Reporter gazety odwiedził komisariaty w Czernichowie i Rybnej. Na ścianie znalazł instrukcję, która dotyczyła nie tylko miejscowych stróżów prawa, ale wszystkich członków tej formacji. A co tam wyczytał?Przedwojenna instrukcja dla Policji Państwowej nie znała pojęcia prywatności, wchodząc butami w najbardziej intymne zakamarki życia. Stróż prawa musiał być wzorem higieny, ale biada temu, kto chciałby oczyścić uszy „ostremi przedmiotami” jak ołówek, zapałka czy kawałek drutu. Takie praktyki były surowo wzbronione. Paragrafy śledziły policjanta nawet przy stole. Instrukcja nakazywała bowiem jeść powoli i dokładnie żuć każdy kęs, a „brzydkie przyzwyczajenie obgryzania paznokci” piętnowano jako skazę na honorze.
Kiedy funkcjonariusz zdejmował czapkę i wracał do koszar, rygor wcale nie słabł. W pokojach kawalerskich panował ład niemal zakonny – każdy kuferek musiał stać pod sznurek, a łóżko być pościelone według geometrycznego wzoru. Nawet trzymanie „ptaków śpiewających” w celi była możliwa wyłącznie wtedy, gdy zgodę na to wyrazili absolutnie wszyscy koledzy z posterunku.
Najbardziej bolesny był jednak przepis o odpoczynku. Po nocnej służbie policjant mógł spać w dzień nie dłużej niż sześć godzin – ani minuty więcej, by nie popaść w gnuśność.
Ponadto policjant na służbie musiał być żywym posągiem. Zakazano mu palenia tytoniu na ulicy, siadania i chodzenie z kimkolwiek pod rękę czy prowadzenie prywatnych rozmów. Nawet wyjście do teatru czy kina było podszyte urzędowym chłodem; funkcjonariusz miał surowy zakaz oklaskiwania artystów oraz głośnego wyrażania jakiegokolwiek zadowolenia lub dezaprobaty. Musiał trwać w milczeniu, będąc „sługą i opiekunem”, który nawet w obliczu największego niebezpieczeństwa nie miał prawa do lękliwości, gdyż umyślne unikanie „zajść przykrych” uznawano za karygodne tchórzostwo.
Gorset zasad obejmował też plany matrymonialne. Niżsi funkcjonariusze nie mogli żenić się przed upływem dwóch lat służby bez specjalnego pozwolenia, a ich wybranki nie mogły prowadzić żadnego handlu wymagającego koncesji.
Dziś, choć zasad dla mundurowych nie brakuje, nikt już nie mierzy policjantom czasu snu linijką ani nie zakazuje klaskania w teatrze.

20.04.2026
OSŁONY okienne na wymiar, Tel. 731-496-146.

18.04.2026
OFERUJĘ budowę indywidualnie dostosowanych domków ...

25.03.2026
MALOWANIE, gładź bezpyłowa, regipsy, panele podłog...
Rodzice gości rozpętali burzę na meczu dzieci
Wstyd po prostu. Tacy ludzie dają przykład dzieci, młodzieży. Sami psują imprezę i radość z przyjścia innym. Taki typ człowieka.
Nika
19:58, 2026-05-24
Zakazy fotografowania znów budzą emocje
Pan Brzózka poszedł po bandzie.
Piotr
17:38, 2026-05-24
Zakazy fotografowania znów budzą emocje
"Łukasz Brzózka przyznaje, że wie o zmianie przepisów, ale - jak tłumaczy - tablice z zakazem fotografowania pozostawiono „prewencyjnie”." Ciekawe Panie Brzózka, czy wie Pan, że za takie "prewencyjne" pozostawienie znaku, ktoś może Pana prewencyjnie zgłosić do prokuratury i może Pan zostać prewencyjnie ukarany na tej podstawie za umyślną próbę doprowadzenia do zaniechania wykonywania legalnych czynności, a grozi Panu za to do trzech lat pozbawienia wolności. Więc zastanowił bym się dwa razy zanim palnął bym jakąś głupotę w internecie na Pana miejscu.....
Obywatelski
15:09, 2026-05-24
Rodzice gości rozpętali burzę na meczu dzieci
Czy to prawda, ze R Lewandowski byl na trybunach?
,
14:36, 2026-05-24
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz