Nie masz konta? Zarejestruj się

Chrzanów

Głód jest najlepszym sprzymierzeńcem niejadka

24.05.2021 12:19 | 1 komentarz | 3 139 odsłony | Natalia Feluś
- Rodzic decyduje, co dziecko zje, kiedy i jak będzie mu to podane, a dziecko decyduje, czy zje i ile zje - podkreśla Dominika Kulczycka-Wójcik, dietetyczka kliniczna i sportowa.
1
Głód jest najlepszym sprzymierzeńcem niejadka
Dominika Kulczycka-Wójcik
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas
Natalia Feluś: Mówi się, że śniadanie to najważniejszy posiłek dnia.
Dominika Kulczycka-Wójcik:
Każdy posiłek w ciągu dnia jest ważny, a jeśli chodzi o śniadanie, to powinno być pełnowartościowe, czyli dostarczać białka, tłuszcze i węglowodany. Białko znajdziemy w nabiale, mięsie lub strączkach; tłuszcz zawiera np. oliwa, masło, awokado, orzechy; i na koniec węglowodany, czyli pieczywo, płatki zbożowe, mąka jako dodatek do placuszków czy naleśników, może to być też kasza lub makaron.

Najczęstsze błędy w przyrządzanych dzieciom posiłkach?
- Zdecydowanie brak warzyw i owoców. W każdym posiłku w ciągu dnia powinny znajdować się warzywa i/lub owoce. Tymczasem często ograniczamy się do kanapki z wędliną bez nawet kawałka ogórka czy płatków z mlekiem bez dodatku choćby małego owocu. Większość dzieci nie spożywa w ciągu dnia wystarczającej ilości warzyw i owoców, które są podstawowym źródłem witamin.
Drugim problemem jest podawanie najmłodszym słabej jakości białka np. w parówkach. Trzeci błąd to serwowanie rano dzieciom bardzo dużej ilości cukru. Do 3. roku życia dzieci cukru nie powinny spożywać w ogóle. Później również cukier powinien być dawkowany, nie może stanowić głównego posiłku. A dzieci lubią jeść np. płatki czekoladowe, które niejednokrotnie zawierają trzy rodzaje substancji słodzących naraz, np. cukier, słód jęczmienny i syrop glukozowo-fruktozowy. Jedząc czekoladowe kulki, dziecko nie spożywa wartościowych tłuszczy i węglowodanów, błonnika, owoców czy warzyw. Innymi częstymi produktami podawanymi na śniadanie są różne serki i jogurty, niestety słodzone, a nie naturalne.
Kakao rozpuszczalne popularnych firm podawane dzieciom do picia również nie jest dobrym pomysłem, bo zawiera dużo cukru.

Wśród małych dzieci jest wielu niejadków. Jak zachęcić je do wartościowego śniadania?
- Powiem na przekór - nie zachęcać. Podam kilka złotych zasad, które warto zastosować, żeby dziecko chętnie jadło.
1.
Jeśli mamy do czynienia z maluchem, który niechętnie sięga po potrawy, nawet te, które kiedyś lubił, niechętnie próbuje nowych rzeczy, zjawisko to nazywamy neofobią i jest zupełnie fizjologiczne, gdy mówimy o dwulatkach. Rodzice często się dziwią, że dziecko - gdy miało rok - jadło chętnie brokuła, a teraz, gdy ma dwa lata, nie chce po niego sięgać. To zupełnie normalne i nie można się za to winić ani mieć pretensji do dziecka, a tym bardziej wymuszać na nim, żeby daną rzecz zjadło. W tym okresie dzieci też często chcą po prostu jeść oddzielnie, bez wymieszanych składników np. oddzielnie makaron, oddzielnie sos. Podanie im wtedy gotowego spaghetti, gdy wszystkie składniki są ze sobą wymieszane, może być jedną z przyczyn nietknięcia obiadu i patrzenia na talerz z obrzydzeniem. Nie wywołujmy presji zachęcając dziecko do jedzenia. Nie warto stać nad nim i prosić, by spróbowało choć jedną łyżeczkę.
2.
Nie rozpraszajmy dziecka np. puszczając mu bajki. Oczywiście, ono zapewne zje cały posiłek przy bajce, gdy będziemy go karmić. Ale to może powodować zachwianie w odczuwaniu przez dziecko głodu czy sytości, ponieważ jego organizm nie rejestruje, że je. Jeżeli chcemy, by dziecko zjadło w tym momencie, to spełnimy swój cel, ale zrobimy dziecku krzywdę na przyszłość.
3.
Inny problem stanowi próba rozszerzenia diety o dany produkt, która jeśli jest przez dziecko odrzucona, nie jest przez rodzica podejmowana ponownie nawet przez wiele kolejnych lat. W rezultacie 10-latek nie wie jak smakuje, a nawet jak wygląda brokuł. Mówi się o zasadzie dziesięciu, a na Zachodzie nawet dwudziestu ośmiu prób, co oznacza, że nie możemy powiedzieć, że dziecko czegoś nie lubi, dopóki nie poda się mu tego w dwudziestu ośmiu różnych kombinacjach. Jeśli weźmiemy sobie naszego brokuła, trzeba spróbować podać go na różne sposoby w odstępach czasu rozłożonych na wiele tygodni czy miesięcy, np.: surowego, gotowanego, w kotlecikach, w zupie krem z brokułów czy w koktajlu.
4.
Kolejna ważna rzecz to fakt, że jedzenie musi być dostępne i oswajane, a to znaczy, że powinno ciągle być widoczne w kuchni czy na talerzu rodziców. Jeżeli chcesz, żeby twoje dziecko coś zjadło, to musisz to sam jeść. Oswajanie jedzenia to także, a może przede wszystkim, wspólna zabawa i gotowanie już od malucha.
5.
Następna ważna rada - dawajmy dziecku wybór, ale ograniczony, czyli: czy masz ochotę na rosół, czy na pomidorową? Rodzic decyduje co dziecko zje, kiedy i jak będzie mu to podane, a dziecko decyduje, czy zje i ile zje.
6.
I na koniec, ważne jest, żeby produkty nowe, które chcemy, żeby dziecko spróbowało, nie podawać obok tych, które dziecko lubi. Lepiej wybrać potrawę akceptowaną, ale średnio lubianą. W innym przypadku maluch nie sięgnie po nowy produkt, rozpoczynając posiłek od zjedzenia ulubionej rzeczy i nasycając się nią.
Może rodzice boją się, że jak dziecko raz, drugi nie zje obiadu, to się rozchoruje?
- Nie bójmy się, nie zagłodzimy własnego dziecka, nawet jeśli cały dzień nie będzie chciało jeść pełnych posiłków. Głód jest najlepszym sprzymierzeńcem niejadka. Dzieci jak są bardzo głodne, to zjedzą chętniej albo chociaż spróbują. Jeżeli notorycznie podajemy przekąski: chrupki, owocki, ciasteczka i soki lub inne słodkie napoje zamiast wody, to naprawdę nie ma co liczyć, że będą głodne lub zjedzą cokolwiek innego. Okazuje się, że jak podsumujemy wszystko co maluch zjada i wypija danego dnia, to przyjmuje więcej kalorii niż potrzebuje i przyjąłby to w wartościowych posiłkach. Przypadków, w których za niejedzeniem idą dodatkowe zaburzenia integracji sensorycznej, jedzenie wybiórcze i problemy zdrowotne, jest niewiele. U małych dzieci ewentualnie można sprawdzić poziom żelaza. Niemniej jednak, zamiast szukać problemów zdrowotnych u dzieci, przyjrzyjmy się najpierw temu, co my mamy na talerzu i czym oraz jak karmimy swoje pociechy.

Dzieci często mają różne alergie na produkty mleczne, a większość śniadań na tym bazuje. Czym można zastąpić nabiał?
- Śniadanie to wcale nie musi być zupa mleczna. By pierwszy posiłek dnia był wartościowy, można podać inne białka w formie kanapki np. z wędliną czy hummusem. Jeśli dziecko faktycznie jest uczulone na białka mleka krowiego, trzeba pamiętać, że nie jest tu wcale rozwiązaniem mleko kozie. Nie powinniśmy go podawać nawet przez kilka pierwszych lat życia, bo zawiera bardzo dużo składników mineralnych np. sodu, co u bardzo małego dziecka może zanadto obciążać nerki. Jeżeli jednak chcemy podać niewielkie jego ilości, to najwcześniej po skończonym roku i nie jako jedyne mleko w diecie.
W przypadku nietolerancji laktozy nie trzeba całkowicie wykluczać z diety mleka, można sięgnąć po produkty bez laktozy lub te z dodatkiem laktazy, czyli enzymu pomagającego trawić laktozę. Dotyczy to również m.in. jogurtu czy twarogu, ale już sery żółte laktozy mają dużo mniej i plasterek na kanapce nie powinien zaszkodzić. Natomiast przy alergii na białka mleka krowiego należy wybierać zamienniki sojowe. Tylko soja jest pełnowartościowym białkiem roślinnym, inne napoje roślinne na bazie orzechów czy zbóż nie dostarczają takiej ilości białka i jest ono niepełnowartościowe. Wybierając lub samodzielnie przyrządzając napój sojowy pamiętajmy, że musi on być fortyfikowany wapniem. Zamiast mleka krowiego sięgajmy więc po mleko sojowe, ewentualnie sporadycznie mleko migdałowe, oczywiście wzbogacone o wapń. Wszystkie inne napoje, poza ryżowym, mogą być urozmaiceniem diety, ale nie powinny być standardowym zamiennikiem. Napoju ryżowego natomiast nie podajemy nawet do 5. roku życia, ze względu na nadmiar szkodliwego arsenu.
Zdarza się, że dziecko ma i alergię na białko krowie, i alergię na soję, do tego jeszcze na orzechy. Podanie skrajnym alergikom choć odrobiny jednego z takich produktów może prowadzić do wstrząsu anafilaktycznego, co jest bardzo niebezpieczne. Zalecam w takich przypadkach skonsultować się z dietetykiem klinicznym, by dziecku odpowiednio zbilansować dietę.

