Od 25 lat Sztywny Pal Azji występuje na scenie. Kiedyś plasował się w ścisłej czołówce polskiej muzyki rockowej. W jakim miejscu znajduje się dzisiaj? Czy miałby jakieś szanse, gdyby wystąpił w telewizyjnym show? Z Jarosławem Kisińskim, liderem grupy, rozmawia Łukasz Dulowski.
Od 25 lat Sztywny Pal Azji występuje na scenie. Kiedyś plasował się w ścisłej czołówce polskiej muzyki rockowej. W jakim miejscu znajduje się dzisiaj? Czy miałby jakieś szanse, gdyby wystąpił w telewizyjnym show? Z Jarosławem Kisińskim, liderem grupy, rozmawia Łukasz Dulowski.
Łukasz Dulowski: Najnowsza, jak na razie, płyta Sztywnego Pala Azji "Miłość jak dynamit" to ciekawa fabularna opowieść o wybuchowym uczuciu, ale bez muzycznych hitów. Ostatni przebój zespołu, czyli "Kolor czerwony", pojawił się w 1993 r. Czy w twoim przypadku lata po przemianie ustrojowej nie sprzyjają pisaniu takich utworów, jak "Wieża radości..." czy "Nie zmienię świata"?
Jarosław Kisiński: - Ostatni przebój, będący na liście radiowej Trójki, to utwór "Przepraszam" z płyty "Szpal" z 2001 roku. Zresztą, do tej pory gramy ten numer na koncertach, ale w nieco innej wersji.
Mówiąc o "Kolorze czerwonym" sprzed 18 lat, miałem na myśli piosenkę, znaną chyba w całej Polsce.
- Tak, tylko że płyta "Dewiacje na wakacje" nie była w ogóle lansowana. Nie wiem, dlaczego "Kolor czerwony" stał się przebojem.
To po prostu dobry, melodyjny utwór.
- OK. Cieszę się, że tak uważasz. Nigdy nie chciałem jednak pisać przebojów, lecz piosenki. Jeśli jakiś numer stał się hitem, to super, znakomicie. Nie miałem żadnego przeczucia, że przykładowo "Wieża" czy "Kolor" będą przebojami. Typowałem zupełnie inne piosenki.
Dlaczego dzisiaj nie powstają takie kultowe utwory, jak "Nie płacz Ewka" Perfectu czy wspomniana już "Wieża" Sztywnego Pala Azji?
- Dlaczego...? Wtedy były inne czasy. Trochę inaczej pisało się piosenki. Zawsze należało coś przemycić, więc artysta bardziej się starał. To niewątpliwie był jakiś czynnik, że powstały tak wielkie numery, jak "Dorosłe dzieci" czy właśnie "Nie płacz Ewka". Większy wysiłek dawał w efekcie fajniejsze, piękniejsze teksty. Świat był wolniejszy w takim znaczeniu, że więcej się czytało, więcej oglądało filmów. Teraz jest papka. Obowiązuje wzór, według którego pisze się piosenki: zwrotka, refren, bridge, zwrotka, dwa refreny i koniec. Do radia nie może być solówki, bo solówka przeszkadza. Ja tego nie rozumiem.
Zastanawiam się, czy gdybyś dzisiaj skomponował "Wieżę radości, wieżę samotności", to czy osiągnęłaby podobny status popularności.
- Wiesz, że nie wiem... Ale mam nadzieję, że tak. To melodyjna piosenka z dobrym tekstem. Obecnie należałoby ją nagrać tylko w innej aranżacji.
Trudno rozmawia się o muzyce, gdy nie można jej usłyszeć. Spróbujmy zatem porównać, do której wcześniejszej płyty będzie najbardziej zbliżony nowy album Sztywnego Pala Azji?
- Na pewno wrócimy do gitary akustycznej, do fortepianu. Najnowsza płyta będzie podobna do pierwszej, czyli "Europy i Azji". Chodzi o instrumenty, styl komponowania.
Pomówmy o tekstach na najnowszej płycie. O czym będą opowiadać?
- Mam tyle lat, ile mam. Trochę przeżyłem, więc na płycie pojawią się przemyślenia dotyczące miłości, samotności; że jest już bliżej niż dalej. Ale przykładowo jest również piosenka "Lolita".
Kto zagra na nowym longplayu?
- Wszystkie kompozycje powstawały w taki sposób, że przyjeżdżałem do Wojciecha Wołyniaka, nowego członka zespołu, i nagrywaliśmy pomysły na komputer. Później dodawaliśmy różne instrumenty. Mamy także nowego basistę Krystiana Różyckiego, pseudonim "Carlos". To bardzo fajni, świeżo myślący ludzie. Na pewno wzbogacą przygotowywaną właśnie płytę. Poza tym ja na gitarze, Zbyszek Ciaputa na bębnach i Bartosz Szymoniak na wokalu. Płyta ukaże się najprawdopodobniej pod koniec tego roku.
Ćwierć wieku na scenie z zespołem Sztywny Pal Azji. Czy czasami myślisz sobie: pogram jeszcze dziesięć lat i przejdę na emeryturę?
- Nieraz tak sobie myślę, ale z drugiej strony bycie artystą wyklucza stawianie sprawy w taki sposób, jak powiedziałeś. Będę tworzył i występował, dopóki będę miał coś ważnego do powiedzenia i nie będę śmieszny.
Czy jest takie wydarzenie w historii Sztywnego Pala Azji, które chciałbyś, żeby się powtórzyło? Nie chodzi o jego wierną kopię, ale o wagę, emocje.
- To się właśnie dzieje. Wcześniej ja, Leszek Nowak, Zbyszek Ciaputa, Paweł Nazimek, nieżyjący Janusz Deda, fajnie się rozumieliśmy i robiliśmy fajną muzykę. Nie miałem tego przez całe lata dziewięćdziesiąte. Obecnie czuję z powrotem tę energię, której nie czułem przez dwadzieścia lat. Graliśmy koncerty, wydawaliśmy płyty, ale nie było tego fermentu twórczego, który pojawił się na samym początku, potem zniknął, a teraz wrócił.
Kiedyś Sztywny Pal Azji plasował się w ścisłej czołówce polskiej muzyki rockowej. W jakim miejscu znajduje się dzisiaj?
- Gdy trzy lata temu, po płycie "Miłość jak dynamit", pojechaliśmy w trasę koncertową, to było w klubach bardzo mało osób. Ludzie po prostu zapomnieli o zespole. Niestety.
Dlaczego?
- Takie czasy. Nie wydajesz płyt, nie ma cię w radiu, więc znikasz z rynku. W tym roku natomiast zagraliśmy około trzydziestu koncertów i przyszły tłumy. Jaki wniosek? Dzięki solidnej pracy, dzięki internetowi, pojawiła się tendencja wzrostowa. Myślę, że za rok będziemy fajną grupą alternatywną.
Niedawno usłyszałem opinię Zbigniewa Hołdysa, że w telewizyjnym show tacy wokaliści, jak Muniek Staszczyk czy Kazik Staszewski odpadliby w przedbiegach. Czy myślisz, że Sztywny Pal Azji miałby jakieś szanse?
- Byłoby kiepsko, bo teraz liczy się co innego. Jest dużo świetnych rzemieślników. Super śpiewają i grają. Mają piękne błyszczące instrumenty, ale brakuje im duszy. Gdy zaczynaliśmy ze Sztywnym, powiedziałem chłopakom: jeśli będą dobre kompozycje, to nie ważne, na czym je zagramy. Jury jakiegoś telewizyjnego show może by nas doceniło za coś innego, ale my super umiejętności nie mamy.
PRZEŁOM nr 23 (993) 8 VI 2011

20.04.2026
OSŁONY okienne na wymiar, Tel. 731-496-146.

18.04.2026
OFERUJĘ budowę indywidualnie dostosowanych domków ...

25.03.2026
MALOWANIE, gładź bezpyłowa, regipsy, panele podłog...
Spór o mieszkania SIM w Chrzanowie
Przecież burmistrz, to pachołek Tuska. Nie liczcie na to , że Wam pomoże. Trzeba zrobić referendum, tak jak w Krakowie i wybrać innego burmistrza. Wtedy może będzie lepiej.
Gieks
13:30, 2026-05-21
Spór o mieszkania SIM w Chrzanowie
A co na to nasz Robert - może redakcja go dopytać, bo po budowie latał i wywiadów udzielał .......
:)
13:18, 2026-05-21
“Przełom” to moje ukochane dziecko
odloty molendowej..... nie dość, że komentujesz sama swoje artykuły to jeszcze przeprowadzasz wywiady sama ze sobą, przecież remsak nie jest w stanie zadać samodzielnie żadnego pytania. 🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣
bążur
10:35, 2026-05-21
Nocne oczekiwanie na diagnostykę
umieralnią w chrzanowie siedlisku komuchów i POwskich *%#)!& kieruje funkcjonariusz Baranowski oraz Gęba sędzia piłkarski. obaj reprezentują nurt głębokiego zidiocenia PO
bążur
10:31, 2026-05-21
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz