Gol Martina Manzela (Gromiec, numer 10) nie pomógł. Nadwiślanin uległ Zagórzance 1-2. Fot. Michał Koryczan
W derbach powiatu chrzanowskiego Zagórzanka pokonała Gromiec, strzelając zwycięskiego gola w ostatniej minucie meczu. Trzecioligowa Janina Libiąż niespodziewanie uległa Naprzodowi Jędrzejów.
W derbach powiatu chrzanowskiego Zagórzanka pokonała Gromiec, strzelając zwycięskiego gola w ostatniej minucie meczu. Trzecioligowa Janina Libiąż niespodziewanie uległa Naprzodowi Jędrzejów.
PIŁKA NOŻNA
III liga
Janina Libiąż - Naprzód Jędrzejów 0-2 (0-2)
Janina: Księżarczyk - Grabowski, Szafran, Jesionowski, Hejnowski, Ficek, Jamróz (73.Marzec), Kania (66.Adamczyk), Kędzierski (60.Ortman), Pactwa Ząbek.
Piorunujące wejście w mecz zawodników gości ustawiło im całą dalszą grę. Jeszcze w pierwszej minucie strzał z okolic szesnastki Bębenka Księżarczyk sparował do boku boiska, ale kilka minut później nie miał już tyle szczęścia, kiedy do prostopadłej piłki doszedł Osiński i wyszedł "sam na sam". Strzał nad poprzeczką znalazł drogę do siatki.
Gracze miejscowych jeszcze nie otrząsnęli się z ciosu, a zaraz padł następny. Przerzut z jednej strony boiska na drugą trafił do rywala. Piłkę wybić mu próbował jeszcze Hejnowski, lecz bez skutku i zawodnik Naprzodu strzelając po długim słupku podwyższył prowadzenie. Było praktycznie po meczu, bo wypracowaną zaliczkę goście uważnie pilnowali. Najbliżej strzału kontaktowego był w pierwszej połowie Kędzierski, ale jego uderzenie z ponad dwudziestu metrów w 25. minucie opieczętowało tylko słupek. Szansę miał też Pactwa po podaniu od Hejnowskiego na chwilę przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę jednak strzelał nieskutecznie.
Po zmianie stron wynik próbowali gonić libiążanie. Z ich starań mało jednak wynikało. Kolejne próby Ząbka, Hejnowskiego czy Ficka albo nie były oddawane w światło bramki, albo na wysokości zadania stawał golkiper Jędrzejowa. Na kwadrans przed końcem meczu bliski gola był jeszcze Ficek, ale podobnie jak Kędzierski w pierwszej połowie strzelił w słupek.
- Nasza drużyna walczyła, ale odniesione kontuzje zawodników ofensywnych odbijają się na zespole. Na pewno środowy mecz pucharowy z Trzebinią także odcisnął pewne piętno na zawodnikach - skomentował na gorąco kierownik drużyny Andrzej Moćko.
Klasa okręgowa Wadowice
Zagórzanka Zagórze - Nadwiślanin Gromiec 2-1 (1-1)
0-1 Martin Manzel (16), 1-1 Paweł Łukasik (42-karny), 2-1 Artur Oczkowski (90)
Zagórze: Gielarowski - Hudzik, Wójcik, Kikla, Jarczyk (77. Miziołek), Siłakiewicz, Łukasik, Oczkowski, Gaudyn (70. Fiba), Paliwoda (89. Halbina), Biesek (84. Dul)
Gromiec: Fijołek - Rundzia, Ł. Adamczyk, Saternus, Budek (78. K. Adamczyk), Zejma, Pactwa, Hendzlik, Nowicki (65. Kania), Manzel, Rudnicki (87. Jaśko)
Gospodarze wygrali pierwszy mecz pod wodzą trenera Władysława Bębenka. Jednocześnie przerwali passę rywali, pięciu meczów bez przegranej.
W pierwszych minutach obie ekipy miały po jednej dobrej sytuacji bramkowej. Najpierw strzał Nowickiego obronił Gielarowski, a potem Jarczyk uderzył tylko w boczną siatkę.