Jak powinno wyglądać śniadanie starszego dziecka i nastolatka?
- Śniadanie nie musi się znacząco różnić względem wieku dziecka. W przypadku nastolatków powinno ono być większe objętościowo i bardziej kaloryczne. Wraz z wiekiem zapotrzebowanie na energię jest większe, szczyt osiągamy między 18. a 20. rokiem życia. Śniadanie malucha nie powinno z kolei zawierać za dużo soli czy cukrów. Rodziny, które decydują się na wspólne posiłki wychodzą na tym zdrowotnie na plus, bo szukają potraw, które mogą zjeść jednocześnie dorośli i dzieci.

Maluchy zwłaszcza rano nie mają apetytu. Czy możemy odpuścić pożywne śniadanie i zastąpić je drugim śniadaniem?
- Fizjologicznie śniadanie jest pierwszym posiłkiem w ciągu dnia, które powinniśmy spożywać do godziny po wstaniu. Jeśli dziecko nie ma rano apetytu, powodem może być zbyt obfita kolacja zjedzona poprzedniego dnia. A pamiętajmy, że kolacja powinna być podana około dwóch godzin przed snem. Często rano dziecko w pośpiechu przed wyjściem do przedszkola czy szkoły jest na tyle nierozbudzone, że nie ma apetytu. Warto wtedy jednak wstawać wcześniej.
Rano lepszym rozwiązaniem mogą być posiłki płynne niż stałe potrawy wytrawne. Może to być np. koktajl na bazie maślanki, jogurtu z dodatkiem owoców, masła orzechowego. Taki posiłek dziecko wypije w kubku, nie musi go gryźć, nie jest to suche jedzenie. Koktajle są dobre na lato, a zimą rano można podać zupę krem, mimo że kojarzy się bardziej z obiadem, jest to idealne rozwiązanie na śniadanie. Można też jeść na raty, mniejsze porcje co godzinę, jeść częściej a mniej. Rodzice obecnie są coraz bardziej kreatywni, serwują np. mufiny jajeczne.

Wiosna za pasem, co wziąć dla dzieci na poranny spacer w plener np. do parku lub na plac zabaw?
- Jeśli wychodzimy na godzinę lub dwie, nie musimy absolutnie nic brać ze sobą do jedzenia. Warto dzieci przyzwyczaić do fizjologicznych przerw między posiłkami, więc nie powinny cały czas jeść. Jeśli wybieramy się na przechadzkę po drugim śniadaniu, nie jedzmy nic w trakcie, tylko po prostu wróćmy na obiad. Jeśli jedziemy na piknik na rowerach, wychodzimy załatwiać wiele spraw np. na trzy godziny, to sprawdzą się wszelkie owoce, zabrane w butelce koktajle: maślanki i jogurty naturalne z osobno przez nas dodanymi owocami. Również suszone owoce, orzechy, domowe ciasteczka z ciecierzycą z bananem, masłem orzechowym albo domowe brownie z czerwonej fasoli i kakao, batoniki na bazie orzechów, zboża, kakao to dobre, zdrowe i szybkie przekąski. Możemy też przyrządzić wcześniej różnego rodzaju placuszki albo po prostu kanapki. Dla starszych dzieci i dorosłych sprawdzą się sałatki w pudełku z widelczykiem.

Na Facebookowej grupie „PRZEŁOMowe Mamy" grupowiczki dyskutowały na temat śniadań, które zwłaszcza wśród maluchów potrafią być - jak to określiła jedna z mam - „prawdziwą zmorą".

Zapraszamy do uczestnictwa i dyskusji w naszej grupie.