Nie masz konta? Zarejestruj się

Porady

Kiedy ktoś bliski psychicznie zachoruje i jest agresywny

17.10.2018 14:22 | 0 komentarzy | 920 odsłon | red

Rodziny często boją się w takich sytuacjach działać, ze względu na strach lub wstyd. Liczą, że to przejdzie, syn czy córka się uspokoi. Jeżeli agresja wynika z choroby psychicznej, im wcześniej zacznie się leczenie, tym skuteczniej można pacjentowi pomóc - mówi Aleksandra Stolarska, lekarz psychiatra na Oddziale Dziennym Psychiatrii oraz Zespole Leczenia Środowiskowego Szpitala Powiatowego w Chrzanowie.

0
Kiedy ktoś bliski psychicznie zachoruje i jest agresywny
Aleksandra Stolarska
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Ewa Solak: Depresje mogą się pojawiać sezonowo, natomiast inne zaburzenia psychiczne raczej nie mają takiego podłoża.
Aleksandra Stolarska -
Faktycznie. Są raczej niezależne od pór roku i pogody.

A agresywne zachowania ludzi chorych?
- Nie da się postawić znaku równości między zaburzeniami psychicznymi a zachowaniami agresywnymi. Osoby chore psychicznie rzadko bywają niebezpieczne, choć, niestety, tak się je postrzega. Większość osób agresywnych, z jakimi miałam do czynienia, to osoby zdrowe, będące pod wpływem alkoholu lub narkotyków. Używki mogą być wyzwalaczami chorób psychicznych. Agresji można się obawiać przede wszystkim w ostrych psychozach i stanach maniakalnych. Najczęściej na skutki zachowania chorych jest narażona najbliższa rodzina.

No właśnie. Znam przypadek, gdy matka zaczęła się bać swojego dorosłego dziecka, bo nagle zaczęło ją wyzywać i zastraszać. To normalne?
- Nie. To oczywiście może być problem charakteru konkretnej osoby lub wynik nierozwiązanego, przewlekłego konfliktu w rodzinie. Nie można też wykluczyć choroby psychicznej.

Co zrobić, gdy bliska osoba zachowuje się agresywnie i nieracjonalnie, ale nie chce iść do lekarza?
- Osoby z zaburzeniami psychotycznymi nie zdają sobie sprawy z choroby. Ich urojenia często dotyczą członków rodziny, chorzy stają się wobec nich nieufni, oskarżają o prześladowanie czy nawet trucie. Sugerowanie leczenia psychiatrycznego traktują jako chęć „zrobienia z nich wariatów". Mogą reagować krzykiem, agresją. Dla bliskich przyznanie, że takie zachowanie jest wynikiem choroby psychicznej, nie jest łatwe. Szczególnie, gdy rozwija się ona powoli, a urojenia są prawdopodobne. Jedna z moich pacjentek twierdziła, że nagrano ją, gdy przebierała się w siłowni; czuła się śledzona w internecie, co przecież mogło się wydarzyć. Po kilku miesiącach przestała wychodzić z domu, odbierać telefon, rzuciła pracę. Kiedy matka sugerowała jej podjęcie leczenia, reagowała krzykiem.

Co w takiej sytuacji robić?
- Jeśli chory nie chce iść do poradni, to rodzic czy bliska osoba może zgłosić problem w zespole leczenia środowiskowego. Psychiatra przyjeżdża do domu pacjenta, namawia na leczenie. Jeżeli pacjent nie widzi takiej potrzeby, możliwe jest wystawienie zaświadczenia o stanie zdrowia do wniosku o leczenie bez zgody. O hospitalizacji bez zgody decyduje sąd rodzinny po otrzymaniu opinii biegłych psychiatrów. To oczywiście trwa kilka miesięcy, ale im wcześniej pacjent podejmie terapię, tym lepiej. Bywałam w domach, gdzie rozmawiałam z osobą chorą przez przymknięte drzwi, bo nie chciała mnie wpuścić do środka. Wygląd mieszkania, wywiad w rodzinie czy nawet odmowa rozmowy często sugeruje, że leczenie jest konieczne.
Znam też przypadek, gdy syn pod nieobecność matki zdewastował mieszkanie, tnąc nożem łóżko, rozdzierając wykładzinę i rozbijając szyby w drzwiach kopniakami. Matka boi się wracać do domu.
- Skrajne sytuacje też się zdarzają. Tu właściwa byłaby interwencja pogotowia ratunkowego i policji. Jeśli osoba z zaburzeniami psychicznymi zagraża swojemu życiu lub życiu i zdrowiu innych, może być leczona na oddziale psychiatrii w trybie nagłym.

W tym wypadku też mówimy o leczeniu bez zgody pacjenta?
- Owszem. Jest ono możliwe. O przyjęciu bez zgody decyduje lekarz psychiatra po zbadaniu pacjenta w izbie przyjęć. Potem jest ono zatwierdzane przez ordynatora oddziału i zgłaszane do sądu rodzinnego, który odwiedza pacjenta na oddziale i orzeka, czy przyjęcie było zasadne.

W skrajnych sytuacjach, gdy dochodzi do przemocy, rodzina boi się, że chory może się mścić.
- Zachowania agresywne powinny być zgłaszane na policję. Im dłużej taka sytuacja trwa, tym gorzej. Rodziny często reagują emocjonalnie i boją się działać, właśnie ze względu na strach lub wstyd. Liczą, że to przejdzie, syn czy córka się uspokoi. Jeżeli agresja wynika z choroby psychicznej, im wcześniej zacznie się leczenie, tym skuteczniej można pacjentowi pomóc. Psychoza nieleczona pogłębia się i potem bardzo trudno chorego z niej wyprowadzić, nawet jeśli stale przyjmuje leki.

Bywa, że na policji interweniują sąsiedzi, zaniepokojeni awanturami w sąsiednim mieszkaniu.
- To dobrze, że sąsiedzi reagują. Czasem po prostu nie ma innego wyjścia. Jeśli policjanci widzą, że pacjent zachowuje się „dziwnie", wzywają na miejsce pogotowie lub przywożą go na oddział ratunkowy, gdzie rozmawia z nim psychiatra i decyduje, co dalej zrobić. Jeśli chory kieruje agresję na siebie - chce sobie zrobić krzywdę, też najczęściej interweniuje policja z pogotowiem.

Zespół Leczenia Środowiskowego w Chrzanowie tel. 507 124 185

Przełom nr 40 (1365) 10.10.2018