Jak się zdobywa gole pokazał w 16. minucie Manzel. Napastnik gości wykorzystał nieporozumienie w szeregach rywali i technicznym strzałem pokonał Gielarowskiego.
Miejscowi ruszyli do odrabiania strat. Najlepszą okazję do zdobycia gola miał Jarczyk, jednak po złym wybiciu piłki przez Saternusa skiksował.
W 42. minucie Zagórzanka dopięła swego. Po faulu w polu karnym na Paliwodzie sędzia podyktował jedenastkę, która na bramkę zamienił Łukasik.
Jeszcze przed przerwą gola mógł zdobyć Oczkowski, ale dwukrotnie spudłował.
Przez pierwsze 30 minut drugiej połowy gra toczyła się głównie w środku pola. Sytuacji bramkowych jednak brakowało.
Sygnał do ataku przyjezdnym dał Manzel. W 76. minucie zauważył wysuniętego golkipera rywali. Próbował go przelobować, ale futbolówka wylądowała na bocznej siatce.
W 86. minucie w bardzo dobrą okazję miał Rudnicki, ale przeniósł piłkę nad poprzeczką. Chwilę później z wolnego przymierzył Manzel, ale golkiper Zagórzanki nie dał się pokonać.
Gola, jak się później okazało na wagę trzech punktów, strzelili za to gospodarze. Do futbolówki w polu karnym dopadł Oczkowski i uderzeniem w długi róg pokonał Fijołka.
Gromczanie mogli jeszcze wyrównać, ale kapitalny strzał Manzela zza "szesnastki" znakomicie obronił golkiper rywali.
- Szkoda, że się nie udało. Strzał wyszedł bardzo dobry, ale Gielarowski pokazał klasę. Remis byłby sprawiedliwszym wynikiem. Przegraliśmy pierwszy raz odkąd wróciłem do zespołu - powiedział po końcowym gwizdku Martin Manzel.
- Wreszcie się przełamaliśmy. W dodatku w prestiżowym meczu. To wpłynie pozytywnie na morale zespołu. Liczę, że zaczniemy się powoli piąć w górę. Rywale grali dzisiaj twardo, ale z gry byliśmy lepsi - dodał Arkadiusz Biesek, kapitan Zagórzanki.
W innych sobotnich spotkaniach:
KS Chełmek - Babia Góra Sucha Beskidzka 3-2
MKS Alwernia - Brzezina Osiek 0-4
Klasa A Chrzanów
Wolanka Wola Filipowska - Arka Babice 2-1
0-1 Wojciech Kwiatkowski (26- karny), 1-1 Łukasz Nowak (54), 2-1 Łukasz Nowak (77)
Wolanka: Mateusz Filipek - Grochal, Marcin Filipek (61. Skotniczny), Augustynek, Kieres - Kisielak, Kowalski (81. Kempka), Dorynek, Starzykiewicz (88. Święszek) - Nowak, R. Noworyta (90. T. Pałka)
Arka: Proksa - J. Paprot, Kwiatkowski, Zając, Kasperczyk - Pocztowski (79. Miękina), Bałys, Palka, M. Sielski (87. Dziadkiewicz) - G. Paprot, B. Paprot (82. Tryfanów)
21-2 - to bilans bramkowy Arki Babice w pięciu poprzednich, zwycięskich dla niej potyczkach. Podopieczni Stanisława Bąka w tym sezonie ograli nawet Żarki na wyjeździe, ale wcześniej przegrali u siebie ze Startem Kamień 1-5. Są więc nieobliczalni.
Dziś prowadzili z Wolanką, jednak najlepszy strzelec A- klasy przerwał passę pięciu zwycięskich meczów rywala.
W pierwszej części gry obie drużyny kilkakrotnie strzelały na bramkę, lecz nie były to uderzenia godne uwagi, bo albo były zbyt lekkie, albo bardzo niecelne. Z jednym tylko wyjątkiem, bowiem w 26. minucie po faulu w polu karnym na piłkarzu gości arbiter wskazał na 11. metr, a z "wapna" pewnie uderzył Kwiatkowski.
W 52. minucie można było dyskutować czy M. Sielski jest na spalonym, w każdym razie znalazł się sam przed bramkarzem i nie zdołał podwyższyć prowadzenia.
Potem nastąpiło przebudzenie miejscowych. Pierwsza ich groźna sytuacja od razu przyniosła wyrównanie. Z ostrego kąta w "długi róg" trafił Nowak.
Po chwili Kowalski dwukrotnie uderzał tuż obok słupka. Najpierw w idealnej sytuacji kilka metrów od bramki, potem z 17 metrów. Skuteczny był za to Nowak wykorzystując sytuację sam na sam i tym samym dając prowadzenie Wolance.
To było 11. trafienie tego gracza w sezonie. Dla odmiany po strzale Bałysa piłka poszybowała tuż nad poprzeczką.
Następnie Nowak mógł pokusić się o hat- tricka klasycznego, tyle że z kilku metrów przestrzelił. W 90. minucie ten sam zawodnik odebrał piłkę Bałysowi i pognał w stronę bramki Babic, choć piłkarz Arki leżał na murawie. Arbiter doliczył cztery minuty do podstawowego czasu gry. Jednak zakończył mecz po...nieco ponad dwóch minutach.
- Pierwszą połowę przespaliśmy. Rywale narzucili nam swoje tempo. Po przerwie przejęliśmy inicjatywę, co zaowocowało dwoma bramkami, które sam strzeliłem. Mogłem zaliczyć hat- tricka klasycznego, ale uderzyłem zbyt nerwowo. Co do pracy arbitra, nie doszukałem się kontrowersyjnych sytuacji. Gdy w końcówce odebrałem piłkę rywalowi, nie widziałem, że leży i dlatego pobiegłem z piłką w stronę bramki - podsumował Łukasz Nowak, piłkarz Wolanki.
- Braliśmy pod uwagę, że z Wolanką trudno się gra na jej terenie. Zemściły się nasze niewykorzystane sytuacje, ale sędzia też popełniał błędy - powiedział Bartosz Miękina, zawodnik Arki.
Tempo Płaza - Start Kamień 2-0 (1-0)
1-0 Michał Szarota (44), 2-0 Szymon Motyl (54)
Płaza: Kurzak (85. Kosek) - Bryłka, Dusza, Orszulik, Dyba, Motyl (66. Głownia), Oleśkowicz (11. Barłóg, 79. Kozub), Szarota, Dziedzic, Klimek, Kowalik
Kamień: Kowal - Wawro, Głuszek (46. Martyna), Wolarek, G. Panek, Paweł Panek, Gara, Rusiński (60. Piotr Panek), Kozioł, Sykała, Grzesiak
Mecz w Płazie nie był porywającym widowiskiem. Oba zespoły chyba nieco hamowała niska temperatura, do której nie wszyscy się jeszcze przyzwyczaili.
Zanim zawodnicy się rozgrzali minęło 25 minut. Właśnie po tym czasie pierwszy groźny strzał oddał Wolarek, ale piłka minęła poprzeczkę bramki strzeżonej przez Kurzaka. Po chwili szczęścia próbował Paweł Panek, ale także on minimalnie spudłował.
W odpowiedzi w dogodnej sytuacji znalazł się Klimek, ale zamiast uderzać w sytuacji sam na sam nieco się zamotał i z okazji na zdobycie bramki nic nie zostało.
Skuteczny był za to na minutę przed końcem pierwszej odsłony Michał Szarota. Pomocnik Płazy wywiązał się z poleceń trenera nakazującego strzelanie z dystansu. Piłka z dwudziestu metrów wpadła do siatki pod poprzeczką, choć z pewnością lepiej mógł spisać się interweniujący Kowal.
