Nie masz konta? Zarejestruj się

Historia

Żołnierze rosyjscy spoczywający w Kościelcu doczekali się swojego miejsca na cmentarzu

28.02.2018 13:24 | 3 komentarze | 2 827 odsłony | RED

W monografii Jana Pęckowskiego ,,Ziemia chrzanowska pod okupacją niemiecką w latach 1939 - 1945" znajdziemy informację, że na terenie powiatu chrzanowskiego zginęło 1808 żołnierzy radzieckich. Liczba ta jednak dotyczy jego starego obszaru, z Jaworznem i Krzeszowicami. Na całym tym terenie było 99 mniejszych i większych mogił, rozsianych po różnych miejscowościach.

3
Żołnierze rosyjscy spoczywający w Kościelcu doczekali się swojego miejsca na cmentarzu
Tak wyglądał cmentarz i pomniki w Kościelcu do lat 70. ubiegłego wieku
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Część z nich obmurowano i ogrodzono zaraz po przejściu frontu, ale dominowały groby obudowane tylko darnią. Ich przenoszeniem, m.in. do parku w Kościelcu, odpowiednie służby zajmowały się już w 1945 roku.
W publikacjach z okresu PRL podawano, że w parku dawnego pałacu w Kościelcu pochowano 1365 poległych żołnierzy z 4. Korpusu Pancernego i 59. Armii I Frontu Ukraińskiego. Wśród obmurowanych mogił umieszczony został pomnik,
a w jego sąsiedztwie rosła wierzba płacząca. Ta wersja cmentarza nigdy nie budziła jakiejś szczególnej niechęci mieszkańców, choć w przekonaniu wielu wybór miejsca był zły.
Należnego szacunku miejsce pochówku nie miało dopiero od czasu, gdy powstał ostatni, betonowy pomnik. Monument, który niedawno był demontowany, pochodził z końca lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Jego forma parokrotnie się zmieniała. W pierwszej wersji był znacznie większy. Jeden z jego elementów poświęcony był pamięci Wasilija Pieszechonowa, który pośmiertnie otrzymał tytuł Bohatera Związku Radzieckiego. Uhonorowano go za zasłonięcie własnym ciałem otworu strzelniczego bunkra. Mieszkańcy różnie o tym wydarzeniu mówili, ale były to czasy, gdy o Rosjanach dobrze wyrażała się tylko państwowa propaganda.
Nieomal nazajutrz po odsłonięciu pomnika pojawiły się kłopoty. Bardzo szybko jego drewniano-metalowa zewnętrzna konstrukcja zaczęła się rozsypywać. Najpierw odpadały metalowe litery tworzące napisy, potem odspajały się całe blachy. W toku awaryjnych przebudów zrezygnowano z najwyższych elementów pomnika i powstała forma którą oglądaliśmy przez ostatnie lata.
Bardzo dobrze, że ten obiekt zniknął, ale szkoda, że sprawa żołnierzy poległych w styczniu 1945 roku nie zostanie pewnie nigdy zamknięta tak, jak należy. Chodzi o problem ich identyfikacji, możliwość podania nazwisk leżących w zbiorowej mogile. Na pomniku w Kościelcu było wypisanych tylko 114 spośród ponad tysiąca nazwisk poległych i pewnie tak już pozostanie na zawsze.
(LS)

Przełom nr 8 (1333) 21.2.2018