Drobne usterki dużym problemem. Trzebińskie przedszkola bez konserwatora - przelom.pl

Region

Zamknij

Drobne usterki dużym problemem. Trzebińskie przedszkola bez konserwatora

Alicja Molenda Alicja Molenda 20:09, 19.12.2025 Aktualizacja: 20:44, 19.12.2025
2 Konserwatora w przedszkolach nie będzie

Dyrektorzy samorządowych przedszkoli sygnalizują problem z usuwaniem drobnych usterek i wykonywaniem bieżących napraw w swoich placówkach. Brakuje osób, które mogłyby się tym zająć.

Siedziby gminnych przedszkoli w większości nie są obiektami nowymi, a ich infrastruktura i wyposażenie wymagają coraz większej troski konserwatorskiej. Jak podkreślają dyrektorzy, do tej pory wiele drobnych prac udawało się wykonać dzięki pomocy rodziców oraz sponsorów. Ta forma wsparcia nadal istnieje, jednak w coraz mniejszym zakresie, podczas gdy potrzeby w starzejących się budynkach systematycznie rosną. Dodatkowym problemem jest fakt, że personel pomocniczy w przedszkolach to głównie kobiety, których podstawowym zadaniem jest wspieranie nauczycieli w opiece nad dziećmi, a nie wykonywanie prac technicznych.

Grosze na remonty

Każda placówka dysponuje rocznym funduszem remontowym, który nie przekracza 2 tys. zł. Tymczasem koszt pozornie drobnych napraw bywa wysoki – wymiana klamki może kosztować nawet kilkaset złotych. W wielu przedszkolach konieczne jest malowanie pomieszczeń, naprawy w szatniach, toaletach czy salach zajęć.

Dyrektorzy są zgodni, że rozwiązaniem problemu byłoby zatrudnienie jednego konserwatora obsługującego wszystkie przedszkola. Warto dodać, że obecnie jedynie placówka w Bolęcinie zatrudnia taką osobę na część etatu.

– Zmienia się pokoleniowa warta. Młodzi rodzice coraz rzadziej angażują się w potrzeby placówek edukacyjnych, wychodząc z założenia, że utrzymanie infrastruktury jest wyłącznym obowiązkiem gminy i po prostu im się należy. Tymczasem fundusz remontowy jest bardzo malutki i czasem pochłania go jedna awaria – zauważa radna Katarzyna Majewska.

Trzeba kolejkować

Na grudniowe posiedzenie komisji spraw społecznych zaproszona została dyrektorka TCA Jolanta Różowska. Przyznała, że nie ma twardych danych, jednak jej zdaniem zlecanie drobnych napraw wyspecjalizowanym firmom, działającym „na fakturę” i dysponującym odpowiednimi narzędziami, może być tańsze niż utrzymywanie etatu konserwatora dla wszystkich przedszkoli. Jak dodała, nie ma też pewności, czy takiemu pracownikowi można byłoby zapewnić ciągłość pracy w pełnym wymiarze. W praktyce oznacza to, że konserwatora nie będzie, choć przykład przedszkola w Bolęcinie pokazuje, że taka osoba pracująca na część etatu tylko w jednej placówce ma co robić. 

– Budżet remontowy zawsze będzie za mały. Ja bym kolejkowała te rzeczy do zrobienia. Poza tym, w sytuacjach podbramkowych jesteśmy my, TCA – stwierdziła.

Problem powraca co roku. Tymczasem dyrektorzy przedszkoli, przy ograniczonych środkach i braku zaplecza technicznego, zmuszeni są do prawdziwych logistycznych i organizacyjnych cudów, by zapewnić dzieciom bezpieczne i sprawne warunki pobytu.

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (2)

WYRÓŻNIONE KOMENTARZE

Pozostałe komentarze

KeraKera

1 7

Okoczuk nie ma już dziecka w przedszkolu. Ma Trzebinia pecha do włodarzy miasta.

08:56, 20.12.2025
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%