Wynik w 54. minucie ustalił Motyl. Wykorzystał błąd Sykały i strzałem przy dalszym słupku zdobył drugą bramkę. Przy jej fetowaniu wyciągnął z ziemi chorągiewkę rożną za co musiał zostać napomniany żółta kartką.
Kamień nie miał praktycznie okazji aby choćby doprowadzić do remisu. Brak kilku ważnych ogniw w tym zespole jest nad wyraz widoczny.
- Mecz był bardzo słaby i odczuwałem to będąc na boisku. Widząc niedawno mecz Żarek z Wolanką wydawało mi się, że tam grali słabo. Dzisiaj wiem, że i u nas nie wygląda to najlepiej - ocenił kapitan Płazy Paweł Bryłka.
Wyniki innych sobotnich spotkań:
Korona Lgota - Kościelec Chrzanów 2-1
Ruch Młoszowa - Nadwiślanka Okleśna 3-2
Wisła Jankowice - LKS Żarki 1-1
UKS Dulowa - SPRiN Regulice 1-1
Klasa B Chrzanów
Promyk Bolęcin - Fablok Chrzanów 0-1 (0-1)
0-1 Artur Łabanowski (43)
Bolęcin: Malczyk - Z. Domurat, Wacławek, Labak, Zieliński (52. G. Sieprawski), Adamczyk, Budnik (69. Kot), Klinkosz (72. Bębenek), Sabuda, T. Sieprawski, Lewarczyk (63. Hrabia).
Fablok: Braś - Mitela (64. Weis), Skoczylas, Wojtaczka, Radosz, Kocięda (86. Kossowski), M. Domurat, Sądecki, Niziołek, Łabanowski, W. Domurat
Przed hitem kolejki minutą ciszy uczczono pamięć zmarłego niedawno 57-letniego Henryka Kieresa, byłego zawodnika i kierownika rezerw Fabloku. Już kilka minut po rozpoczęciu gry Artur Łabanowski znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem gospodarzy. Dawid Malczyk obronił jego strzał nogami i Fablokowcy wywalczyli tylko róg. Potem częściej w opałach był golkiper gości Tomasz Braś. W 17. minucie nad poprzeczką jego bramki uderzył z dystansu Marek Labak. Trzy minuty później po centrze Kamila Budnika piłkę z linii bramkowej wybił kapitan przyjezdnych Łukasz Skoczylas. Po pół godzinie gry dał o sobie znać kapitan bolęcinian Robert Adamczyk. Celował w długi róg, a piłka w niewielkiej odległości minęła słupek. Gdy wydawało się, że kibice przed przerwą nie zobaczą bramki, Artur Łabanowski w polu karnym doszedł do wrzutki Łukasza Skoczylasa. Nie pilnowany oszukał zwodem bramkarza i trafił do siatki. Po zmianie stron gospodarze chcieli odrobić straty. Wyborną okazję do tego mieli już w 53. minucie, gdy obrońcy Fabloku powalili w polu karnym szarżującego Kamila Budnika. Bramkarz wyczuł jednak intencje wykonującego jedenastkę Wojciecha Sabudy. Co ciekawe, byłego piłkarza Fabloku. Niedługo potem Skoczylas znów wybił piłkę sprzed pustej bramki. W 70. minucie zmiennik Kamil Hrabia w sytuacji sam na sam z bramkarzem mocno uderzył, ale Tomasz Braś sparował piłkę na róg. Goście dowieźli prowadzenie do końca. Tym samym okazali się lepsi od podopiecznych Pawła Olszowskiego, byłego zawodnika i trenera Fabloku.
W innym sobotnim pojedynku:
ZWM Wodna Trzebinia - Zagórzanka II Zagórze 3-0 vo (brak gości)
Klasa B Chrzanów
Zryw Kąty - Polonia Luszowice 1-2
Małopolska liga juniorów młodszych
Wisła Kraków - MKS Trzebinia-Siersza 3-1
I liga juniorów starszych - Wadowice
Przeciszovia Przeciszów - Orzeł Balin 1-2
UKS Siersza - Janina Libiąż 0-2
Okręgowa liga młodzików - Wadowice
UKS Trzebinia - Unia Oświęcim 1-5
PIŁKA RĘCZNA
I liga mężczyzn
MTS Chrzanów - AZS AWF Biała Podlaska 35-25 (16-11)
MTS: Baliś, Borecki, Białecki - Bobowski 1, Zajdel, Owczarek 1, Szlinger 6, Zacharski 5, Klimek 2, Klementowicz 5, Cupisz 1, Łącki 8, Kirsz 3, Stroński, Skoczylas 3
Chrzanowianie zanotowali pierwszą wygraną w tym sezonie. Zagrali z zębem i ich wyższość nie podlegała dyskusji. Już po pięciu minutach MTS prowadził 4-1. Kwadrans później wygrywał jednak tylko bramką (8-7).
Przy stanie 10-9 podopieczni Adama Piekarczyka włączyli drugi bieg. Rzucili sześć bramek z rzędu. Rywale nie potrafili im się przeciwstawić w grze obronnej. Na dodatek dobry dzień miał chrzanowski bramkarz Tomasz Baliś. W efekcie na przerwę gospodarze schodzili przy pięciobramkowym prowadzeniu. Po zmianie stron gra wyglądał podobnie, jak pod koniec pierwszej połowy. Z tym, że MS jeszcze powiększał przewagę dzięki szybkim kontrom i pomysłowym atakom. Tym razem najcelniej rzucał nie Marcin Skoczylas, ale Arkadiusz Łącki, zdobywca ośmiu bramek. Na świetlnej tablicy notowano wyniki 21-15 i 25-17. Po rzucie Marcina Skoczylasa przewaga wzrosła do dziesięciu bramek (29-19 w 48. minucie). W pewnym momencie różnica wynosiła nawet dwanaście bramek. Ostatecznie MTS wygrał 35-25.
- Rywale przegrali z nami baraże i chcieli wziąć rewanż. Wreszcie zagraliśmy dobrze w obronie i nieźle w ataku. Po tej pierwszej wygranej w sezonie zawodnicy może wreszcie uwierzą w swoje umiejętności - powiedział nam po końcowym gwizdku trener chrzanowian Adam Piekarczyk.
Jego podopieczni opuścili ostatnie miejsce w tabeli. Spadli na nie ich sobotni rywale. Za tydzień chrzanowianie zagrają w Opolu z tamtejsza Gwardią.
Michał Koryczan, Bartłomiej Gębala, Jan Dobosz, Marek Oratowski, Adam Banach

02.06.2026
KIEROWCĘ C+E. Trasy międzynarodowe - głównie Skand...

31.05.2026
WYNAJMĘ działki 919/9, 919/11 Trzebinia ul. Dąbrow...

13.05.2026
REMONTY łazienek, kuchni, itp. od podstaw-20 lat p...

25.03.2026
MALOWANIE, gładź bezpyłowa, regipsy, panele podłog...
Nowy gabinet stomatologiczny dla uczniów
Na zdjeciu sedzia pilkarski funkcjnariusz niemieckiej partii PO Gębala, Bartku powiesz ile doisz publicznych pienazkow z *%#)!& ia w stołek w eadzie nadzorczej CA w Krakowie gdzie zainstalowal cie Miszalski???? Taczki i won do Berlina, pajacu
Bążur
08:13, 2026-06-10
Na 800 metrach drogi będzie nowy asfalt
U wójta czy prezesa taki dobrobyt? Pewnie obaj z dobrej zmiany.
@hotin
08:10, 2026-06-10
Krwawy atak w gminie Krzeszowice – 18-latek cudem uszed
Chyba trochę duzi jak na podstawówkę albo długo żywił urazę.
coldin
07:57, 2026-06-10
Symboliczna złotówka za parkowanie
Połowa tych "inwalidów" jest zdrowa jak koń . Kartę inwalidy traktują jak darmowe miejsce parkingowe.
oIo
07:48, 2026-06-10
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przelom.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz