RZECZNIK KONSUMENTÓW RADZI. Jeśli kupiliśmy używany samochód, w którym szybko ujawniły się usterki, nie stoimy na straconej pozycji. Choć w sytuacji, gdy sprzedawca nie uznaje naszych roszczeń, sprawa niekiedy znajduje swój finał dopiero w sądzie.
RZECZNIK KONSUMENTÓW RADZI
Jeśli kupiliśmy używany samochód, w którym szybko ujawniły się usterki, nie stoimy na straconej pozycji. Choć
w sytuacji, gdy sprzedawca nie uznaje naszych roszczeń, sprawa niekiedy znajduje swój finał dopiero w sądzie.
Mieszkańca powiatu chrzanowskiego zainteresował dwunastoletni samochód. Ofertę znalazł na portalu internetowym. Miał być w bardzo dobrym stanie technicznym, od pierwszego właściciela.
- Na miejscu na pierwszy rzut oka samochód rzeczywiście nieźle wyglądał. Kupujący poprosił jeszcze, by mógł skorzystać z jakiegoś warsztatu samochodowego w celu dokładniejszego przyjrzenia się pojazdowi. Sprzedający odmówił twierdząc, że nie ma takiej potrzeby. A on gwarantuje, że wszystko jest w porządku - opowiada powiatowy rzecznik konsumentów Bernadetta Dereszowska.
Kupujący zawierzył tym słowom. Jednak już podczas powrotu nowym nabytkiem do domu zauważył problemy. Wyciekał olej, a skrzynia biegów nie pracowała, jak należy. Dlatego zaniepokojony zgłosił się do warsztatu samochodowego w pobliżu miejsca zamieszkania. Tam okazało się, że pojazd jest po wypadku, o czym wcześniej nikt go nie informował. Wyszło też na jaw, że nowy nabytek został złożony z dwóch pojazdów. Na dodatek szwankował silnik i nie działały elektryczne lusterka. Do bardzo dobrego stanu, o jakim zapewniał sprzedający, było daleko. Pierwsze kroki kupujący skierował do rzecznika konsumentów.
- Sprzedający to przedsiębiorca, więc zastosowanie miały przepisy o sprzedaży konsumenckiej. Nie było możliwości, by od razu odstąpić od umowy. Samochód był używany, dlatego w grę nie wchodziła także jego wymiana na nowy. Powołaliśmy się na brak możliwości naprawy pojazdu, która doprowadziłaby samochód do stanu zgodnego z umową. Naprawa najprawdopodobniej przewyższyłaby koszty zakupu, czyli piętnaście tysięcy złotych - opowiada rzecznik Dereszowska.
Doradziła klientowi, by skorzystał z rzeczoznawcy samochodowego. Biegły potwierdził, że pojazd jest składakiem. Sprzedający jednak się z tym nie zgodził. Dalej twierdził, iż samochód jest w idealnym stanie. Nie chciał zwrócić pieniędzy. W tej sytuacji jedyną możliwością było skierowanie sprawy do sądu. Tak też się stało. Sąd, posiłkując się opinią rzeczoznawcy, przyznał rację nabywcy feralnego pojazdu i wydał nakaz zapłaty.
- Sprzedawca wniósł sprzeciw. To oznaczało, że trzeba byłoby przeprowadzić zwykłe postępowanie dowodowe. Tym bardziej kłopotliwe, że postępowanie toczyłoby się przed sądem oddalonym o około 200 km od miejsca zamieszkania kupującego. Jednak w międzyczasie sprzedawca chyba rozważył całą sprawę, bo zadzwonił do nabywcy z propozycją ugody, do której ostatecznie doszło - dodaje Bernadetta Dereszowska.
Radzi, by nie polegać jedynie na słowie sprzedającego, że pojazd jest w dobrym stanie. Jeśli sprzedający odradza sprawdzenie samochodu na miejscu, w warsztacie samochodowym, to najlepiej zrezygnować z zakupu. Przy takiej okazji najlepiej mieć ze sobą znajomego mechanika samochodowego. Dobrze, gdy to fachowiec z uprawnieniami. Wtedy jego słowa w razie ewentualnego sporu na linii sprzedawca - nabywca będą mieć odpowiednią wagę.
(RAT)
Przełom nr 3 (1024) 18.1.2012

20.04.2026
OSŁONY okienne na wymiar, Tel. 731-496-146.

18.04.2026
OFERUJĘ budowę indywidualnie dostosowanych domków ...

25.03.2026
MALOWANIE, gładź bezpyłowa, regipsy, panele podłog...
“Przełom” to moje ukochane dziecko
odloty molendowej..... nie dość, że komentujesz sama swoje artykuły to jeszcze przeprowadzasz wywiady sama ze sobą, przecież remsak nie jest w stanie zadać samodzielnie żadnego pytania. 🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣
bążur
10:35, 2026-05-21
Nocne oczekiwanie na diagnostykę
umieralnią w chrzanowie siedlisku komuchów i POwskich *%#)!& kieruje funkcjonariusz Baranowski oraz Gęba sędzia piłkarski. obaj reprezentują nurt głębokiego zidiocenia PO
bążur
10:31, 2026-05-21
Mieszkańcy dostali ostrzeżenie. Chodzi o próby włamań d
Ciekawe jakby się tak ktoś włamał i zastał osobę w środku. Przecież można zawału dostać na widok włamywacza. Co z tego, że ktoś zachowa ostrożność będąc w zamkniętym mieszkaniu jak nic nie zrobi gdy się ktoś włamie. Może wyjściem byłaby kamerka nad drzwiami. Mogłaby odstraszyć delikwenta, a poza tym w razie czego nagrać. Chyba innej opcji by się zabezpieczyć nie ma.
Janka
10:22, 2026-05-21
Komu burmistrz Alwerni umorzyła podatek za ubiegły rok
rolnikom to nigdy nie dogodzi a to za cieplo i susza a to za zimno i omrozi a to za mokro i zgnije i tylko doplaty odszkodowania i umazania podatku
@hotin
09:59, 2026-05-21
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz