpieniami w obronie swobód i wolności, przez co był potem inwigilowany. O jego bezinteresowności świadczą wyjazdy, podczas których jako chirurg pomagał potrzebującym w zapalnych punktach świata (m.in. w Iranie).
Przyszedł na świat w Chrzanowie 14 maja 1936 roku. Maturę zdał w Mysłowicach. Zawsze marzył o zawodzie lekarza. Dlatego przystąpił do egzaminu na Akademii Medycznej w Krakowie.
- Egzamin zdał dobrze, ale nie dostał się na wymarzoną uczelnię od razu. Uważano go za "element niepewny politycznie". Dlatego przez rok pracował jako salowy w szpitalu w Mysłowicach. Po tym czasie powiedziano mu wprost: możemy panu wystawić dwie opinie o przebiegu pracy. Bardzo dobrą lub złą. Ale warunkiem otrzymania pozytywnej opinii jest wstąpienie do PZPR-u. Maciek bardzo chciał zostać lekarzem. Ponieważ nie było innego wyjścia, został członkiem partii - opowiada dr Jan Ciećkiewicz, przyjaciel i kolega ze studiów.
Październikowy rewolucjonista
Maciej Dąbrowski zaangażował się w 1956 roku w działalność polityczną. Był wtedy studentem drugiego roku. Współorganizował wiece studentów, jakie odbyły się w Rotundzie oraz Akademii Medycznej. Był członkiem delegacji krakowskiej AM na ogólnopolski zjazd aktywu studenckiego w Warszawie. Wygłosił na nim płomienne przemówienie. Delegację przyjął potem przewodniczący Rady Państwa Aleksander Zawadzki. Student medycyny rodem z Chrzanowa aktywnie działał także w Studenckim Komitecie Rewolucyjnym w Krakowie oraz Rewolucyjnym Akademickim Związku przy AM, który współorganizował. Władzy podpadł za próbę uchwalenia rezolucji solidaryzującej się z rewolucją na Węgrzech oraz postulat rozwiązania ZMP.
- Te działania doprowadziły do tego, że Maćka wyrzucono z partii. W tamtym czasie w PZPR-ze były duże czystki. Między innymi wyrzucono wtedy wielu aferzystów i malwersantów. Maciek nie chciał być w takim towarzystwie. Dlatego wymógł, by jako oficjalną przyczynę wyrzucenia z partii, co odbyło się w obecności pełnego składu krakowskiego komitetu wojewódzkiego PZPR, podano "odchylenie prawicowe" - informuje dr Jan Ciećkiewicz.
Ta działalność z 1956 roku jeszcze przez wiele lat rzutowała na losy Macieja Dąbrowskiego. Inwigilowała go Służba Bezpieczeństwa. Grożono mu relegowaniem z uczelni. By mógł kontynuować studia, został zmuszony do oficjalnego wycofania się z działań politycznych. Potem nie mógł przez to otrzymać etatu na uczelni. A zaraz po zakończeniu studiów wzięto go do wojska, wcielając do brygady desantowo-szturmowej. Dosłużył się stopnia kapitana. Był potem lekarzem mającym na koncie najwięcej oddanych skoków spadochronowych. Został w Krakowie. Mieszkał przez wiele lat w Bieżanowie. Jego żona była lekarzem radiologiem. Po wyjściu z wojska pracował w lecznictwie zakładowym Huty im. Lenina. Po zrobieniu specjalizacji z chirurgii podjął pracę w szpitalu w Bochni, gdzie był zastępcą ordynatora.
Pomagał potrzebującym w Libii i Iranie
Wyjeżdżał do pracy w Libii. W miejscowości El Marj pracował w szpitalu jako chirurg. Jak wspomina jego inny przyjaciel lek. med. Jerzy Michalewski, miejscowi niezwykle cenili jego fachowość i życzliwość. Na poparcie tej tezy przypomina zdarzenie, jak przedstawiciele tamtejszej ludności, na wieść o chorobie lekarza z Polski, zebrali się w meczecie, by odprawić specjalne modły w jego intencji. A działo się to 30 lat po jego wyjeździe z Libii.
Doktor Dąbrowski wstąpił też do organizacji "Lekarze nadziei", niosącej pomoc zagrożonej ludności w wielu zapalnych punktach świata. Między innymi pomagał Kurdom uciekającym z Iraku do Iranu. Przyjmował ich na granicy z Iranem i sprowadzał do obozu, sprawując potem nad nimi opiekę medyczną. Przed powrotem do kraju przeżył mało ciekawą przygodę. Chciał uwiecznić swoich podopiecznych na zdjęciach. Wtedy został przyłapany i z zarzutem szpiegostwa spędził pewien czas w irańskim więzieniu. Odesłano go jednak do Paryża, a potem do kraju.
Oprócz zaangażowania w pracę zawodową miał też inne rozległe zainteresowania. Bardzo lubił góry, świetnie jeździł na nartach. Był członkiem TOPR-u. Zmarł 26 września 2007 roku. Spoczywa na krakowskim cmentarzu rakowickim.
"Wielką stratą jest dla nas Twoje szybkie odejście. Przykro też, że pracownik Instytutu Pamięci Narodowej, zbierający informacje o losach członków Studenckiego Komitetu Rewolucyjnego, nie zdążył się z Tobą spotkać. Pamięć o Tobie, mimo upływu 50 lat naszej znajomości i tych ostatnich miesięcy, jakie minęły od Twojej śmierci, jest wyjątkowo trwała. Niech to będzie dowodem na potwierdzenie faktu, jakim wspaniałym byłeś człowiekiem" - tak zakończył wspomnienie o zmarłym lek. med. Jerzy Michalewski.
Marek Oratowski
Przełom nr 34 (953) 25.08.2010

20.04.2026
OSŁONY okienne na wymiar, Tel. 731-496-146.

18.04.2026
OFERUJĘ budowę indywidualnie dostosowanych domków ...

25.03.2026
MALOWANIE, gładź bezpyłowa, regipsy, panele podłog...
“Przełom” to moje ukochane dziecko
odloty molendowej..... nie dość, że komentujesz sama swoje artykuły to jeszcze przeprowadzasz wywiady sama ze sobą, przecież remsak nie jest w stanie zadać samodzielnie żadnego pytania. 🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣
bążur
10:35, 2026-05-21
Nocne oczekiwanie na diagnostykę
umieralnią w chrzanowie siedlisku komuchów i POwskich *%#)!& kieruje funkcjonariusz Baranowski oraz Gęba sędzia piłkarski. obaj reprezentują nurt głębokiego zidiocenia PO
bążur
10:31, 2026-05-21
Mieszkańcy dostali ostrzeżenie. Chodzi o próby włamań d
Ciekawe jakby się tak ktoś włamał i zastał osobę w środku. Przecież można zawału dostać na widok włamywacza. Co z tego, że ktoś zachowa ostrożność będąc w zamkniętym mieszkaniu jak nic nie zrobi gdy się ktoś włamie. Może wyjściem byłaby kamerka nad drzwiami. Mogłaby odstraszyć delikwenta, a poza tym w razie czego nagrać. Chyba innej opcji by się zabezpieczyć nie ma.
Janka
10:22, 2026-05-21
Komu burmistrz Alwerni umorzyła podatek za ubiegły rok
rolnikom to nigdy nie dogodzi a to za cieplo i susza a to za zimno i omrozi a to za mokro i zgnije i tylko doplaty odszkodowania i umazania podatku
@hotin
09:59, 2026-05-21
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz