Surowe zasady policji II RP. Tak żyli funkcjonariusze - przelom.pl

Nasza Historia

Zamknij

Zakaz klaskania i limit snu. Absurdalne przepisy dla policji

Tadeusz Jachnicki Tadeusz Jachnicki 14:00, 06.04.2026 Aktualizacja: 11:57, 06.04.2026
Skomentuj Zakaz klaskania i limit snu. Absurdalne przepisy dla policji

Jeśli komuś się wydaje, że życie przedwojennego policjanta było sielanką spędzoną na drzemkach pod gruszą, to lektura archiwalnego „Tajnego Detektywa” z sierpnia 1932 roku szybko wyprowadzi go z błędu.

Reporter gazety odwiedził komisariaty w Czernichowie i Rybnej. Na ścianie znalazł instrukcję, która dotyczyła nie tylko miejscowych stróżów prawa, ale wszystkich członków tej formacji. A co tam wyczytał?Przedwojenna instrukcja dla Policji Państwowej nie znała pojęcia prywatności, wchodząc butami w najbardziej intymne zakamarki życia. Stróż prawa musiał być wzorem higieny, ale biada temu, kto chciałby oczyścić uszy „ostremi przedmiotami” jak ołówek, zapałka czy kawałek drutu. Takie praktyki były surowo wzbronione. Paragrafy śledziły policjanta nawet przy stole. Instrukcja nakazywała bowiem jeść powoli i dokładnie żuć każdy kęs, a „brzydkie przyzwyczajenie obgryzania paznokci” piętnowano jako skazę na honorze.

Kiedy funkcjonariusz zdejmował czapkę i wracał do koszar, rygor wcale nie słabł. W pokojach kawalerskich panował ład niemal zakonny – każdy kuferek musiał stać pod sznurek, a łóżko być pościelone według geometrycznego wzoru. Nawet trzymanie „ptaków śpiewających” w celi była możliwa wyłącznie wtedy, gdy zgodę na to wyrazili absolutnie wszyscy koledzy z posterunku.

Najbardziej bolesny był jednak przepis o odpoczynku. Po nocnej służbie policjant mógł spać w dzień nie dłużej niż sześć godzin – ani minuty więcej, by nie popaść w gnuśność.

Ponadto policjant na służbie musiał być żywym posągiem. Zakazano mu palenia tytoniu na ulicy, siadania i chodzenie z kimkolwiek pod rękę czy prowadzenie prywatnych rozmów. Nawet wyjście do teatru czy kina było podszyte urzędowym chłodem; funkcjonariusz miał surowy zakaz oklaskiwania artystów oraz głośnego wyrażania jakiegokolwiek zadowolenia lub dezaprobaty. Musiał trwać w milczeniu, będąc „sługą i opiekunem”, który nawet w obliczu największego niebezpieczeństwa nie miał prawa do lękliwości, gdyż umyślne unikanie „zajść przykrych” uznawano za karygodne tchórzostwo.

Gorset zasad obejmował też plany matrymonialne. Niżsi funkcjonariusze nie mogli żenić się przed upływem dwóch lat służby bez specjalnego pozwolenia, a ich wybranki nie mogły prowadzić żadnego handlu wymagającego koncesji. 

Dziś, choć zasad dla mundurowych nie brakuje, nikt już nie mierzy policjantom czasu snu linijką ani nie zakazuje klaskania w teatrze.

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

HISTORIAHISTORIA

Przejdź do wątku

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%