Dyrektorzy samorządowych przedszkoli sygnalizują problem z usuwaniem drobnych usterek i wykonywaniem bieżących napraw w swoich placówkach. Brakuje osób, które mogłyby się tym zająć.
Siedziby gminnych przedszkoli w większości nie są obiektami nowymi, a ich infrastruktura i wyposażenie wymagają coraz większej troski konserwatorskiej. Jak podkreślają dyrektorzy, do tej pory wiele drobnych prac udawało się wykonać dzięki pomocy rodziców oraz sponsorów. Ta forma wsparcia nadal istnieje, jednak w coraz mniejszym zakresie, podczas gdy potrzeby w starzejących się budynkach systematycznie rosną. Dodatkowym problemem jest fakt, że personel pomocniczy w przedszkolach to głównie kobiety, których podstawowym zadaniem jest wspieranie nauczycieli w opiece nad dziećmi, a nie wykonywanie prac technicznych.
Grosze na remonty
Każda placówka dysponuje rocznym funduszem remontowym, który nie przekracza 2 tys. zł. Tymczasem koszt pozornie drobnych napraw bywa wysoki – wymiana klamki może kosztować nawet kilkaset złotych. W wielu przedszkolach konieczne jest malowanie pomieszczeń, naprawy w szatniach, toaletach czy salach zajęć.
Dyrektorzy są zgodni, że rozwiązaniem problemu byłoby zatrudnienie jednego konserwatora obsługującego wszystkie przedszkola. Warto dodać, że obecnie jedynie placówka w Bolęcinie zatrudnia taką osobę na część etatu.
– Zmienia się pokoleniowa warta. Młodzi rodzice coraz rzadziej angażują się w potrzeby placówek edukacyjnych, wychodząc z założenia, że utrzymanie infrastruktury jest wyłącznym obowiązkiem gminy i po prostu im się należy. Tymczasem fundusz remontowy jest bardzo malutki i czasem pochłania go jedna awaria – zauważa radna Katarzyna Majewska.
Trzeba kolejkować
Na grudniowe posiedzenie komisji spraw społecznych zaproszona została dyrektorka TCA Jolanta Różowska. Przyznała, że nie ma twardych danych, jednak jej zdaniem zlecanie drobnych napraw wyspecjalizowanym firmom, działającym „na fakturę” i dysponującym odpowiednimi narzędziami, może być tańsze niż utrzymywanie etatu konserwatora dla wszystkich przedszkoli. Jak dodała, nie ma też pewności, czy takiemu pracownikowi można byłoby zapewnić ciągłość pracy w pełnym wymiarze. W praktyce oznacza to, że konserwatora nie będzie, choć przykład przedszkola w Bolęcinie pokazuje, że taka osoba pracująca na część etatu tylko w jednej placówce ma co robić.
– Budżet remontowy zawsze będzie za mały. Ja bym kolejkowała te rzeczy do zrobienia. Poza tym, w sytuacjach podbramkowych jesteśmy my, TCA – stwierdziła.
Problem powraca co roku. Tymczasem dyrektorzy przedszkoli, przy ograniczonych środkach i braku zaplecza technicznego, zmuszeni są do prawdziwych logistycznych i organizacyjnych cudów, by zapewnić dzieciom bezpieczne i sprawne warunki pobytu.

20.04.2026
OSŁONY okienne na wymiar, Tel. 731-496-146.

18.04.2026
OFERUJĘ budowę indywidualnie dostosowanych domków ...

25.03.2026
MALOWANIE, gładź bezpyłowa, regipsy, panele podłog...
Przed nami weekend pełen futbolu
Mecz w Krzeszowicach w sobotę o 15:45
marcinellino
22:20, 2026-05-21
2080 mieszkańców zawalczyło o wakacje marzeń
A gdzie były informacje o tej loterii 🤔
Barbara
21:31, 2026-05-21
Najpierw urzędnicy, potem PSZOK
trzeba szybko otworzyć bo butelkomaty to nie wypał, a tak to podstawią hasioka i gitara
kiki
21:19, 2026-05-21
2080 mieszkańców zawalczyło o wakacje marzeń
W Libiążu nie było loterii. Cała pula poszła do biznesmena, który wygrał nową drogę do jego biznesu. Finito.
Rybka_z_Helu
19:59, 2026-05-21
WYRÓŻNIONE KOMENTARZE
9 0
napewno firma weznie mniej za awarie w teorii a w praktyce sam przyjazd kosztuje
Pozostałe komentarze
1 7
Okoczuk nie ma już dziecka w przedszkolu. Ma Trzebinia pecha do włodarzy miasta.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz