Kiedyś podłaźniczka, dopiero później choinka - przelom.pl

Porady

Zamknij

Kiedyś podłaźniczka, dopiero później choinka

red 14:01, 04.01.2013
Skomentuj Kiedyś podłaźniczka, dopiero później choinka Maciej Malinowski

Maciej Malinowski jest mistrzem ortografii polskiej (katowickie „Dyktando”), autorem książek „(...) boby było lepiej”, „Obcy język polski” i „Co z tą polszczyzną”

Maciej Malinowski jest mistrzem ortografii polskiej (katowickie "Dyktando"), autorem książek "(...) boby było lepiej", "Obcy język polski" i "Co z tą polszczyzną"

Taka już nasza polska tradycja, że większość z nas nie potrafi sobie wyobrazić świąt Bożego Narodzenia bez choinki (przypominam, że człon święta powinno się pisać małą literą, gdyż chodzi o wyraz pospolity, a nazwą własną pozostaje wyłącznie Boże Narodzenie; prawie wszyscy piszą jednak Święta Bożego Narodzenie i... trzeba to tolerować).

Warto wiedzieć, że zwyczaj ustawiania w domach choinek i ich przystrajania nie jest polski, wywodzi się z Niemiec (z XVI w. z Alzacji), dotarł jednak do nas o wiele później, dopiero na przełomie XVIII i XIX w. Początkowo znano go jedynie w miastach, głównie w domachNiemców i ewangelików pochodzenia niemieckiego (czyli w zaborze pruskim).

Przed długie lata w środowisku wiejskim w okresie Godów (posługiwano się tym określeniem dlatego, że przed wiekami 25 grudnia witano Nowy Rok; wówczas to stary rok stykał się z nowym, a że dawni Słowianie na rok mówili god, więc tę chwilę zaczęto nazywać Godami) do strojenia ścian, ram świętych obrazów, drzwi wejściowych i furtek (a nawet wrót do stodół i obór) używano powszechnie gałęzi świerku, jodły lub sosny.

Nazywano je podłaźniczkami (od wyrazu podłazy, czyli `zwyczaju chodzenia po domach w Boże Narodzenie i Nowy Rok z powinszowaniem świąt; odwiedzin, które w święta sobie składano`) albo jutką, sadem rajskim, bożym drzewkiem, wiechą. Wieszano je "u pułapu w wigilię" (dawniej pisano w wigilję). Gałęzie, z czasem coraz bardziej strojne, przekształciły się w końcu w coś w rodzaju choineczki, która nad drzwiach zaczęła przeszkadzać, więc zaczęto ją wieszać u powały czubkiem (ściętym) w dół.

Piękna podłaźniczka umocowana pod sufitem miała gościa (np. kawalera przychodzącego do panny) przywitać, a wszystkich domowników chronić od nieszczęść i chorób, przynosić dobrobyt, zapewniać zgodę i miłość w rodzinie, a pannom na wydaniu szybkie i udane małżeństwo. Wizytę mężczyzny w okresie świątecznym traktowano bowiem jako przyjście w konkury, zwłaszcza jeśli usiadł pod podłaźniczką i zerwał z niej jabłko lub orzech.

Jak widać, tradycja stawiania w domu żywej, ściętej w lesie choinki nie jest tak długa (liczy sobie jedynie przeszło sto lat), najpierw w domach królowały podłaźniczki.

Ale na podłaźniczkach przystrajanie domu w okresie bożonarodzeniowym się nie kończyło. Nad stołem wigilijnym umieszczano np. tarcze uplecione ze słomy, na których wieszano ciastka domowej roboty, jabłka, orzechy, łańcuchy i inne papierowe ozdoby oraz dużą, barwną kulę sklejoną z opłatków. Był to tzw. świat, a nazwa upowszechniła się dlatego, że oczekiwano życzliwości ludzi (a więc świata) przez cały następny rok.

Niekiedy w kącie pokoju stawiano jeszcze inną bożonarodzeniową ozdobę - snop. Według dawnego zwyczaju miał on służyć jako zasłona nowonarodzonemu Jezuskowi (pisze się to wyjątkowo łącznie, gdyż w odniesieniu do Chrystusa nie można mówić o cesze doraźnej, ale o właściwości trwałej), który skryty za snopem, podglądał, czy w tym domu ludzie żyją w zgodzie.
Wspomnijmy jeszcze na koniec o pochodzeniu słowa choinka. Łatwo zauważyć, że jest to zdrobnienie wyrazu choina. Początkowo rozumianego wyłącznie jako `młody sosnowy las` lub `gałązka sosnową albo świerkową z igliwiem` bądź `wierzchołek sosny zwyczajnej`.

Ponieważ w prymarnym znaczeniu choina była `młodym lasem, inaczej zagajnikiem i wiązką gałązek z igliwiem`, zamiast choina mówiono też i pisano zdrobniale choinka. Dopiero potem zaczęto tak nazywać `każde drzewko sosnowe albo świerkowe czy jodłowe`, które stawia się w domach na Boże Narodzenie`.

Współcześnie nie powie się już raczej choina, tylko prawie zawsze choinka, i to bez względu na to, czy mamy na myśli `mały świerk, jodłę lub sosnę`, czy`potężne drzewko sięgające od stojaka aż po sufit`. Jak nietrudno się domyślić, omawiany wyraz składa się z trzech sylab, artykułuje się go jako [cho-jin-ka] lub [cho-ji-nka], czyli z dźwiękiem -ji oraz z przyciskiem na przedostatniej sylabie.
Gdyby jednak przed stuleciami upowszechniła się forma neutralna (bez przyrostka -ka), czyli choina, niewykluczone, że mówilibyśmy teraz i pisali chojna albo zdrobniale chojniaczka bądź chojniakówka.

Dlaczego? Otóż dlatego, że nasi przodkowie tak właśnie, potocznie, wymawiali słowo choina (dwusylabowo: [choj-na]), a ponadto łączyli je z wyrazem choja (pisanym przez j), który również oznaczał `młodą sosnę (krzaczastą)`. Nawiasem mówiąc, `małą choję` nazywano dawniej chójką...
Przełom nr 50 (1071) 19.12.2012

(red)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OGŁOSZENIA PROMOWANE

OSTATNIE KOMENTARZE

0%